Tomasz Frankowski kontuzjowany: Czy snajper Jagiellonii zagra przeciwko Śląskowi?

Tomasz Frankowski, snajper Jagiellonii, jest kontuzjowany i jego występ w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław stoi pod dużym znakiem zapytania. który w czterech swoich ostatnich występach ligowych strzelił aż sześć goli.
Jeden z najlepszych strzelców w historii ekstraklasy wciąż ma problemy z kontuzją. Niedawno musiał odpuścić trzy meczu z powodu problemów z kolanem. Tak bardzo chciał wrócić na boisko przed końcem sezonu, że podczas ostatniego meczu z Legia nadwerężył łydkę. Fizjoterapeuci Jagiellonii cały czas robią co mogą, aby piłkarz był zdrowy. Ale nic nie jest pewne - nie wiadomo, czy Frankowski będzie w stanie wybiec na boisko we Wrocławiu.

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco! >>

Wyłączony z treningów jest również 19-letni napastnik Jan Paweł Pawłowski. Na poniedziałkowym treningu naciągnął przyczep mięśnia czworogłowego - on raczej na pewno nie zagra przeciwko Śląskowi.

Poza tym Jagiellonia przyjedzie do Wrocławia bez podstawowych bocznych obrońców: Alexisa Norambueny i Luki Pejovicia. Pejović w sobotnim meczu zremisowanym 1:1 na stadionie Legii, otrzymał dwie żółte kartki. Z powodu czterech żółtych kartek w całym sezonie nie może zagrać w kolejnym meczu ligowym.

- Trzeba być odpowiedzialnym. Trzeba mądrze reagować - mówi trener białostoczan Tomasz Hajto. - Nie można iść na raz na 20. metrze od bramki wślizgiem. Robi się ruch, doskakuje, potem zwalnia... To takie detale, które decydują, czy jest się w większej piłce, czy nie. A Luka ma mega problemy w defensywie.

Alexis Norambuena, który jest jedynym pewniakiem do gry na boku obrony, też zobaczył żółtą kartkę w końcówce meczu z Legią. I też wypada ze składu. Norambuena ujrzał już ósmą kartkę w sezonie.

- Brak Norambueny i Pejovicia to duże osłabienie, ale wedle podstawowej zasady na boisku sądzi sędzia - twierdzi trener Hajto. - On dominuje i nie wolno tak reagować w niektórych momentach. Trzeba być bardziej powściągliwym, szczególnie jeśli się wie, że już się jest zagrożonym. Ale nie robimy wielkiej tragedii, bo są inni piłkarze, którzy czekają na szansę. Niektórzy długo na nią czekają. Będą mogli się pokazać na ładnym stadionie, przy licznej publice. Co może być piękniejszego niż wyjść w czwartek na ładny stadion pełen kibiców, gdzie jest już trochę Europy? To sama rzecz motywacyjna.