Cicha rewolucja Śląska Wrocław: Pożegnali 11 piłkarzy!

Stopniowo i bez wielkiego rozgłosu w Śląsku Wrocław dokonała się prawdziwa rewolucja kadrowa. Spośród zawodników, którzy grali w ostatnim mistrzowskim sezonie, teraz zabraknie aż 11 piłkarzy!
Ci gracze nie pomogą wrocławskiemu zespołowi z różnych powodów. Z jednych klub zrezygnował, inni zrezygnowali z grania w klubie, a jeszcze innych zmusiły do tego nietypowe okoliczności. Jest też grupa piłkarzy, którzy niby w Śląsku są, ale tak naprawdę za chwilę ich nie będzie. Decyzją trenera Oresta Lenczyka zostaną bowiem wypożyczeni do innych zespołów.

Fakt jest jednak taki, że spośród 28 graczy, którzy wystąpili w Śląsku w ostatnim mistrzowskim sezonie, aż 11 teraz w nim zabraknie. Są to: Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Sebastian Dudek, Łukasz Madej, Dariusz Sztylka, Krzysztof Wołczek, Marek Gancarczyk, Dariusz Pietrasiak, Alexandre, Piotr Ćwielong i Przemysław Szuszkiewicz.

Pierwszym siedmiu graczom z tej grupy 30 czerwca kończą się kontrakty, a Śląsk chciał je przedłużyć tylko z Celebanem i Madejem. Z oboma piłkarzami przedstawiciele mistrza Polski nie doszli jednak do porozumienia pod względem finansowym. Dodatkowo Sztylka prawdopodobnie zakończy karierę, Pietrasiak musiał odejść ze względu na aferę korupcyjną, a Alexandre odesłano już do Brazylii pół roku temu. Z kolei Ćwielong i Szuszkiewicz mają być wypożyczeni do innych klubów, bo współpracować z nimi nie chce trener Lenczyk.

- Jeśli spojrzeć na samą liczbę piłkarzy, to można próbować mówić o swego rodzaju rewolucji. Jeśli jednak spojrzeć na tło tych rozstań oraz na to, ilu z nich rzeczywiście grało regularnie, to już raczej nie. Wtedy okaże się, że jedynym zawodnikiem z podstawowego składu, którego straciliśmy, jest Piotr Celeban - zaznacza prezes Śląska Piotr Waśniewski, który dodaje: - To, co się dzieje z naszą drużyną, to jest naturalny proces mający miejsce we wszystkich klubach piłkarskich. Tym zawodnikom, którzy u nas występowali, jesteśmy bardzo wdzięczni, ale musimy spoglądać w przyszłość.

Tak naprawdę w ekipie mistrza Polski już teraz realizuje się jednak scenariusz, który sugerował w wywiadzie dla "Gazety" trener Orest Lenczyk. Przypomnijmy, że już po zdobyciu mistrzostwa Polski szkoleniowiec mówił, iż w klubie za dużo jest zawodników przeciętnych z dość wysokimi kontraktami. Co więcej, stwierdził również, że niektórzy z piłkarzy w pewnym sensie blokują zmianę taktyki gry drużyny na bardziej kombinacyjną, bo w przypadku jej realizacji nie zaistnieją. Właśnie z tym wiązać można odejście Madeja, a szczególnie pozbycie się Gancarczyka czy wypożyczenie Ćwielonga. Przecież ci zawodnicy byli dynamicznymi skrzydłowymi, a szkoleniowiec raczej chce od stawiania tylko na boki pomocy odejść. Lenczyk woli grać bardziej kombinacyjnie i, jak widać, uznał, że do tego lepiej nadawać się będą: Mateusz Cetnarski, Sebastian Mila, Waldemar Sobota czy pozyskany Sylwester Patejuk. Z kolei w defensywie Pietrasiaka, Fojuta i Celebana mają zastąpić kupieni już Marcin Kowalczyk czy Rafał Grodzicki. - Na razie to mogę powiedzieć, że mamy obrońców, ale nie mamy obrony. Ona będzie się kształtować dopiero w czasie przygotowań. Moim zadaniem jest wkomponowanie nowych graczy do zespołu, co oczywiście nigdy nie jest łatwe - mówi trener Lenczyk.

Nadal nie wiadomo jednak, czy tylko na tym zmiany w jego zespole się skończą. Rozmowy ze Śląskiem zerwał wprawdzie węgierski defensor Zoltan Liptak, ale być może wrocławianie w jego miejsce pozyskają kogoś innego. Poza tym niepewna jest sytuacja Mariusza Pawelca i Amira Spahicia. Pierwszy z nich nowego kontraktu jeszcze nie podpisał, drugi już po zakończeniu sezonu zgłaszał chęć odejścia i nie wiadomo, czy zechce dalej współpracować ze szkoleniowcem.