Sport.pl

Jak zagrzewamy piłkarską reprezentację Polski do walki: Największe skandale i wpadki!

Kontrowersyjnie zaśpiewany narodowy hymn, kiczowate i ludowe przyśpiewki - tak zagrzewaliśmy piłkarską reprezentację Polski do walki w najważniejszych turniejach ostatniej dekady. Teraz będzie lepiej?
Specyficzna piłkarska trauma dopadła nas w trakcie i po mistrzostwach świata w 2002 roku, rozgrywanych Korei Południowej i Japonii. Jechaliśmy tam z ambitnymi planami, wielkimi marzeniami. Przed turniejem kreowano atmosferę, tak jakby Polska była jednym z głównych kandydatów do złota. Piłkarze i trener występowali w reklamach. Przed mistrzostwami selekcjoner jeździł po Polsce i promował swoją książkę o futbolu.

Turniej zaczęliśmy od meczu z Koreą. To znaczy od Mazurka Dąbrowskiego w wykonaniu Edyty Górniak przed tym meczem. To niezapomniane wrażenie - Górniak śpiewa. Interpretuje Mazurka Dąbrowskiego w specyficzny sposób. Na początku artystki nie widać w telewizji. Kamery Polsatu - transmitujące te mistrzostwa - filmują twarze stojących polskich piłkarzy. W zasadzie wszyscy wzrok mają niewyraźny, zdezorientowany. Hymn zawsze śpiewany był mocno, dynamicznie. Górniak interpretuje go całkowicie odmiennie. Twarde chłopy: Hajto, Świerczewski, Wałdoch i inni są bladzi. Mają niewyraźny - eufemistycznie pisząc - wyraz twarzy.

Potem kamera filmuje stojącego w biało-czerwonym szaliku ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. W pewnym momencie podnosi wzrok do góry, tak jakby szukał pomocy kogoś niematerialnego. Bez efektu.

Później obraz przechodzi na ławkę rezerwowych Polski. Gdyby wzrok mógł zabijać, to spojrzenie selekcjonera Jerzego Engela wyeliminowałoby wszystkich na stadionie. Obok stoi, wyraźnie zniesmaczony Tomasz Smokowski, dziennikarz Canal Plus, który nagrywał film dokumentalny o mistrzostwach.

Mateusz Borek komentujący na żywo mecz dyplomatycznie stwierdził: Proszę państwa, takie dosyć spokojne wykonanie Mazurka Dąbrowskiego. Po chwili ciszy, współkomentujący z nim mecz Roman Kołtoń dorzucił: Ale widać, że Edyta Górniak dała z siebie wszystko.

No, dała...

ZOBACZ I POSŁUCHAJ HYMNU W WYKONANIU EDYTY GÓRNIAK



Na mistrzostwach świata w 2002 roku Polska zagrała i wypadła źle. Przegraliśmy z gospodarzami Koreą 0:2, będąc zespołem o klasę słabszym od rywala. Potem zdeklasowała nas Portugalia, wygrywając 4:0. Ostatni mecz grupowy z USA, był typowym dla nas pojedynkiem o honor. Jak to my Polacy, takie mecze musimy wygrać! I zwyciężyliśmy. Większego znaczenia nie miał fakt, że już przed spotkaniem wiedzieliśmy, że bez względu na jego wynik i tak wracamy do domu.

W Polsce wielu fachowców uznało, że zagraliśmy źle przez panią Górniak. Trenerzy tłumaczyli, że to piosenkarka zaśpiewała dziwnie i kazała słabo grać piłkarzom, kopać niecelnie, biegać powoli. Sugerowali, że gdyby hymn Polski śpiewał ktoś inny, to wszystkim pokazalibyśmy, gdzie raki zimują. A tak przez panią Górniak, nasze Orły kopały się po głowach, zamiast kopać piłkę.

Po takiej traumie zrezygnowaliśmy z artystycznych interpretacji. Pani Górniak "chciała" uśpić naszych piłkarzy, więc trzeba było wypromować, kogoś kto ich pobudzi, doda (jeszcze nie Doda) im wiary w siebie, agresji. .

Wtedy scenę piłkarska zdominował Marek Torzewski. Śpiewał radośnie, dynamicznie. Porywał tłumy, swoim stylem, południową ekspresją. Śniady, z bujnymi włosami, z rozpiętą zmysłowo koszulą, za której widać było mocnym, męski tors.

Był bardziej dynamiczny w śpiewaniu niżi Edyta Górniak, ale piłkarze lepiej nie grali. Co oczywiście przede wszystkim było winą naszych wokalistów i piosenkarek. W mistrzostwach Europy w 2004 roku nie zagraliśmy, w mistrzostwach świata w 2006 roku odpadliśmy już w fazie grupowej. W mistrzostwach Europy w 2008 roku też nie przeszliśmy pierwszej fazy rozgrywek. Oczywiście znów przez pecha.

POSŁUCHAJ JAK MAREK TORZEWSKI ŚPIEWA "Do przodu Polsko"

Hej

W mistrzostwach świata w 2010 roku nas nie było. Tym razem wszystko przez złego holenderskiego selekcjonera. Bo piłkarzy miał świetnych.....

Teraz sukces ma zapewnić zespół "Jarzębina", ze wsi Kocudza spod Lublina, ze swoim przebojem "Koko, koko, Euro spoko". Tekst jest bojowy i bezkompromisowy

,,Cieszą się Polacy, Cieszy Ukraina, że tu dla nas wszystkich Euro się zaczyna

Koko, koko, Euro spoko, piłka leci, hen wysoko

Wszyscy razem zaśpiewajmy

Naszym doping dajmy

Wygrać im się uda, ucieszy się Smuda''

Ten utwór wygrał w głosowaniu telewidzów TVP i opanował Polskę. Początkowo informowano, że piosenka będzie śpiewana przed każdym meczem reprezentacji Polski. Teraz to już nie takie pewne, bo trwa spór o to, kto ma prawa autorskie do tego piosenki. I nie każdy może to śpiewać.

Teraz wiadomo - jeśli szybko odpadniemy z Euro 2012, to wiadomo dlaczego. Wszystko przez te prawa autorskie do "Koko,. koko"!!!

POSŁUCHAJ ZESPOŁU "JARZĘBINA" Z KOCUDZY I ICH PRZEBOJU "KOKO, KOKO EURO SPOKO"



Więcej o:
Komentarze (2)
Jak zagrzewamy piłkarską reprezentację Polski do walki: Największe skandale i wpadki!
Zaloguj się
  • bogus1200

    Oceniono 2 razy 2

    Ten artykuł utwierdził mnie w przekonaniu, że Wyborcza to wyjątkowe gowno

  • marcindpl

    0

    Obok Engela podczas hymnu stoi Tomasz Smokowski, a nie Andrzej Twarowski. Nie kompromitujcie się...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX