Dudek: Lenczyk nie ma szacunku do piłkarzy

Nie muszę nikomu niczego udowadniać. Ważne, żebym sam był zadowolony ze swojej gry. Opinią pana Lenczyka nie przejmuję się. Powiem tylko, że nawet nie uważam go za trenera. Pan Lenczyk nie ma szacunku do piłkarzy - mówi były pomocnik Śląska Sebastian Dudek, który po siedmiu latach gry we Wrocławiu, przed sezonem przeniósł się do Widzewa Łódź.
Sebastian Dudek piłkarzem Śląska Wrocław był od 2005 roku. Z klubem tym przeszedł drogę od II ligi do ekstraklasy. W tym czasie zdobył z nim Puchar Ekstraklasy, wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski, a także zadebiutował w europejskich pucharach. Jego umowa z wrocławskim klubem wygasła z końcem czerwca.

- Śląsk to, jak na polskie warunki, silny zespół. Myślę, że będą faworytem, ale nie zamierzamy się poddawać. Też mamy swoje atuty i mam nadzieję, że je zaprezentujemy. Gramy u siebie i na pewno chcemy zapunktować. Gdzie to zrobić, jeśli nie u siebie? - mówi w rozmowie z portalem widzewiak.pl Dudek.

W sobotę pierwszy raz będzie miał okazję zagrać przeciwko swoim byłym kolegom z drużyny. Jak podkreśla nie traktuje tego meczu jakoś wyjątkowo i w żaden sposób nie będzie chciał udowadniać trenerowi Orestowi Lenczykowi, że ten skreślił go zbyt pochopnie. - Grałem w Śląsku siedem lat i wiadomo, że mam sentyment do tego klubu. Ale teraz gram dla Widzewa i na tym się skupiam - tłumaczy pomocnik i dodaje: - Nie muszę nikomu niczego udowadniać. Ważne, żebym sam był zadowolony ze swojej gry. Opinią pana Lenczyka nie przejmuję się. Powiem tylko, że nawet nie uważam go za trenera. Pan Lenczyk nie ma szacunku do piłkarzy.

Przypomnijmy, że w rozmowie Lenczyka z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, która wyciekła do internetu, szkoleniowiec Śląska skrytykował Dudka w rozmowie z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem, obwiniając go za stratę punktów w meczu z... Widzewem Łódź. Przypomnijmy, że wrocławianie prowadzili 2:1, a komplet punktów stracili w ostatniej minucie. Trener Lenczyk mówił: - Jeżeli ja wprowadzam Dudka, mówię mu: wchodzisz za Sebastiana i bierzesz Pankę na środku boiska. Ty nie grasz, on nie gra. Z przodu Gikiewicz, z Madejem chyba zaplątali się przy linii końcowej. Smolarek dałby cyk w bok, pod chorągiewkę. To wziął bałwan dośrodkował... Potem wybicie w przód, dwa podania! A od kogo? Od Panki. Panka podawał.

Mecz Widzew - Śląsk, w sobotę, o godz. 15:45. Transmisja w Canal+ Sport i Polsacie Sport.