Polska - Szwajcaria we Wrocławiu: Remis po bardzo dobrym widowisku [DUŻO ZDJĘĆ]

Polska Szwajcaria 2:2. Remisem z 12. drużyną świata Szwajcarią reprezentacja Polski zakończyła tegoroczne zmagania. Biało-czerwoni zafundowali kibicom we Wrocławiu mecz na wysokim poziomie. Padły cztery bramki, było mnóstwo walki, czerwona kartka i sporo dramatyzmu.
Trener biało-czerwonych Adam Nawałka w meczu ze Szwajcarami, tak jak zapowiadał, postanowił poeksperymentować. Dlatego w porównaniu do piątkowego meczu z Gruzją w wyjściowej "jedenastce" dokonał aż siedmiu zmian. Na środku obrony Łukasza Szukałę zastąpił Thiago Cionek, a w miejsce Łukasza Piszczka wystawił rewelacyjnego ostatnio w lidze niemieckiej Pawła Olkowskiego. Zmieniła się również linia pomocy biało-czerwonych. Zabrakło Krzysztofa Mączyńskiego, Sebastiana Mili, Arkadiusza Milika i kontuzjowanego Kamila Grosickiego. Zastąpili ich Tomasz Jodłowiec, Maciej Rybus, Piotr Zieliński i Michał Kucharczyk. W bramce pierwsze 45 minut zagrał Artur Boruc.

Polacy mogli prowadzić już po kilkudziesięciu sekundach. Świetną akcję zainicjował Robert Lewandowski. Napastnik Bayernu Monachium najpierw wspólnie z Maciejem Rybusem rozmontowali obronę gości. Później Lewandowski odgrywał jeszcze piłkę piętą, ale akcji nie zdołał wykończył Michał Kucharczyk. Zabrakło mu kilku centymetrów.

Co nie udało się Polakom, wykorzystali dwie minuty później Szwajcarzy. Xhedran Shaqiri, wyprzedził Grzegorza Krychowiaka, podał piłkę do wbiegającego w pole karne Josipa Drmicia, a snajper Bayeru Leverkusen technicznym strzałem pokonał Artura Boruca. Na trybunach wrocławskiego stadionu były słychać tylko jęk zawodu.

Kilka minut później Polacy mogli przegrywać już 0:2. Fatalny błąd popełnił Paweł Olkowski. Obrońca reprezentacja Polski w okolicach środka boiska nieodpowiedzialnie zagrywał głową do Artura Boruca, ale zrobił to tak nieporadnie, że do piłki dopadł Shaqiri. W pojedynku z Borucem, lepszy okazał się jednak golkiper biało-czerwonych i instynktownym rzutem wybronił strzał napastnika Bayernu Monachium.

Podopieczni Adama Nawałki wyrównać mogli w 17. minucie. Technicznymi umiejętnościami popisał się Robert Lewandowski, przedzierając się przez trzech graczy Helwetów, ale efektowną obroną popisał się bramkarz gości Roman Burki.

Do wyrównania tuż przed końcem doprowadził Artur Jędrzejczyk. Piłkę z lewej strony w pole karne dośrodkował Rybus, a Artur Jędrzejczyk wyprzedził stopera Szwajcarów Fabiana Schara i strzałem głową doprowadził do wyrównania. Obrońca bramkę świętował w wyjątkowo nietypowy sposób. Przedarł się przez barierki odgradzające kibiców od murawy i pozował do zdjęć z fanami.

Na drugą połowę Nawałka zarządził dwie zmiany. Przez drugie 45 minut bramki biało-czerwonych strzegł golkiper Swansea Łukasz Fabiański. Ale największą różnicę zrobiła zmiana Arkadiusza Milika, który pojawił się za Piotra Zielińskiego. Zawodnik Ajaxu Amsterdam zdynamizował grę Polaków, a w 60. minucie gry popisał się precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego, przenosząc piłkę nad murem i trafiając w samo okienko. Polska prowadziła 2:1, a wrocławski stadion oszalał, podobnie jak ławka rezerwowych reprezentacji Polski. Chwilę później na boisku pojawił się Sebastian Mila, zastąpił Lewandowskiego i na ostatnie 30 minut gry został kapitanem drużyny. Dla pomocnika Śląska był to 34. występ w kadrze, a pierwszy we Wrocławiu, w którym gra na co dzień.

Emocjonujące spotkanie na koniec mógł jeszcze zakończył bramką Maciej Rybus, ale skrzydłowy biało-czerwonych trafił w słupek. Piłkarskie święto kibicom we Wrocławiu popsuł Fabian Frei. Zawodnik Helwetów doprowadził do wyrównania, urywając się polskim defensorem i decydując się na strzał zza pola karnego. Polacy mecz ze Szwajcarami kończyli w "10". Czerwoną kartką został ukarany Michał Żyro.

Pojedynek Polaków ze Szwajcarami na żywo oglądało 40 133 kibiców.

Więcej o: