Eliminacje Ligi Mistrzów. Śląsk po rozbiórce

Walkę o futbolową Ligę Mistrzów Śląsk rozpocznie w środę po kadrowej rewolucji, z dużą dziurą w budżecie i zaległościami wobec zawodników. Na niepewną przyszłość wpływają też lodowate stosunki między właścicielem klubu i władzami Wrocławia. Relacja Z Czuba i na żywo w środę od 20.45.
Piłkarze zdobyli mistrzostwo Polski po 35 latach i zagrają z Budućnostą Podgorica w II rundzie kwalifikacji do Champions League, ale sytuacji Śląska to nie poprawiło. Miliarder Zygmunt Solorz, posiadacz 51 proc. udziałów w klubie, już wiosną zapowiedział, że na dwa lata wstrzymuje finansowanie drużyny. Biznesmen spłaca ponad 16 mld zł kredytu zaciągniętego na zakup Polkomtela, co miesięcznie kosztuje go ok. 180 mln zł. Na piłkę brakuje mu już pieniędzy.

- Zdobycie tytułu nie zrobiło na nim wrażenia. Nie przekazał żadnych dodatkowych pieniędzy na wzmocnienie przed LM - mówi anonimowo przedstawiciel urzędu miasta, który obiecywał, że wymusi na Solorzu utrzymywanie drużyny. Do Warszawy poleciał do niego prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Nic nie zdziałał. Skończyło się na tym, że miasto pożyczyło Śląskowi, którego konto zablokował urząd skarbowy, 12 mln zł. Za siebie i Solorza. Biznesmen ma oddać pieniądze później.

Szefowie klubu planowali, że na Ligę Mistrzów zbiorą 30 mln. Niestety, miejska pożyczka pokryła tylko stare długi i większość zobowiązań wobec zawodników. Do zamknięcia budżetu brakuje kilkunastu milionów. Zawodnikom nadal nie wypłacono 700 tys. zł premii za mecze z mistrzowskiego sezonu.

Ostatnio relacje między współwłaścicielami jeszcze się ochłodziły. Kilkanaście dni temu "Gazeta Wyborcza Wrocław" ujawniła, że za plecami Solorza miasto zaprosiło na spotkanie lokalnych biznesmenów. Proponowano im nie tylko sponsorowanie Śląska, ale i możliwość odkupienia udziałów biznesmena. Firmy sponsorujące lokalne kluby siatkarskie i żużlowe nie wyraziły jednak zainteresowania ofertą.

- Nie mam żadnych informacji od właścicieli, że pojawili się nowi sponsorzy - mówi Piotr Waśniewski, prezes Śląska

A Solorz całkiem z klubu wycofywać się nie chce. Jest urażony, więc piątkowej, oficjalnej prezentacji drużyny przed sezonem nie prowadził - jak zwykle - dziennikarz Polsatu Mateusz Borek, lecz stadionowy spiker.

Śląsk drastycznie tnie koszty. Zrezygnował aż z 11 zawodników, większości z nich nie przedłużając kontraktów (niektóre były bardzo wysokie, zdarzali się rezerwowi zarabiający 30 tys. zł miesięcznie). Odeszli m.in.: Piotr Celeban, Jarosław Fojut, Dariusz Pietrasiak, Łukasz Madej, Piotr Ćwielong, Sebastian Dudek, Dariusz Sztylka i Marek Gancarczyk.

Wrocławianie chcieli zatrzymać tylko Celebana. Walecznego, agresywnego, nazywanego "Cyborgiem", najskuteczniejszego obrońcę w lidze - zdobył w minionym sezonie sześć goli. Oferowano mu znaczną podwyżkę, miał pobierać około 100 tys. zł miesięcznie. Ale wybrał grę dla wicemistrza Rumunii FC Vaslui.

Dziury Śląsk łatał ściąganiem piłkarzy, za których nie trzeba było płacić wcale lub można było płacić niewiele. Przyszli trzej wolni zawodnicy: stoper Ruchu Chorzów Rafał Grodzicki, skrzydłowy Podbeskidzia Bielsko-Biała Sylwester Patejuk oraz rezerwowy obrońca Zagłębia Lubin Marcin Kowalczyk. Trener Orest Lenczyk chciałby też Tomasza Jodłowca z Polonii Warszawa, jednak klubu na niego nie stać.

Rozsypała się defensywa. Poza bramkarzem Mariánem Kelemenem został z niej w zasadzie jeden Mariusz Pawelec, przesunięty z lewej flanki na środek obrony.

Nic dziwnego, że Śląsk do dwumeczu z mistrzem Czarnogóry przystępuje z opinią najsłabszego mistrza Polski ostatnich lat. Tak wielu obserwatorów ekstraklasy ocenia potencjał drużyny. Lekceważące opinie o Śląsku denerwują piłkarzy, zwłaszcza kapitana Sebastiana Milę. - W Polsce wszyscy są przyzwyczajeni do trzech nazw: Legii, Wisły i Lecha. Dlatego teraz Śląsk im się nie podoba - mówi Mila. - Wszystkim krytykom chciałbym jednak przypomnieć, że każda z 16 drużyn, które rozpoczynały sezon, miała taką samą liczbę punktów do zgarnięcia. A skoro wcześniej mistrzowie byli tak mocni, to dlaczego nie udało im się zakwalifikować do Champions League? My już nieraz udowodniliśmy, że w roli outsidera czujemy się bardzo dobrze. Tak było, kiedy zdobywaliśmy wicemistrzostwo i mistrzostwo. Wtedy też nikt na nas nie stawiał. Kto wie, może teraz na przekór wszystkim uda nam się zrobić niespodziankę?

Z kim zagra Śląsk?

Odkąd Czarnogóra uzyskała w 2006 r. niepodległość, Budućnost zawsze była co najmniej wicemistrzem kraju. Tytuł zdobywała dwukrotnie. Klub istnieje od 1925 r., wychowywali się tam - jeszcze w czasach, gdy był Budućnostą Titograd - m.in. Predrag Mijatović i Dejan Savicević. W europejskich pucharach nie odniósł sukcesów, zwykle odpada po pierwszym dwumeczu. Budućnost eliminowały m.in. fińskie Tampere, a przed rokiem albańskie Flamutari Vlorë.

W 2009 r. grała z nią Polonia, która wygrała 2:0 w Podgoricy, by w Warszawie przegrać 0:1. Czarnogórcy w pucharach wygrali cztery z ośmiu wyjazdowych meczów. Za to fatalnie spisują się u siebie. Zwyciężyli tylko dwa razy na 12 prób. Po raz ostatni w 2005 r., gdy w drugiej rundzie eliminacji Pucharu UEFA pokonali 2:1 Deportivo La Coruna. W rewanżu było 0:3.

Czy Śląsk wyeliminuje Helsingborgs i awansuje do IV rundy LM?