Czy Diaz zastąpi Kelemena? Na razie wygrał kawę

Podczas porannych zajęć w Ayia Napie Cristian Diaz wcielił się w rolę bramkarza. Argentyński napastnik Śląska popisał się kilkoma efektownymi paradami. Szło mu tak dobrze, że postanowił założyć się z Łukaszem Madejem o espresso. Zakład wygrał.
Żyj sportem razem z nami, jesteśmy także na Facebooku - wroclaw.sport.pl>

Na pierwszy trening piłkarze Śląska wyszli o godz. 10 miejscowego czasu. Zajęcia odbyły się przy pięknej słonecznej pogodzie i bezchmurnym niebie. To pewna nowość, bo do tej pory na Cyprze było wietrznie i deszczowo. Podobnie jak wczoraj zawodnicy ćwiczyli w grupach. W jednej znaleźli się gracze defensywni, którzy rozegrali turniej w siatkonogę. Piłkarze ofensywni natomiast trenowali różne warianty wystawiania piłki partnerowi, uwalniania się spod opieki obrońcy, a także ćwiczyli strzały na bramkę.

Gracze z grupy ofensywnej zajęcia skończyli wcześniej. Gdy czekali na rozstrzygnięcie turnieju siatkonogi, bramkarskie rękawice założył Cristian Diaz. Argentyńczyk stanął w bramce i zaczął bronić strzały kolegów. Wychodziło mu to bardzo dobrze. - Rozgrzał się - skwitowali kolejną ładną paradę Diaza jego koledzy z zespołu. - Takie strzały bronię jedną ręką - odpowiadał roześmiany Diaz.

W pewnym momencie Łukasz Madej założył się z Argentyńczykiem o kawę espresso, że ten nie obroni jego strzałów. Pojedynek był bardzo wyrównany, ale ostatecznie zwycięsko wyszedł z niego Diaz.

Po treningu zawodnicy cześć piłkarzy poszła na basen, a część nad morze. Kolejny trening zaplanowano na godz. 16.