Sport.pl

Po decyzji Trybunału Arbitrażowego: Zagłębie w euforii

Trybunał Arbitrażowy przy PKOl zawiesił do 22 sierpnia decyzję o degradacji Zagłębia Lubin, ale zespół zagra jednak w ekstraklasie, bo tak zadecydował PZPN. Rozstrzygnięcie zaskoczyło wszystkich, najbardziej trenera Zagłębia Dariusza Fornalaka.
- Ale numer: 10 dni pracy, ani jednego rozegranego meczu i awans - śmiał się w czwartek kilka minut po godz. 13 Dariusz Fornalak, nowy trener piłkarzy KGHM Zagłębia Lubin. - Trzeba będzie o jakichś premiach pomyśleć - żartował Jakub Jarosz, dyrektor sportowy klubu. Doskonałe nastroje w Lubinie wywołała decyzja Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, zawieszająca wykonanie postanowienia o karnej degradacji Zagłębia.

Fornalak akurat udzielał wywiadu dziennikarzowi "Gazety". Zapytaliśmy nowego trenera byłych mistrzów Polski o cele na nadchodzący sezon. Kiedy były gracz Ruchu Chorzów odpowiadał, że "oczywiście awans", do pokoju wbiegł Jakub Jarosz, dyrektor sportowy Zagłębia. - Jest ekstraklasa - wykrzyknął. - Zawiesili decyzję o degradacji.

Fornalak zaniemówił, a po chwili powiedział, nie kryjąc ogromnego zaskoczenia: - No to cele się zmieniły. Jakie będą, to nie mam pojęcia.

Decyzja Trybunału Arbitrażowego przy PKOl wyraźnie zaskoczyła wszystkich w klubie. Przesłał ją SMS-em prawnik Zagłębia. W Warszawie był też prezes Paweł Jeż. Po chwili rozpoczęło się sprawdzanie, z kim Zagłębie będzie grało w pierwszej kolejce. - Z Polonią Warszawa i to u nas - mówił jeden z pracowników klubu.

- Jestem naprawdę ogromnie zaskoczony - analizował Fornalak, kiedy nieco ochłonął. - Nie spodziewałem się takiego zwrotu. Wszystko przygotowane było pod grę w I lidze. Nawet mikrocykl treningowy był ustawiony pod ten pierwszy mecz i teraz jest z tym problem, bo jak mamy zagrać jeden dzień wcześniej, to piłkarze nie będą przygotowani do tego spotkania w sposób optymalny.

Jarosz nie krył, że decyzja ta rozwiązuje kilka problemów. - Co tu dużo gadać. Szymkiem Pawłowskim są zainteresowane inne kluby i on zamiast w stu procentach koncentrować się na swojej pracy, głowę ma zaprzątniętą innymi sprawami - mówił Jarosz. - Ta decyzja sprawia, że nie ma tak naprawdę o czym dyskutować. Nie ma więc też kłopotów z Patrykiem Kloffikiem, Grześkiem Bartczakiem, którzy też mieli jakieś propozycje. Mamy też nagle o 8 mln większy budżet i trzeba pomyśleć, co z tymi pieniędzmi zrobić, jak je mądrze wydać - analizował.

Decyzja Trybunału może umożliwić pozyskanie lubinianom Costy, lewego obrońcy Wisły Kraków, z którym na razie nie udało się dojść do porozumienia. Tego zawodnika chce pozyskać trener Fornalak. - W sumie wielkich zmian u nas nie było, moim zdaniem już dzisiaj mamy zespół na ekstraklasę - zapewnia Jarosz.

Równocześnie wczorajsze rozstrzygnięcie w dalszym ciągu nie zamyka sprawy Zagłębia. Wciąż ma ono zarzuty korupcyjne, za które lubinian niezwykle trudno ukarać.

- Całe zamieszanie to tak naprawdę jeden wielki dowód na kompletną nieudolność ludzi, którzy chcą polską piłką zarządzać - mówił Jarosz. - Można różnie podchodzić do osoby Zbigniewa Bońka, ale myślę, że bardzo mądrze powiedział, że retorsje po aferze korupcyjnej może zakończyć tylko "gruba kreska". To przecież wiedzą wszyscy, że wszędzie u nas była korupcja. Nie tylko w I i II lidze. Nigdy się z tego nie wyplątamy, jak tak będziemy postępować. Nasza piłka na tym potwornie traci. Wycofali się panowie Drzymała i Klicki. Ilu jest takich, co chcą w naszą ligę inwestować? Takiego zastoju na rynku transferowym nie pamiętam. To też oznaka kryzysu. Większość klubów ledwo przędzie. Ja, przychodząc do Lubina, chciałem po prostu pracować. Nie obchodzi mnie, kto z kim i w jakim lesie spotkał się pięć lat temu i co mu włożył do bagażnika. Ścigajcie tych, którzy się spotykali, jeśli popełnili przestępstwo, to ich surowo ukarzcie. Ja jestem czysty, a mam ponieść karę. Pytam: za co? Niedługo wybory w PZPN. Przyjdą nowi ludzie, trzeba dać im szansę na normalną pracę, trzeba to wreszcie posprzątać - kończy Jarosz.