Sport.pl

Mistrz Polski brutalnie obnażony: Co Śląsk zdziała w Lidze Mistrzów

Piłkarze Budućnosti Podgorica zasłużenie wygrali 1:0 w Lidze Mistrzów ze Śląskiem i choć odpali z dalszej rywalizacji, to bezwzględnie obnażyli słabość piłkarskiego mistrza Polski. Uczynił to mistrz malutkiej Czarnogóry - to kolejny dowód w jak głębokim kryzysie pogrążony jest nasz klubowy futbol
Po przegranym 0:1, rewanżowym meczu Śląska z Budućnostią Podgorica w drugiej rundzie Lidze Mistrzów, wrocławski zespół - mimo że awansował do trzeciej rundy rozgrywek - został przez wszystkich totalnie skrytykowany. Jak najbardziej słusznie.

Wielki ból

Żenada, wstyd, koszmar, mistrz na mękach, szczęśliwy awans bo wielkich bólach - to najczęstsze opinie i komentarze odnoszące się do gry mistrzów Polski w meczu z Budućnostią. Komentarze ostre i surowe, ale w większości sprawiedliwe.

Teraz, w kilkadziesiąt godzin po meczu, problem już nie w tym, aby stwierdzać fakty. Czas poszukać przyczyny tej piłkarskiej niemocy wrocławian.

Przed rewanżem we Wrocławiu trener Śląska Orest Lenczyk przestrzegał przed hurraoptymizmem i jak sam podkreślał "tonował optymizm kibiców, a nawet piłkarzy". I dodawał - "bo Czarnogórcy potrafią grać w piłkę". Lenczyk miał rację, jednak uważam, że wynik oraz przebieg spotkania, zaskoczył nawet jego.

Na pomeczowej konferencji prasowej trener mistrza Polski bardzo, bardzo długo analizował spotkanie z Budućnostią. Komentował, odpowiadał na pytania, ale chyba do końca sam nie wiedział, dlaczego jego zespół wypadł tak miernie. Bo choćby stwierdzenie: "Do przerwy chcieliśmy nie stracić bramki i szukać swojej szansy, ale to nie wypaliło" - niczego nie tłumaczy i absolutnie nie wyjaśnia.

Śląsk tłem dla rywala

Kwestią fundamentalną jest to, że Budućnost była zdecydowanie piłkarsko lepszym zespołem i niepodzielnie panowała na boisku. I naprawdę drugorzędne znacznie ma fakt, że trener wystawił do gry skład bez klasycznych skrzydłowych i ustawił taktycznie drużynę, tak aby do przerwy za wszelką cenę nie stracić bramki.

Wymowniejszy są inne konkrety - zarówno przy bezbramkowym remisie, jak i prowadzeniu Budućnosti, grając bez skrzydłowych, czy później już nimi, Śląsk był tylko tłem dla zdecydowanie lepszych rywali. I to jest prawdziwy problem. A nie to w jakim ustawieniu taktycznym gra Śląsk. W każdym wypadał źle. Bo można grać defensywnie, ale mieć mecz pod kontrolą. Śląska w tej potyczce to nie dotyczyło.

To, że wrocławianie prezentowali się znacznie słabiej pod względem wyszkolenia technicznego, nie zaskakiwało. Bardziej niepokoi, iż mistrzowie Polski zdecydowanie słabiej byli zorganizowani jako drużyna i mieli kłopoty z rozgrywaniem akcji. Niestety, gorzej wyglądali też pod względem motorycznym.

Pisząc obrazowo - Budućnost grała w piłkę. Drużyna z niewielkiego kraju, która na koncie nie ma żadnego europejskiego sukcesu, imponowała na tle niemrawego, nieudolnego przeciwnika - mistrza Polski. Rywale z Czarnogóry wygrali 1:0, a poza strzelonym golem wypracowali sobie wiele innych, doskonałych okazji bramkowych. Kilka razy świetnie i szczęśliwie interweniował Kelemen, czasami goście fatalnie pudłowali.

A być może raz Śląskowi pomógł sędzia? Bo na 10 minut przed końcem meczu miał pretekst, aby podyktować dla rywali rzut karny za faul Kelemena w sytuacji sam na sam. A wtedy musiałby bramkarza Śląska ukarać też czerwoną kartką.

Kryzys wszystkich formacji

A Śląsk męczył się okrutnie i nie miał praktycznie żadnej okazji bramkowej. Tylko w samej końcówce, kiedy Czarnogórcy odkryli się i atakowali większością zawodników, w niezłej sytuacji znalazł się Kowalczyk. W Śląsku w zasadzie nikt - poza bramkarzem Kelemenem - nie zasłużył na komplementy. Ta drużyna stanowi wielką niewiadomą, jest nieobliczalna. Na razie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Zadziwiające jednak, że problemy dotyczą wszystkich formacji!

Największe zmiany zaszły w defensywie, bo odejście Celebana, Pietrasiaka, Fojuta i w mniejszym stopniu Wołczka, spowodowało totalne trzęsienie ziemi w tej formacji. Nowa linia obrony jest niezgrana, prezentuje się niepewnie. Dodatkowo sprawę komplikuje wystawianie zawodników nie na swoich nominalnych pozycjach. Lewy obrońca Pawelec z musu stał się stoperem, na tej pozycji w pierwszym meczu grał również nominalny prawy obrońca - Kowalczyk. Dokładając do tego Mraza, który jest jednym z większych niewypałów transferowych w historii klubu, rysuje się niepokojący obraz.

I naprawdę żadnego sensu nie ma porównywanie obecnego zespołu z tym, który kilka tygodni temu wywalczył mistrzostwo Polski. Nie ma po co oglądać się do tyłu, gdyż kilku zawodników z mistrzowskiego zespołu nie i nie będzie. -

Jednak bardziej od dyspozycji budowanej przecież od podstaw linii obronnej zaskakuje gra pomocników Śląska. Potencjalnie to najsilniejsze formacja mistrzów Polski. I jeśli prezentuje się słabo, to ma bezpośrednio negatywny wpływ na postawę całego zespołu. I tak się właśnie dzieje. W pomocy bezradni są Mila i Kaźmierczak. Przebłyski miewa Elsner, jednak w środę wypadł źle. Cetnarski nic nie daje tej drużynie, a Patejuk na razie sprawia wrażenie zagubionego.

Kuriozalny napastnik

Zawodnicy drugiej linii zawodzą zarówno w grze destrukacyjnej, jak i ofensywie. Poza tym widać, że między niektórymi zawodnikami brakuje "chemii". Podczas niedawnego meczu Śląska z Benfiką Lizbona, znamienne było, gdy kapitan Sebastian Mila już na samym początku gry ostentacyjnie machał rękoma na Mateusz Cetnarskiego, domagając się od niego agresywniejszej gry w defensywie.

Ciężko pisać o ataku mistrza kraju, gdyż Śląsk na razie nie ma takiej formacji. Przynajmniej nie ma na boisku. Łukasz Gikiewicz forowany przez trenera Lenczyka absolutnie nie jest piłkarzem formatu pucharowego. Oczywiście można podkreślać, że walczy na boisku ze stoperami, rozpycha się, jednak to wciąż zbyt mało.

Śląsk jest mistrzem kraju i rywalizuje w Lidze Mistrzów - a posiada napastnika, który nie strzela bramek i nigdy nie będzie tego robił. Ma za małe umiejętności na taki poziom rywalizacji.

Teoretycznie groźniejszych napastników Śląsk ma na ławce rezerwowych. Jednak trener Orest Lenczyk, konsekwentnie nie stawia na Diaza i Voskampa. Żaden z nich w rewanżu z Budućnostią nie wyszedł nawet na minutę. Trudno ocenić w jakiej są dyspozycji. Pozostają więc tylko domysły i plotki - dlaczego żaden z nich nie gra.

Można grać gorzej?

Po pierwszym meczu w Podgoricy, wygranym przez Śląsk 2:0, pisałem, że krytyka jaka wówczas spadła na wrocławian, była niesprawiedliwa i niezasłużona. Jednak już w trakcie turnieju Polish Masters - wbrew optymizmowi wielu obserwatorów - nie widziałem niczego ciekawego w grze Śląska. Opinie, że Śląsk wypadł dobrze na tle znanych europejskich firm, uznałem za naciągane i nieprawdziwe. Bo Śląsk prezentował się mizernie.

Bo zarówno Benfika w sparingowym meczu, jak i Budućnost w pucharowym - przy całej różnicy umiejętności dzielącej tej drużyny - nie dały Śląskowi pograć piłką. Same były w jej posiadaniu przez większą część spotkania. Zawodnicy Śląska tylko za nią biegali. A jeśli już przejmowali piłkę, nie za bardzo wiedzieli co z nią zrobić. Byli zadziwiająco nieporadni.

Na szczęście w tym wszystkim jest jedna optymistyczna, najważniejsza kwestia - Śląsk awansował do trzeciej rundy Ligi Mistrzów, gdzie zmierzy się ze szwedzkim Helsingborgiem. Jednak przed tym starciem pocieszeniem nie będzie stwierdzenie, że gorzej niż z Budućnostią Śląsk już nie zagra. To wcale nie jest takie pewne.

Więcej o:
Komentarze (16)
Mistrz Polski brutalnie obnażony: Co Śląsk zdziała w Lidze Mistrzów
Zaloguj się
  • pssz

    Oceniono 12 razy 10

    W piłce nożnej nie ma ocen za styl. Lepszy jest ten co zdobył więcej bramek i awansował.

  • archon21

    Oceniono 8 razy 8

    Ja mam tylko nadzieję, że Panowie zinterpretują to jako poważne ostrzeżenie i wyciągną lekcję z tej bardzo surowej lekcji. Bo ja absolutnie nie chcę widzieć przed oczami drugiej Levadii.

  • mjakubski

    Oceniono 18 razy 8

    Jedynym winnym tego blamażu jest lenczyk. jego taktyka, jego wykonawcy, jego minimalizm i tchórzostwo. to był Śląsk w wiosny, zwłaszcza z Bielska-Białej, gdzie też grało pod konieć 5 obrońców i 3 defensywnych pomocników.

  • kszafraniec

    Oceniono 7 razy 7

    Wszystko co miało być napisane, zostało napisane w tym artykule. Mecz wyglądał dramatycznie, ale co dalej? Jaki pomysł trenera na LM i na ligę? On za to odpowiada. Nie można zasłaniać się brakiem wzmocnień, bo porównując grę do zeszłej jesieni to tutaj poziom się obniżył znacznie. Piłkarze są źle przygotowani fizycznie? Nie mieli ŻADNYCH ambicji w meczu u siebie. Co dalej? Czy to wypalenie drużyny z tym trenerem? Dlaczego nie ma porozumienia na linii Lenczyk - Diaz, Voskamp, Stefanivic? Personalnie ta drużyna nie jest słabsza od drużyny z zeszłej jesieni. Jest słabsza fizycznie i taktycznie jaki zespół. Nie są przygotowani na strzelenie bramki. Mila nie ma pomysłu jak rozegrać piłkę w ataku. Podania do Gikiewicza są stratą piłki. Skrzydła działają, ale nic z tego nie wynika. Dwa zrywy Patejuk-Mila i Patejuk-Kowalczyk pokazują, że coś tam jest, ale to były dwa zrywy w całym meczu, a powinno być 10-20 z takim przeciwnikiem.

  • paciuniu-m

    Oceniono 5 razy 3

    jak ma grac mraz,gikiewicz czy cetnarski to lepiej niech wpusci mlodych . (chocby tych co grali z bilbao)

  • ujek44

    Oceniono 13 razy 3

    No i pieknie. Mistrz Polski nie zawiodl we wszystkich oczekiwaniach. Zagrali tak jak druzyna z kraju w ktorym pilka nozna nie ma praktycznie wiekszego znaczenia.

  • elded2318

    Oceniono 1 raz 1

    LOL smiesza mnie te wszystkie wypowiedzi Wisla odpadala z leszczami o leglej to nawet ne mowie bo to wstyd a nie duzyna czy lech co oni zrobili w Lidze mistrzow nic kur... to czemu taki jad na Slask jest wylewany boli wszystkich krawaciarkow ze to nie oni graja w LM ale po co jak oni by juz odpadli w dawno mecza sie w LE a podskakuja :D pzdr napinacze i zasrana redakcja pewnie znowu nie opublikuje bo o leglej nie mozna sie zle wypowiadac gdzie twoje berlo, berlo i korona gdzie twoje mistrzostwo leglo pierd...

  • przemo1033

    0

    Te pomysły z grą na destrukcję w obronie to jakieś chore, nie wiem skąd Lenczyk bierze te pomysły, bardzo żle robi bo wtapia sie w klimat Smuda Lato i inne "dziadki". Piłka to solidna obrona, ale przede wszystkim pomoc i atak, to jest nowoczesna piłka dobrze zoorganizowana drużyna w każdej formacji

  • ttoorroo05

    Oceniono 2 razy 0

    Ja wiem co zdziala,skompromituje polska pilke.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX