Śląsk często karany za kibiców

Piłka nożna. Ponad ćwierć miliona złotych zapłacą kluby polskiej ekstraklasy za niewłaściwe zachowanie swoich kibiców w rundzie jesiennej. Śląsk Wrocław w tej negatywnej klasyfikacji zajął wysokie, trzecie miejsce.
Wrocławianie, w zakończonej już części rozgrywek, za wybryki swoich fanów zapłacą w sumie 29 tys. zł. Taką kwotę kar nałożyła na nich Komisja Ligi Ekstraklasy S.A, która rozgrywki prowadzi i zachowanie kibiców ocenia. Śląsk minionej jesieni finansowo upominany był przez komisję bardzo często, a większą karę od wrocławian zapłacą tylko Lech Poznań i Widzew Łódź. Tyle samo grzywny uiścić musi z kolei warszawska Legia. - Szkoda, że znaleźliśmy się na negatywnym biegunie, bo przez dwa ostatnie sezony kary płaciliśmy sporadycznie. Teraz stało się inaczej, choć mimo wszystko nadal uważam, że we Wrocławiu mamy jeden z najbezpieczniejszych stadionów w Polsce. Na Oporowskiej tej jesieni naprawdę nie wydarzyło się absolutnie nic, co realnie zagroziłoby bezpieczeństwu naszych kibiców. Nasz obiekt stawiany jest za wzór w całej lidze, a na meczach panuje świetna atmosfera - przekonuje rzecznik Śląska Michał Mazur.

Klub z Oporowskiej najwięcej zapłaci za wrzucenie przez kibiców drugiej piłki na boisko, podczas meczu 14 kolejki z Ruchem Chorzów. Za ten wybryk Śląsk jako gospodarz spotkania, uiścić musi 10 tys. zł.

Wrocławianie przez Komisję Ligi ukarani zostali także za używanie przez ich kibiców środków pirotechnicznych podczas pojedynków z Zagłębiem Lubin u siebie oraz GKS-em Bełchatów na wyjeździe. Dodatkowo Śląsk zapłacić musi za okrzyki antysemickie i rasistowskie, którego jego sympatycy wznosili odpowiednio w spotkaniach z Widzewem Łódź i Legią Warszawa. -Te okrzyki to rzeczywiście przykra i niedopuszczalna sprawa. Choć były to marginalne incydenty, rozmawiamy na ich temat z kibicami, by tego rodzaju zachowań absolutnie unikali. Nasza praca przynosi wymierne efekty, bo takie sytuacje zdarzają się już niezwykle rzadko. Ze stowarzyszeniem Wielki Śląsk, które fanów reprezentuje, jesteśmy zresztą w stałym kontakcie. Umówiliśmy się, że stowarzyszenie pokryje część kar. Kibice są świadomi, że nieodpowiednie zachowanie jakiejś drobnej grupki wpływa na wizerunek ich wszystkich - podkreśla Mazur.

Co ciekawe znacznie lepiej od Śląska w klasyfikacji kar za zachowanie kibiców wypada drugi klub z naszego regionu - KGHM Zagłębie Lubin. Lubinianie zapłacić muszą jedynie 6 tys. zł, choć zachowanie ich fanów budzi liczne kontrowersje. W Lubinie kibice walczą z zarządem, z niektórymi piłkarzami, a także między sobą. Ostatnio, po meczu z Lechią Gdańsk na Dialog Arenie pobito miejscowego fana, który w przeciwieństwie do niektórych sympatyków, drużynę podczas spotkania dopingował. Tego rodzaju zdarzeń Komisja Ligi już jednak nie analizuje. Po spotkaniu z Lechią Zagłębie ukarane zostało bowiem nie za wyzwiska i pobicie, ale za rzucanie przez kibiców śnieżek na boisko.

W sumie wszystkie kluby ekstraklasy w rundzie jesiennej za zachowania swoich fanów uiścić muszą ponad 250 tys. zł, a największą jednorazową karę dostał Lech Poznań. Mistrz Polski zapłaci 30 tys. zł za zaniedbania, których dopuścił się podczas spotkania z Wisłą Kraków. Wówczas chuliganie Wisły zniszczyli sektor dla kibiców gości (krakowski klub musi teraz naprawić szkody przyp.red), a kibole Lecha spokojnie biegali w kominiarkach po nowoczesnym stadionie budowanym na Euro 2012. - Ten mecz to był w zasadzie jedyny poważniejszy incydent chuligański, który zdarzył nam się w tej rundzie. Uważam, że na naszych stadionach jest coraz bezpieczniej, a kluby się profesjonalizują. Na meczach stale rośnie też frekwencja, a w porównaniu do zeszłego sezonu jest ona średnio lepsza o 60 procent - zaznacza rzecznik Ekstraklasy S.A - Adrian Skubis. Informuje on także, że pieniądze płacone przez kluby w ramach kar trafią do drużyn Młodej Ekstraklasy.