Śląsk Wrocław przed nowym sezonem i Ligą Mistrzów: Każdy ma swój kredyt

Właściciele Śląska Wrocław przed grą o Ligę Mistrzów i nowym sezonem ligowym chcą stworzyć budżet większy o 8-10 milionów złotych. Poszukują nowych sponsorów oraz reklamodawców, ale nie ma pewności, że ich znajdą - pisze
Wokół Śląska zapadła cisza. Jeszcze kilka tygodni temu przedstawiciele władz Wrocławia dość ostro i jednoznacznie wypowiadali się o współpracy z grupą Polsat. Domagali się, aby Zygmunt Solorz jednoznacznie określił się, czy będzie współfinansował Śląsk. Później publicznie zadawane pytania były jeszcze ostrzejsze, domagano się jasnej odpowiedzi na wątpliwość, czy Solorz chce zostać w Śląsku, czy nie?

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco! >>

Spotkanie na szczycie

W kilka dni po zdobyciu przez zespół mistrzostwa Polski w Warszawie doszło do spotkania na szczycie. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz bezpośrednio rozmawiał z Zygmuntem Solorzem o przyszłości klubu. Obecni byli także Włodzimierz Patalas i Józef Birka. Biznesmen nie zmienił swojego podejścia do Śląska i absolutnie nie obiecał, że natychmiast przekaże na konto klubu miliony złotych. Większego wrażenia nie zrobił na nim fakt, że Śląsk został mistrzem Polski i potrzebuje doinwestowania, aby walczyć o awans do elitarnej Ligi Mistrzów. Solorz jak do każdego interesu, tak i do Śląska, podchodzi pragmatycznie. Wcześniej zapowiedział, że jak odzyska pieniądze, które zainwestował w przygotowanie fundamentów pod galerię handlową, wówczas przeleje je do klubu. I konsekwentnie trzyma się tego, co obiecał.

Problem w tym, że pieniądze może otrzymać dopiero wtedy, kiedy miasto sprzeda ten teren. A to może nastąpić jesienią. Może we wrześniu, może w październiku. Wizja walki o Ligę Mistrzów i potrzeba doinwestowania drużyny nie porwała Solorza, bo bardziej interesuje go spłata ogromnego, 16 miliardowego kredytu, wziętego na kupno Polkomtela.

Miliardy w kredycie

Kiedy podczas rozmów przedstawiciele grupy Polsat próbowali poruszyć kwestię możliwości zarabiania większych pieniędzy przez Śląsk na Stadionie Miejskim, temat szybko upadał. Delegacja Wrocławia tłumaczyła, że tu nic nie da się zmienić, gdyż miejska spółka Wrocław 2012 musi spłacać 500 mln złotych kredytu pobranego na budowę obiektu. W odpowiedzi słyszeli: "No tak, ale my też spłacamy kredyt. I to 16 mld". To w zasadzie kończyło dyskusję.

Mimo tego, że Zygmunt Solorz nie zmienił swojego podejścia do Śląska, drugi współwłaściciel, czyli miasto, zmienił podejście do Solorza. Teraz już nie słychać pytań w stylu, czy Solorz chce być w klubie, czy nie. Władze Wrocławia zrozumiały, że innego kandydata na inwestora w Śląsku nie mają, i spuściły z tonu. W efekcie wokół Śląska panuje cisza.

Jedynym w miarę mocnym konkretem było ustalenie, że obydwie strony bezwzględnie muszą poszukać nowych sponsorów i reklamodawców. Oczywiście wszystko po to, aby budżet Śląska był większy. W minionym sezonie budżet wrocławian wyniósł około 25-26 mln zł. Na ten planowano budżet rzędu 32-35 mln zł, jednak bez wpływów pieniędzy od nowych sponsorów taki cel ciężko będzie zrealizować.

Wprawdzie Śląsk otrzyma spore sumy z Canal Plus i sponsora tytularnego rozgrywek T-Mobile, poza tym zarobi więcej ze sprzedaży biletów na nowym stadionie, ale to nie rozwiązuje problemu. Wszystko przez to, że klub miał spore zaległości wobec piłkarzy, które trzeba było wyrównać, i pewna pula pieniędzy nie trafi do budżetu na nowy sezon.

Bez pieniędzy Polkomtela

Śląsk gotowy jest sprzedać powierzchnie reklamowe na koszulkach i spodenkach piłkarzy oraz na stadionie, ale na razie konkretów brak. Wiadomo, że przedstawiciele Solorza mają przeanalizować budżety reklamowe wielu firm miliardera pod kątem tego, czy można byłoby przełożyć je częściowo do Śląska, tak aby reklamować się przez futbol. Miasto ma uczynić podobnie. Poszukiwania mają przynieść około 6-8 mln złotych. To teoria. Wszystko i tak zweryfikuje rzeczywistość.

Jeszcze niedawno w Śląsku liczono, że do klubu trafi część pieniędzy, jakie Polkomtel Zygmunta Solorza wydaje na reklamę w siatkówce. Jednak na razie tak się nie stanie. Śląsk nie może reklamować firmy Plus, która jest bezpośrednim konkurentem dla sponsora tytularnego piłkarskiej Ekstraklasy - firmy T-Mobile. Umowa obowiązywać będzie jeszcze przez dwa lata, a naruszenie warunków tego kontraktu choć przez jeden klub grozić będzie jego zerwaniem. W efekcie Śląsk musi szukać pieniędzy gdzie indziej.

Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że czasu na realizację tych planów jest bardzo mało. Przecież budżet na transferowe wzmocnienia przed Ligą Mistrzów powinien być znany od dawna, a kluczowe wzmocnienia zespołu właśnie finalizowane. Ale to już temat na zupełnie inne rozważania.