Barcelona, Real, Śląsk: Wrocław szokuje frekwencją!

Podczas piątkowego meczu Śląska z Wisłą Kraków niemal na pewno znów będzie komplet - ponad 42 tys. widzów. Taka frekwencja to fenomen na skalę krajową i ciekawy przypadek rangi europejskiej.
Laserowe efekty na stadionie Śląska na Ekstraklasa.tv »

Na mecz Śląsk - Wisła sprzedano już praktycznie komplet, czyli ponad 42 tys. biletów. Oznacza to, że Śląsk wyrówna swój rekord liczby widzów ustanowiony podczas pierwszego meczu rozegranego na nowym stadionie, kiedy zmierzył się z Lechią Gdańsk. Wówczas na trybunach stadionu na Maślicach zasiadło 42 771 widzów - był to najlepszy wynik w historii polskiej ligi, odkąd fanów dzięki specjalistycznym kołowrotkom można precyzyjnie policzyć. Teraz Śląsk swoją frekwencyjną hegemonię potwierdza. A na to, co się dzieje we Wrocławiu, z zazdrością patrzeć mogą wszystkie kluby w Polsce. Na najbliższy mecz z Wisłą (piątek, godz. 20.30) 40 tys. biletów rozeszło się bowiem w zaledwie kilka dni, a teraz w kasach pozostało jedynie kilkaset wejściówek. Można je jeszcze kupić dziś od godz. 9 na starym stadionie przy Oporowskiej, a pewne jest, że rozejdą się błyskawicznie.

Oznacza to, że drugi raz z rzędu ligowy mecz Śląska obejrzy niedostępna dla innego polskiego klubu liczba kibiców. Ponad 40 tys. widzów na meczu ligowym nie doczekały się dotąd ani Lech Poznań, ani Lechia Gdańsk, które grają przecież na równie dużych obiektach, budowanych na Euro 2012.

Jest to o tyle dziwne, że Lech powszechnie uważany jest przecież za klub z absolutnie największym potencjałem kibicowskim, a drużyna z Poznania od dłuższego czasu gra o najwyższą stawkę. Z kolei Lechia też gra już na nowym, pięknym stadionie zbudowanym na przyszłoroczne mistrzostwa.

Gdy dodamy do tego, że na meczu ligowym kompletu nigdy nie było na ponad 31-tysięcznym stadionie Legii przy Łazienkowskiej, to wyraźnie widać, że niespodziewanie Śląsk wyrasta na absolutny fenomen w skali krajowej.

Ze średnią ponad 42 tys. widzów na meczu wrocławianie mogliby też mierzyć się z klubami z najlepszych lig w Europie. Co ciekawe, mniej kibiców niż mecz Śląska z Lechią oglądało w ten weekend hitowe spotkanie Premier League pomiędzy Chelsea Londyn i Liverpoolem! Oczywiście stało się tak dlatego, że londyńskie Stamford Bridge jest po prostu mniejsze od wrocławskiego stadionu miejskiego, ale nie zmienia to faktu, że o podobnym wyniku nikt we Wrocławiu nie śmiałby jeszcze niedawno nawet marzyć.

Ze średnią 42 tys. widzów Śląsk uplasowałby się na czele ligi francuskiej, a we Włoszech lepszą frekwencję od niego miałby tylko Inter Mediolan. Pod względem średniej frekwencji na swoich spotkaniach Śląsk byłby trzeci w hiszpańskiej Primera Division - za FC Barceloną i Realem Madryt. W lidze angielskiej wrocławianie zajęliby miejsce szóste, a w najlepszej pod względem frekwencji w Europie niemieckiej Bundeslidze uplasowaliby się na miejscu 11.

Powie ktoś, że podobne wyliczanki nie mają sensu, bo średnia frekwencja na Śląsku powstała na podstawie wyników z zaledwie jednego rozegranego meczu i liczby sprzedanych biletów na drugi. W nowym roku liczba kibiców na meczach Śląska niewątpliwie spadnie, ale chyba nikt nie oczekuje, że podobne wyniki frekwencyjne utrzymają się na stałe.

Jednak warto docenić to, co pod względem liczby widzów we Wrocławiu na meczach piłkarskich się stało. Bo przecież również komplet publiczności - prawie 43. tys. - oglądał niedawno we Wrocławiu pojedynek reprezentacji Polski i Włoch.

Te ogromne przecież liczby pokazują, jak wielkie zainteresowanie wzbudzają mecze lidera polskiej ekstraklasy i jak bardzo piłkarski Wrocław był głodny piłki na dobrym poziomie, oglądanej w komfortowych warunkach. To zestawienie będzie też pięknym materiałem do wspomnień, gdy magia nowości przeminie, a kibiców na meczach Śląska będzie już mniej.

Rekord frekwencji w Ekstraklasie! Ponad 100 tys. kibiców na trybunach (ZDJĘCIA)