Legendarny trener Śląska Władysław Żmuda: Nawet ja przestałem wierzyć

- W pewnym momencie nawet ja przestałem wierzyć w zdobycie w tym sezonie przez Śląsk mistrzostwa Polski. Ostatecznie cieszę się, że sięgnął po nie Orest, a nie jakiś młody zadufany w sobie trener - mówi trener Władysław Żmuda, który ze Śląskiem Wrocław zdobył pierwsze mistrzostwo Polski w 1977 roku.
Teraz jego osiągnięcie powtórzył trener Orest Lenczyk i wrocławscy piłkarze. Dzięki zwycięstwu nad Wisłą Kraków zapewnili oni Śląskowi pierwsze ligowe złoto od 35 lat. Trener Żmuda na oficjalnej stronie internetowej klubu powiada, że ostatni występ drużyny oglądał w telewizji, a niedługo po wygranej zatelefonował do klubu, by złożyć gratulację obecnemu szkoleniowcowi mistrzowskiej drużyny. - Orest oddzwonił do mnie, bo my się bardzo dobrze znamy. Cieszę się, że to właśnie on zdobył mistrzostwo, a nie jakiś młody i zadufany w sobie trener. W ogóle uważam, że gdyby na miejscu Oresta był inny szkoleniowiec, to Śląsk mistrzostwa by nie zdobył. Młody trener by sobie nie poradził z tym kryzysem, jaki dotknął Śląsk wiosną - mówi Żmuda, który przyznaje, że w pewnym momencie sezonu on sam zwątpił w zdobycie ligowej korony. - Tu nie chodziło o trenera i umiejętności piłkarzy, bo o to byłem spokojny, ale o nie najlepszy terminarz. Wydawało się, że Ruch i Legia mają łatwiejszych rywali i nie dadzą się już dogonić. Ale w końcówce to jednak Śląsk pokazał lepszą grę i zasłużenie sięgnął po mistrza.

Legendarny szkoleniowiec uważa, że złoto dla Śląska powinno być jedynie etapem w rozwoju, a nie tylko celem samym w sobie. - Nie można się tym zadowolić i myśleć, że już wszystko osiągnięte. Na pewno drużyna nie może zostać rozprzedana, jak to się często u nas dzieje. Jakieś zmiany w kadrze muszą być zrobione, ale trzon zespołu musi zostać, jeżeli Śląsk chce powalczyć o Ligę Mistrzów. Śląsk ma wspaniały stadion i ogromną liczbę kibiców. To daje podstawy, aby zbudować klub, który będzie dominował w naszej lidze. Trzeba wykorzystać ten potencjał i nadarzająca się okazję - puentuje Władysław Żmuda.