Orest Wielki bez milionów

HITY I KITY 2011 ROKU. Osiągnięcia trenera Oresta Lenczyka z piłkarskim Śląskiem są niewątpliwie sportowym wydarzeniem roku. Za sukcesem sportowym miał pójść też organizacyjny, ale z galerii handlowej mającej zapewnić piłkarzom zaplecze finansowe nic nie wyszło - miasto odebrało niedawno Zygmuntowi Solorzowi działkę, na której miał ją zbudować
Co okazało się sukcesem, a co porażką w mijającym roku na naszym lokalnym podwórku? Co nas zachwyciło, a co rozczarowało? W ciągu tygodnia przedstawimy nasze typy hitów i kitów 2011 roku - w kulturze, polityce, inwestycjach i dziedzinie, którą określiliśmy jako "życie mieszkańców Wrocławia". Zaczynamy jednak od sportu.

HIT - sukcesy Śląska Oresta Lenczyka

To, co z piłkarskim Śląskiem uczynił trener Lenczyk, robi ogromne wrażenie. Jesienią 2010 roku przejął po Ryszardzie Tarasiewiczu drużynę rozbitą, seryjnie przegrywającą mecze, zajmującą przedostatnie miejsce w tabeli. I mając do dyspozycji tych samych zawodników, dokonał rzeczy niewiarygodnej - w minionym sezonie nie tylko uchronił Śląsk przed degradacją, ale poprowadził go do wicemistrzostwa Polski! Ostatni taki sukces wrocławski klub odniósł 29 lat temu.

Druga połowa 2011 roku była jeszcze lepsza. Drużyna po 17 meczach sezonu jest liderem T-Mobile Ekstraklasy i będzie walczyć o mistrzostwo Polski. Biorąc pod uwagę rundę wiosenną i jesienną tego roku, Śląsk jest zdecydowanie najlepszą polską drużyną - ekipa trenera Lenczyka zdobyła w tym czasie aż 66 pkt (o 10 więcej niż druga w tej klasyfikacji Wisła), wygrała najwięcej spotkań, a najmniej przegrała.

Co jeszcze ciekawsze, Śląsk tak dobre wyniki osiąga, mając bardzo przeciętny budżet - około 25 mln zł. Najbogatsze kluby - Legia, Wisła oraz Lech - mają je dwukrotnie większe. Więcej pieniędzy ma również Zagłębie Lubin, które po pierwszej części sezonu jest ostatnie w tabeli.

Lenczyk zbudował we Wrocławiu drużynę, w której nie ma wielkich gwiazd, a jej siła tkwi w zespołowości. Śląsk imponuje mądrością taktyczną, świetnym przygotowaniem motorycznym i stabilną formą. Przede wszystkim jednak wykazuje cechy charakterystyczne dla klasowych zespołów: potrafi wygrywać mecze, w których nie jest zespołem lepszym, bo potrafi bezwzględnie wykorzystać błędy rywala.

Śląsk jest autorskim dziełem doświadczonego, niekonwencjonalnego Lenczyka. Trenera, który zajmuje się przede wszystkim szkoleniem piłkarzy, doskonaleniem ich umiejętności, co w Polsce nie jest wcale taką oczywistością. Poza tym dużą wagę przykłada do promowania polskich zawodników, z których mogą korzystać selekcjonerzy reprezentacji w różnych kategoriach wiekowych.

Prawdopodobnie to nie przypadek, że w dniu losowania grup eliminacyjnych Euro w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze Lenczyk wystawił samych Polaków. Zasygnalizował w ten sposób, że budowanie drużyn klubowych i reprezentacji nie polega na sprowadzaniu i asymilowaniu zagranicznych piłkarzy, ale na konsekwentnym szkoleniu swoich zawodników.

Kit - klapa galerii Śląska

Gdyby spełnił się pierwotnie zakładany scenariusz, to dziś wrocławianie byliby już pewnie po pierwszych zakupach w pięknej galerii handlowej położonej tuż obok nowego stadionu na Maślicach. Galerię na ziemi danej przez gminę Wrocław wybudowałby właściciel Polsatu Zygmunt Solorz, a zyski z niej trafiłyby do piłkarskiego Śląska. Dzięki temu od 2012 roku klub stałby się finansową potęgą, a miasto nie musiałoby już pompować w niego publicznych pieniędzy.

Niestety, zamiast galerii obok stadionu mamy wielką dziurę w ziemi i równie wielki problem, jak finansować Śląsk. Mamy też poczucie, że ktoś opinię publiczną po prostu wykiwał, co chwilę obiecując, że już za momencik budowa się rozpocznie, a nie zaczęła się nigdy. Nie pomogły w tym ani kolejne wizyty prezydenta Rafała Dutkiewicza u Zygmunta Solorza, ani zapewnienia przedstawicieli tego ostatniego, że wszystko z inwestycją jest w porządku.

Osławiony wrocławski wehikuł finansowy ostatecznie się rozleciał, a odłamki rykoszetem trafiły w miasto. Musi ono nie tylko nadal finansować piłkarzy z miejskiego budżetu, ale też znaleźć sposób, by zamaskować dziurę obok stadionu tak, aby na Euro 2012 nie straszyła przybyłych kibiców.

Gdyby właściciele klubu budowali wrocławską drużynę z taką skutecznością jak galerię handlową, to Śląsk nie był byłby dzisiaj wicemistrzem Polski i liderem tabeli ekstraklasy, ale co najwyżej amatorskim zespołem w B-klasie.