Sport.pl

Janusz Kudyba: Śląsk od początku dominował

- Po derbach widać, że obie nasze drużyny potrzebują wzmocnień, a wiosna będzie dla nich ciężka. Nawet przez myśl mi jednak nie przechodzi, by mogły być zagrożone spadkiem, bo mają zbyt wielu dobrych piłkarzy - mówi były snajper Śląska i Zagłębia Janusz Kudyba.


Kudyba na co dzień jest trenerem II-ligowej Miedzi Legnica, a derby Dolnego Śląska komentował jako ekspert stacji Orange Sport. Jako zawodnik grał on w obu klubach regionu, z Zagłębiem zdobył mistrzostwo Polski, a w Śląsku zakończył karierę.

Michał Karbowiak: Jak oceni Pan derby Dolnego Śląska?

Janusz Kudyba: Trzeba obiektywnie powiedzieć, że w przekroju całego meczu Śląsk był zdecydowanie lepszy i zasłużenie wygrał. Wrocławianie lepiej radzili sobie szczególnie w organizacji gry. Drużyna trenera Lenczyka zagęszczała środek pola, a Zagłębie nie mogło znaleźć na to sposobu. Lublinianie, szczególnie w pierwszej połowie, grali jednostajnie, piłkę podawali bardzo wolno i brakowało w tym wszystkim błysku. Dodatkowo goście byli pasywni, do meczu chyba podeszli zbyt bojaźliwie. Śląsk od początku dominował, a bramka Przemysława Kaźmierczaka dodała jego piłkarzom pewności. W drugiej połowie Zagłębie przyspieszyło, ale i tak widać było, że to wrocławianie kontrolują grę. Kolokwialnie można powiedzieć, że mieli taką większą "chcicę" na zwycięstwo.

Może to dlatego, że trener Zagłębia Marek Bajor nie chciał swoich piłkarzy przemotywować i o derbowym pojedynku w tygodniu niemal z nimi nie rozmawiał?

- Trener przed meczem nigdy nie wie, jak powinien się zachować. Trener Bajor wybrał takie rozwiązanie i efekt był taki, jaki był. Wiadomo, że piłkarze spinają się przed derbami indywidualnie, ale widać, że motywacji potrzebuje także cały zespół. Głównym problemem Zagłębia była zresztą nie tyle motywacja, co fatalna gra w obronie. Lubinianie zrobili ogromną liczbę błędów w kryciu i dlatego Śląsk w ofensywie mógł sobie na wiele pozwolić.

Wygrana w derbach może być dla wrocławian przełamaniem?

- Uważam, że tak. Śląsk ma przed sobą trudne mecze, ale ma też duży potencjał. Do tej pory wrocławianom brakowało głównie pewności i skuteczności - stąd ich słabsze wyniki. Po tej wygranej wspomniane elementy powinny ulec poprawie. Za nimi w górę pójdą też osiągane rezultaty.

A co z Zagłębiem?

- W tej drużynie brakuje mi typowego napastnika. Arkadiusz Woźniak jest jeszcze młody i sam nie udźwignie całej gry z przodu. W zespole są Osmanagić i Traore, ale oni w derbach byli bezbarwni. W ofensywie lublinianom w ogóle brakuje ludzi, którzy zrobiliby różnicę. Jest Szymon Pawłowski, tylko że on do gry wraca po kontuzji i dobre mecze może zagrać na świeżości. W dłuższym okresie czasu pewne braki będzie widać, więc jego słabszy występ w derbach mnie nie zaskoczył. Zagłębie musi też poprawić postawę przy stałych fragmentach gry, zarówno gdy się broni, jak i wtedy, gdy atakuje.

Obie drużyny z Dolnego Śląska są w dole tabeli. Czy Śląsk i Zagłębie mogą spaść z ligi?

- Takie rozwiązanie nawet nie przechodzi mi przez myśl. W obu zespołach jest zbyt wielu dobrych piłkarzy, by mogło się to skończyć spadkiem. Wiadomo jednak, że zarówno wobec Śląska, jak i Zagłębia oczekiwania były większe. Teraz te drużyny muszą zdobyć jak najwięcej punktów do przerwy zimowej. W niej trenerzy Lenczyk i Bajor będą mieli czas na to, by dokonać analizy i wszystko sobie spokojnie poukładać. Niewątpliwie drużyny z Dolnego Śląska potrzebują wzmocnień. Bez nich wiosna może być dla obu ekip bardzo ciężka i będzie im trudno nawet o miejsce w środku tabeli.