Z czołówki wygrał tylko Śląsk: Jednooki wśród ligowych ślepców?

PRZEGLAD PRASY. Z czołowych drużyn ekstraklasy w 22 kolejce tylko Śląsk zdobył komplet punktów - podkreślają w swoich komentarzach poniedziałkowe gazety. "Śląsk jest jak jednooki wśród ślepców" - ironizuje "Przegląd Sportowy"
Śląsk wreszcie wygrał oficjalny mecz w 2012 roku. Do niedzieli wrocławianie nie zaznali smaku zwycięstwa w pięciu kolejnych meczach. W lidze przegrali 0:4 z Legią oraz 1:2 z Koroną, a zremisowali 1:1 z Ruchem i 2:2 z Widzewem. Poza tym przegrali 0:2 w Gdyni z Arka w pierwszym ćwierćfinale Pucharu Polski. Drużyna trenera Oresta Lenczyka przełamała się w kluczowym dla siebie momencie. Po serii słabych meczów, kiedy już wszyscy zaczęli spisywać Śląsk na straty, drużyna pewnie rozbiła 3:0 Cracovię.

To zwycięstwo pozwoliło też zatrzeć fatalne wrażenia po wybuchy tzw. "afery podsłuchowej", gdy w czwartek w internecie pojawiły się nagrania z rozmowy jaką trener Lenczyk odbył u prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza.

W ocenie komentatorów na razie to Śląsk jest najwiekszym wygranym tej rundy spotkań. Punkty pogubiły: Legia, Polonia, Ruch i Wisła. Z czołówki dziś gra jeszcze Korona, która w Gdańsku zmierzy się z Lechią.

Grzegorz Mielcarski na łamach "Przeglądu Sportowego" analizuje: "Do poniedziałkowego popołudnia, to największym wygranym kolejki jest Śląsk Wrocław, którego już skreśliliśmy po poprzednich występach. A tymczasem okazuje się, że w tej serii wszyscy potencjalni rywale pogubili punkty, a wrocławianie znów wygrali i znów doskoczyli do Legii Warszawa. Może wróciło do nich szczęście?" - zastanawia się Mielcarski.

W podobnym tonie pisze naczelny "PS" Marcin Kalita, ale równocześnie zauważa słabość rywali w walce o mistrzostwo Polski: "Przynajmniej do dzisiejszego wieczora największym wygranym kolejki jest Śląsk, bo jak jednooki wśród ślepców, jako jedyny z czołówki ugrał, co powinien" - podsumowuje ironicznie. I na koniec stawia pytanie: "Czy to znaczy, że do Wrocławia wróciła jesienna magia?

Z kolei lokalny tygodnik "Słowo Sportowe" zauważa, że w piątek, po ujawnieniu taśm z rozmowy trenera Lenczyka w gabinecie prezydenta Wrocławia, w szatni doszło do ostrej rozmowy pomiędzy zawodnikami i trenerem.

"Można powiedzieć, że w szatni eksplodował granat. Powiedzieliśmy co o tym wszystkim myślimy. Może nawet dobrze, że tak się stało, bo już od dłuższego czasu atmosfera była ciężka, a teraz może się oczyści" - opowiadał jeden z piłkarzy prosząc o anonimowość.