Sport.pl

Śląsk Wrocław w Europie: Boleśnie upokorzony mistrz Polski

Chyba nigdy w historii piłkarskiej rywalizacji w europejskich pucharach mistrz Polski nie został tak upokorzony, jak Śląsk Wrocław przez szwedzki Helsingborgs IF. Nadzieje polskich kibiców, liczących że nasza drużyna wreszcie awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów, znów legły w gruzach.
To był bardzo przygnębiający wieczór. Bezwzględnie pokazujący jak wielką jesteśmy piłkarską prowincją, jak dramatycznie daleko uciekł nam europejski futbol klubowy. Nawet ten średniej klasy. Bo nie oszukujmy się - mistrz Szwecji Helsingborgs jest solidnym europejskim średniakiem. Najsmutniejsze, że na jego tle mistrz Polski wyglądał, jak przypadkowa zbieranina zapuszczonych fizycznie amatorów. Szwedzi bez problemów wygrali we Wrocławiu ze Śląskiem 3:0.

I nie w tym rzecz, aby znęcać się i ironizować z piłkarzy Śląska. Ale uświadomić sobie, a przede wszystkim zawodnikom, że piłkarska przepaść miedzy Europą a nimi systematycznie się powiększa. Chyba nikt - na czele z doświadczonym trenerem Orestem Lenczykiem - nie przypuszczał, że mecz mistrza Polski i Szwecji będzie miał taki przebieg. Raczej nikt nie przewidywał, że Śląsk pod każdym względem będzie od rywala drużyną o kilka klas gorszą: piłkarsko, fizycznie, taktycznie, a nawet technicznie.

I nie ma co rozliczać poszczególnych graczy, analizować co robili źle, a w czym prezentowali się w miarę przyzwoicie. Ich umiejętności i piłkarskie możliwości zostały brutalnie zweryfikowane. Wszyscy - poza rozpaczliwie, ofiarnie interweniującym Kelemenem - wypadli źle. Niewiele zmienia powtarzanie, że Śląsk to najsłabszy mistrz Polski od wielu lat. Taka analiza może doprowadzić do prostego wniosku - jakże beznadziejni musieli być w polskiej lidze rywale wrocławian, jeśli słabiutki Śląsk sięgnął po tytuł.

Śląsk w Lidze Mistrzów przegrał u siebie obydwa mecze, nie strzelił w nich żadnego gola i stracił aż cztery bramki. I był słabszy zarówno od Helsingborgs IF, a także mistrza Czarnogóry - Budućnosti Podgorica. Tego drugiego rywala wyeliminował wyjątkowo szczęśliwie.

Równie przygnębiający jest fakt, że wcześniej - w drugiej rundzie LM - Helsingborgs wyeliminował mistrza Walii New Saint, remisując na wyjeździe 0:0. A mistrza Polski Szwedzi rozbili na jego stadionie, wygrywając aż 3:0! To kolejnydowód, że piłkarsko stoczyliśmy się na dno.

W eliminacjach Ligi Mistrzów od lat polskie zespoły bezskutecznie próbują przebić się do fazy grupowej. Jednak chyba nigdy mistrz Polski nie poległ w tak zawstydzającym stylu, będąc wyjątkowo miernym tłem dla rywala. W ostatnich latach Legia, Wisła, czy Lech próbowały wedrzeć się do klubowej elity. Również zaliczały wpadki. Ale chyba nigdy mistrz Polski nie zagrał tak zawstydzająco nieporadnie, jak Śląsk z Helsingborgs.

Wymowny był fakt, że po meczu trener Orest Lenczyk nie zaklinał rzeczywistości, nie zwalał winy na pecha, ale potrafił docenić klasę rywala i słabość własnej ekipy. Rzeczowo tłumaczył, że klub w funkcjonuje w pewnej rzeczywistości finansowej, która utrudnia budowę silnego zespołu. Znamienne było, że w pewnym momencie swojego wywodu Lenczyk mówił obiektywnie, bez żadnego polskiego szowinizmu. Jak trener-nestor, który myśli o całym polskim futbolu, a nie tylko swoim zespole.

- Myślę, że Legia tak łatwo jak my, Szwedom by się nie dała. Wisła sprzed dwóch lat, pewnie też miałaby duże szanse, aby przejść Helsingborgs - analizował.

Potem komplementował rywala, podkreślając że Helsingborgs od lat funkcjonuje jako zawodowy klub, w którym wszelkie ruchy transferowe, wszelkie działania prowadzone są w sposób profesjonalny, z dużym wyprzedzeniem.

Była w tym wcale nie ukrywana aluzja do transferu Tomasza Jodłowca. Reprezentanta Polski, kupionego przez Śląsk na dzień przed meczem III rundy Ligi Mistrzów. Ze względu na spore zaległości treningowe tak ważny mecz Jodłowiec oglądał z trybun. Być może Jodłowiec zagra w rewanżu.

Po meczu we Wrocławiu atmosfera była przygnębiająca, co jest zrozumiałe. Przecież rywal dobitnie wskazał mistrzowi naszego kraju miejsce w szeregu - postawił go do kąta i systematycznie "dobijał". Piłkarsko oczywiście. Jednak dla mnie bardziej przygnębiające były słowa trenera Lenczyka, który szybko znalazł nową motywację dla piłkarzy.

- Już w sobotę gramy mecz Pucharu Polski z KS Polkowice, który wygrał z rezerwami Legii. W środę gramy obowiązkowy rewanż w Szwecji, a już za dwa i pół tygodnia zaczyna się nasza liga. A przecież tam nie grają same Helsingborgs, jakieś mecze zaczniemy wygrywać - zaznaczał Orest Lenczyk.

Słowa szkoleniowca zabrzmiały jak pogodzenie z losem, jak przyznanie się do sportowej słabości. Miałem wrażenie, że trener Lenczyk gdzieś w podtekście zasugerował, że na razie Śląsk to drużyna tylko na naszą przaśną, ligową kopaninę. Ale nie na Europę.

Wyszło tak, że Śląsk przypadkiem dostał się na piłkarskie salony i szybko z nich ucieka, bo to zabawa nie dla niego. Najważniejsze że za dwa i pól tygodnia zaczyna się liga. Przyjedzie do nas Bełchatów i inne Piasty Gliwice. A wtedy pokażemy na co nas stać.

To zły sygnał. Ogrywanie w lidze drużyn prezentujących poziom TKKF nikogo już nie porwie, nie będzie impulsem do rozwoju i promocji futbolu w mieście. Oby po krótkiej, ale wyjątkowej mocnej hossie, nie doszło do spektakularnego tąpnięcia.

Bo piłkarski Wrocław wierzy, że mimo problemów Śląsk powinien zrobić kroczek do przodu. A nie dwa kroki w tył.

Śląsk - Helsingborgs 0:3 (0:1)

Bramki: 0:1 - Finnbogason (36), 0:2 - Andersson (72), 0:3 - Nordmark (85)

Śląsk: Kelemen - Kowalczyk, Grodzicki, Pawelec, Spahić - Sobota, Elsner, Kaźmierczak (73. Stevanović), Mila, Patejuk (73. Gikiewicz)- Voskamp (65. Diaz).

Helsingborgs: Hanson - Whlstedt (81. Nordmark), Sadiku, Atta, Uronen - Lindstrom, Mahlangu, Gashi, Andersson - Finnbogason (90. Sundin), Sorum (65. Santos)

Więcej o:
Komentarze (206)
Śląsk Wrocław w Europie: Boleśnie upokorzony mistrz Polski
Zaloguj się
  • takkietam

    Oceniono 56 razy 34

    a jakie to bylo napinanie klaty jak darowano im tego mistrza, a juz wtedy mowilem poczekajcie do lipca jak jakis egzotyk z pogranicza europy was zleje jak dzieci w piaskownicy. w europie mozna pokazywac tylko Legie, Lecha i Wisle, cala reszta to jakies sezonowe przypadki gdzie paru ogorkom udalo sie raz w zyciu pilke prosto kopnac. w lidze slask skonczy sezon gdzies w srodku tabeli, bo to wlasnie jest taki przecietny Polski klubik.

  • shravakayana

    Oceniono 31 razy 25

    no sory chyba nikt nie miał nadzieji na cokolwiek gdy widział grę Ślaska w poprzedniej rundzie... 0:3 to i tak niski wymiar kary..... Kolejne upokorzenie dla Polskiej piłki od Śląska... Dziekujemy!!!!

  • rozbojnick

    Oceniono 27 razy 21

    O upokorzeniu mogą mówić tylko ślepcy, nie dostrzegający poziomu, jaki prezentował Śląsk w lidze. Owszem, zdobyli majstra, ale tyle dlatego, że inni grali jeszcze większą kaszanę. Legia wypompował się w pucharach, Lecha udupił Bakero, a w Wiśle kotłowało się od początku sezonu. Kotłowało się za sprawą Małeckiego i roszadach na ławce trenerskiej.

  • swerd

    Oceniono 23 razy 21

    co oni pierdzielą o kwestiach finansowych?
    budżet ma pewnie śląsk wyższy niż szwedzi

    w dodatku mu państwo za darmoszkę zafundowało nowiutki stadion

    i pomyśleć że za granicą kluby biorą kredyty żeby zbudować i spłącić stadion na którym maja komplet ludzi
    w polsce podatnicy budują stadnion który sie zapełnia w 10%

  • topgun77

    Oceniono 27 razy 19

    1) nasze nadzieje nie legły w gruzach panie redaktorze - w tym roku ich nie mieliśmy
    2) Śląsk nie został upokorzony. On się upokorzył sam już tydzień temu - wczoraj dokończył dzieła
    3) ja przypuszczałem, że ten mecz tak będzie wyglądał - to efekt rocznej obserwacji gry tej drużyny
    4) pan Lenczyk jest tak "obiektywny", że zawsze tłumaczy porażkę już przed meczem
    5) podsumowując - od ponad roku ten zespół nie ma drugiej linii i jak on ma wygrywać już nie z mocniejszymi ale z równorzędnymi przeciwnikami

  • darecki77

    Oceniono 22 razy 16

    Proponuję order Orła Białego dla Pana Solorza za zbudowanie piłkarskiej potęgi. Świetna robota Panie Prezesie, czego się Pan nie dotknie to zamienia Pan w złoto. Polskiej piłce potrzebni są tak wybitni mecenasi sportu jak Pan czy Pański kolega Wojciechowski, aby piłkę nożną pogrzebać raz na zawsze.

  • kdzionek

    Oceniono 20 razy 16

    Wszyscy psioczą, wylewają frustracje a potem grzeczniutko na stadion jak karuzela ligowa się zaczyna.
    Pokazać, że kibic się liczy i dać temu wyraz, ZBOJKOTOWAĆ pierwszą kolejkę. To zauważą prezesi i sponsorzy. Jakby udał się pierwszy raz, to będzie sukces i szansa na kolejne kroki.

  • voooo

    Oceniono 15 razy 15

    Niestety, ale połowa piłkarzy Śląska to poziom 2 ligi... W lidze im wszystko wychodziło, mieli szczęście...

    Zamiast wydawać kilka milionów na turniej towarzyski by pokazać jaki to my fajny klub, może lepiej przeznaczyć te pieniądze na akademię piłkarską? To nie są wielkie kwoty...

  • louisciffer

    Oceniono 22 razy 14

    Ci kopacze powinni grać między blokami, na betonie, nie na stadionie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX