Sport.pl

Walentynkowa promocja biletów nie dla najwierniejszych kibiców Śląska

LIST CZYTELNIKA. Chciałem się podzielić refleksją na temat walentynkowej promocji Śląska z okazji najbliższego meczu z Ruchem Chorzów. Uważam, że zasady tej ?promocji" pokazują w pełni dyletanctwo i amatorszczyznę pracowników działu marketingu Śląska.
Ja i paru moich kolegów kupujemy od wielu sezonów karnety na mecze naszej ukochanej drużyny. Jesteśmy z nią teraz, gdy są sukcesy, byliśmy, gdy staczała się po równi pochyłej i przegrywała na własnym boisku mecze z takimi tuzami polskiej piłki, jak Tor Dobrzeń Wielki.

Za swoją wierność zostaliśmy ukarani przez tzw. marketingowców, którzy wymyślili, że darmowy bilet dla naszych żon/dziewczyn z okazji walentynek nam nie przysługuje. To policzek dla wszystkich, którzy kupili karnet lub bilet na mecz z Ruchem zaraz na początku sprzedaży. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie możemy w kasach dostać darmowych biletów dla naszych 'połówek'. Dlaczego faworyzuje się osoby, które na mecze chodzą od święta albo w związku z otwarciem stadionu, a nas, tych najwierniejszych, jawnie dyskryminuje z powodu naszej wierności?

Naprawdę nie chodzi o te 30 zł, które trzeba wydać na drugi bilet, ale o zasady. Jestem jak najbardziej za wszelkimi promocjami, które przyciągną ludzi na nowy stadion i pomogą go wypełnić, tak jak stało się w listopadzie. Ale stanowczo sprzeciwiam się dyskryminowaniu mnie z powodu mojego przywiązania do klubu.

Może panowie z klubu pochylą się nad tym z pozoru błahym, ale moim zdaniem bardzo istotnym problemem. A może ktoś wyjaśni jaśnie panującym marketingowcom, dlaczego wszystkich kibiców należy traktować w ten sam sposób?



Czekamy na Wasze opinie Piszcie do nas