MŚ 2014. Grootscholten: Graliśmy jak nie Holendrzy. Teraz będzie trudniej

- W meczu z Hiszpanią graliśmy i strzelaliśmy bramki jak nie Holendrzy. Rywale atakowali, a nasi piłkarze mieli sporo miejsca. Dlatego z Australią może być paradoksalnie trudniej niż w pojedynku z mistrzami świata - mówi holenderski dyrektor Akademii KGHM Zagłębia Lubin Richard Grootscholten.
Dziś o godz. 18 Holandia w drugim meczu grupy B zmierzy się z Australią. W pierwszym spotkaniu podopieczni trenera Luisa van Gaala rozbili mistrzów świata i mistrzów Europy Hiszpanów aż 5:1. Jeśli dziś zwyciężą, będą pewni awansu do 1/8 finału mundialu w Brazylii.

Rozmowa z Richardem Grootscholtenem, holenderskim trenerem Akademii Piłkarskiej KGHM Zagłębia Lubin

Michał Karbowiak: Jeszcze przed mundialem twierdził pan, że reprezentacja Holandii może mieć problem, aby w turnieju zajść wysoko. Po meczu z Hiszpanią jest pan zszokowany?

Richard Grootscholten: Jestem zaskoczony, podobnie jak wszyscy. Szczególnie rozmiarami zwycięstwa. 5:1 z Hiszpanią to naprawdę wielki wynik. Równocześnie nadal uważam, że Holandia nie zdobędzie mistrzostwa świata. To jest raczej drużyna przyszłości. Luis van Gaal zabrał na mundial bardzo młodych zawodników, w porównaniu do innych zespołów jakości może nam brakować głównie w obronie. Jakości długofalowej, powiązanej z doświadczeniem.

Nie zmienia to faktu, że na początek mistrzostw drużyna odniosła wielki sukces, świetnie zagrała, szczególnie w drugiej połowie. Moim zdaniem ten wynik to nie tylko zasługa piłkarzy. Złożyło się na niego więcej elementów, np. świetne rozpracowanie przeciwnika. Bramka po błędzie Casillasa to nie był zupełny przypadek. Jemu takie niefrasobliwości zdarzały się już nieco wcześniej. Trzeba było jednak zwrócić na nie uwagę piłkarzom. No a potem to wykorzystać.

W meczu przeciwko Hiszpanii w holenderskiej obronie grali 24-letni Daryl Janmaat i Daley Blind, 23-letni Stefan de Vrij oraz 22-letni Bruno Martins Indi. Z polskiej perspektywy to niesamowite, by tak młodych piłkarzy wystawiać na mecz mistrzami świata.

Cóż, jeśli ci piłkarze pojechali na mundial, to znaczy, że muszą być odpowiednio dobrzy. A jeśli są odpowiednio dobrzy, to mogą grać w pierwszym składzie, wiek nie ma tutaj znaczenia. Ci chłopcy są efektem holenderskiego systemu szkolenia i możemy być z niego dumni. Warto też zauważyć, że oni na co dzień grają w Eredivisie, która przecież nie jest zaliczana do najsilniejszych lig na świecie. A mimo to byli w stanie podołać takiemu spotkaniu jak to z Hiszpanią.

Z czwórki, którą pan wymienił, najlepiej znam Daleya Blinda, bo pracowałem wspólnie z jego ojcem Dannym. Muszę przyznać, że Daley pozytywnie mnie zaskoczył, bo jeszcze trzy-cztery lata temu nie spodziewałem się, że będzie grał na takim poziomie. Teraz bardzo się rozwinął, stał piłkarzem bardzo uniwersalnym. Takiego gracza każdy chciałby mieć w zespole i nie chodzi tylko o aspekt piłkarski, ale też o mentalność.

Czy 5:1 w meczu z Hiszpanią oznacza, że Holendrzy rozgromią Australię?

To właśnie będzie bardzo ciekawe. Uważam, że mecz z Australią może być trudniejszy niż ten z Hiszpanią. W pierwszym pojedynku graliśmy i strzelaliśmy bramki właściwie jak nie Holendrzy, bo głównie z kontry. To rywal atakował, a nasi piłkarze tacy jak van Persie czy Robben mieli bardzo dużo miejsca. Przy tym mogli pokazać swoje niezwykłe umiejętności. Tyle przestrzeni rzadko miewają nawet w klubach. Z Australią będzie inaczej. Oni z pewnością skupią się na defensywie, a Holandia będzie musiała budować atak pozycyjny i szukać wolnych sektorów na boisku. To znacznie trudniejsze i sam jestem ciekaw, jak piłkarze sobie z tym poradzą. Myślę, że van Gaal na ten mecz zmieni ustawienie i z 5-3-2 wróci do 4-3-3.

Czy jak dotąd coś w mundialu pana zaskoczyło?

Z pewnością duża liczba bramek. Do tej pory w pierwszej fazie mistrzostw było tak, że drużyny raczej bardzo obawiały się porażki i dlatego ostrożnie grały w defensywie. Tutaj mamy wyniki 3:0, 5:1, 4:0 - to lepiej dla futbolu. Kolejną tendencją, jaką widzę i o jakiej mówiłem od wielu lat, to potężne znaczenie skrzydłowych. W dzisiejszej piłce przedostanie się z piłką środkiem boiska jest właściwie niemożliwe. Szansą są wolne przestrzenie na skrzydłach. Powinniście o tym pamiętać także w Polsce, w Lubinie staramy się na to kłaść nacisk podczas pracy z młodymi piłkarzami. Bez wykreowania dobrych skrzydłowych, nie będziecie mieli dobrej reprezentacji czy drużyn klubowych. Jeśli popatrzymy na gole padające na mistrzostwach, to zauważamy, że ogromna ilość akcji bramkowych zaczyna się od przerzutów czy dośrodkowań, albo odgrywają one kluczową rolę przy ich finalizacji. Na skrzydłach jest więcej miejsca, większe możliwości pojedynków 1:1. Trzeba to umieć wykorzystać.

Czy gra drużyn na mistrzostwach świata ma jakieś znacznie dla pana pracy z młodzieżą w Lubinie?

Oczywiście. Moim zdaniem mistrzostwa świata wyznaczają pewne trendy w całym futbolu na parę lat kolejnych lat. Trendy te błyskawicznie dochodzą także do akademii piłkarskich w każdym zakątku globu. Dlatego mistrzostwa trzeba dokładnie obserwować, mówię to tak swoim piłkarzom, jak i współpracownikom. Obecne mistrzostwa kierują nas w stronę ofensywy, a to akurat jest coś, na co chcieliśmy stawiać w Lubinie od początku.