Sport.pl

Policja zatrzymała kolejnych chuliganów Zagłębia Lubin

Dwóch kiboli Zagłębia Lubin zatrzymali w zeszłym tygodniu policjanci ze specjalnego oddziału do walki z pseudokibicami. Prokuratura zarzuca im udział w zbrojnej grupie przestępczej i planowanie zabójstw co najmniej pięciu osób.
Zatrzymania to jeden z pierwszych sukcesów grup do walki z pseudokibicami, które na wniosek komendanta głównego policji Andrzeja Matejuka powstały niedawno we wszystkich komendach wojewódzkich. Ich skład i struktura są tajne. Wiadomo tylko, że pracują w nich funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i policjanci z wydziału kryminalnego KWP we Wrocławiu.

Zatrzymani to 29-letni Dariusz N. i 36-letni Rafał S. Pierwszy decyzją sądu trafił już na trzy miesiące do aresztu, drugi dostał dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Zarzucane im przez prokuraturę czyny zagrożone są karą od 12 do 25 lat więzienia.

Obaj są członkami nieformalnej bojówki pseudokibiców Hooligans Zagłębie Lubin. Podobne, skupiające kibolską elitę napakowanych, bezwzględnych mężczyzn, których bardziej od wyników sportowych interesują starcia z kibicami innych drużyn, działają przy większości największych polskich klubów. Już kilka lat temu okazało się, że bojówki stają się świetnym miejscem werbunku członków grup przestępczych lub same się w takie przekształcają. Tak było z HZL.

- Gang, którego członkami byli zatrzymani, specjalizował się, m.in. w wymuszaniu haraczy oraz prowadzeniu działalności przestępczej, związanej z innymi wymuszeniami rozbójniczymi, napadami z bronią w ręku, kradzieżami samochodów oraz handlem częściami samochodowymi pochodzącymi z kradzieży - mówi Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji. - Na przełomie lat 2008 i 2009 na terenie powiatów lubińskiego, polkowickiego i legnickiego zauważyliśmy zwiększoną liczbę przestępstw. Okazało się, że grupa "kiboli" spod znaku HZL wchodzi na przestępczy rynek rywalizując na nim z grupą "karków". Na tym tle doszło do prawdziwej wojny.

W Lubinie zrobiło się niebezpiecznie. Na osiedlach podpalano samochody, w mieście pojawiły się narkotyki, a restauratorzy płacili haracze. W tej sprawie zatrzymane zostały już 22 osoby. 20 siedzi w aresztach, za kilkoma rozesłano listy gończe. Ale, jak zapewnia Petrykowski, sprawa wciąż jest rozwojowa i spodziewane są kolejne zatrzymania.

Policjanci nieoficjalnie przyznają, że jedną z ofiar lubińskiej wojny gangów jest Samuel G., pseudonim "Samek", zastrzelony w grudniu 2008 roku we własnej sypialni. Miesiąc wcześniej ktoś próbował zastrzelić 24-letniego mężczyznę w hali bokserskiej na terenie KGHM. To, zdaniem śledczych, również efekt trwających w Lubinie porachunków.