GKS Katowice - Zagłębie Lubin 2:2

I liga piłkarska. Zagłębie tylko zremisowało 2:2 w Katowicach z GKS-em, choć już po pierwszej połowie powinno prowadzić różnicą czterech bramek. - Przegraliśmy wygrany mecz - podsumował trener Zagłębia Dariusz Fornalak.
Od początku meczu nie było wątpliwości, który zespół jest lepszy. Przewaga lubinian była bardzo wyraźna, już po pierwszej połowie ekipa trenera Dariusza Fornalaka powinna prowadzić co najmniej czterema bramkami. W wybornych sytuacjach Kolendowiczowi bądź Micanskiemu brakowało jednak precyzji albo obrońcy GKS-u w ostatniej chwili wybijali piłkę spod nóg piłkarzy z Lubina. Gospodarze tylko sporadycznie przedostawali się pod bramkę Ptaka. Ale ich akcje nie stanowiły żadnego zagrożenia.

Pierwszy gol dla Zagłębia padł w dość kuriozalnych okolicznościach. Goliński wykonywał rzut wolny z około 30 metrów. Mocno dośrodkował w kierunku bramki, piłka skozłowała jeszcze na piątym metrze i obok zdezorientowanego bramkarza GKS-u Budki wpadła do siatki. Przed przerwą na 2:0 podwyższył Micanski, który po wymianie piłek z Pawłowskim spokojnie skierował piłkę w lewy róg bramki Budki.

Początek drugiej połowy to znów przygniatająca przewaga Zagłębia i kolejne stuprocentowe okazje. Najpierw w 56. min Kapias popełnił fatalny błąd, piłkę przejął Kolendowicz, wpadł w pole karne, ale strzelił zbyt lekko i Budka obronił. Chwilę później przed szansą stanął Goliński, jednak strzelił zbyt lekko. W tym momencie wydawało się, że lubinianom już nic nie będzie w stanie odebrać zwycięstwa. Tym bardziej, że GKS spisywał się fatalnie, nie miał pomysłu na skonstruowanie składnej akcji, popełniał wiele strat. W efekcie kibice z Katowic skandowali pod adresem swoich piłkarzy: "Zejdźcie z boiska, nie róbcie z nas pośmiewiska".

Tymczasem ostatni kwadrans to szczęśliwa końcówka w wykonaniu GKS-u i spora niefrasobliwość w wykonaniu obrońców Zagłębia. W 80. min strzał Wijasa wybija Ptak, ale dobitka Janoszki jest skuteczna. I gdy wydawało się już, że lubinianie odniosą skromne, ale jednak zwycięstwo, w 90. min Markowski strzelał z rzutu wolnego, piłka trafiła w poprzeczkę, następnie spadła za linią bramkową i było już 2:2. Zagłębie kończyło ten mecz w dziesiątkę, gdyż sędzia ukarał Grzegorza Bartczaka drugą żółta kartką za przepychankę w polu karnym Katowic.

- Przegraliśmy wygrany mecz - podsumował trener Zagłębia Dariusz Fornalak. - Powinniśmy prowadzić 3:0 albo nawet 4:0. W końcówce meczu nie wiem, co się stało z moim zespołem.

GKS Katowice - Zagłębie Lubin 2:2 (0:2)

Bramki: 0:1 - Goliński (11), 0:2 - Micanski (45), 1:2 - Janoszka (80), 2:2 - Markowski (90).

GKS: Budka - Krysiński Ż, Markowski, Kapias, Nowak (58. Plewnia), Wijas, Domżalski (46. Mikulenas Ż), Iwan Ż (90. Sadowski), Mielnik, Janoszka, Kaliciak Ż.

Zagłębie: Ptak Ż - G. Bartczak Ż, CZ, Stasiak Ż, Lacic, Costa, Kolendowicz (90. Klofik), Goliński, M. Bartczak, Hanzel, Pawłowski (73. Plizga), Micanski (60. Kędziora Ż).

Sędziował: Marcin Szrek. Widzów: ok. 3 tys.