Śląsk - Hannover 3:5. Niemiecki średniak rozbił mistrza Polski

Szalony mecz we Wrocławiu - Śląsk przegrał z niemieckim średniakiem Hannover aż 3:5. W sobotę w Pucharze Niemiec Hannover z amatorskim zespołem z piątej ligi wygrał 6:1, mistrzom Polski strzelił tylko jednego gola mniej...
Trener Śląska Orest Lenczyk od początku tego sezonu szuka optymalnego ustawianie swojego zespołu. Rotuje zawodnikami, konsekwentnie zmienia piłkarzy w podstawowym składzie lub boiskowe pozycje, na których wystawia poszczególnych graczy. Na przykład tak obrońca Mariusz Pawelec w meczach tego sezonu grał w defensywie Śląska na wszystkich pozycjach. Poza bramką....

Rotowanie niewiele dawało. Do tej pory wrocławska drużyna łatwo odpadła w III rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów ze szwedzkim Helsingborgs IF i niespodziewanie przegrała w ekstraklasie z Widzewem.

Na mecz Ligi Europy z Hannover 96 trener Lenczyk zdecydował się na ustawienie 1-4-6-0, w którym najbardziej ofensywnie wysuniętym zawodnikiem był pomocnik Sebastian Mila. Wszystko po to, aby zagęścić środek pola i tam starać się neutralizować akcje niemieckiego zespołu.

Problem w tym, że Lenczyk wystawił do walki zbyt wielu "pomocników dreptaków". Kaźmierczak, Elsner, Stevanović, Łukasz Gikiewicz, czy wspomagający ich Mila na tle rywali razili brakiem dynamiki. Hannover łatwo to wykorzystał. Rywale wiele swoich akcji ofensywnych przeprowadzali skrzydłami, a każde włączenie się do ataku bocznych obrońców czy pomocników stwarzało ogromne zagrożenie w polu karnym wrocławian. I do przerwy po takich akcjach Niemcy prowadzili 3:1. Śląsk przede wszystkim w defensywie prezentował się słabo.

W przerwie trener Lenczyk przeprowadzi dwie zmiany, wprowadzając dynamicznego skrzydłowego Sylwestra Patejuka i typowego napastnika Johana Voskampa. I inaczej ustawiony Śląsk zaczął grać szybko, ofensywnie, a co najważniejsze skutecznie. Mistrzowie Polski w kwadrans potrafili strzelić dwie bramki i niespodziewanie doprowadzili do remisu.

Ale podrażnieni Niemcy w końcówce strzelili dwa gole, a mogli zdobyć ich więcej. Niestety, wrocławianie w defensywie grali koszmarnie. To wstyd, że mistrz Polski w tym elemencie gry prezentuje tak żenujące umiejętności.

We wcześniejszych meczach pucharowych wrocławianie na swoim stadionie nie strzelili żadnej bramki. W pojedynku z Hannoverem zdobyli trzy, ale w tym sezonie nie poprawią już tego wyniku. Bo jest praktycznie przesądzone, że po rewanzu w Niemczech pożegnają się z Ligą Europy.

Śląsk - Hannover 96 3:5 (1:3)

Bramki: 0:1 - Andreasen (7), 0:2 - Schlaudraff (26), 1:2 - Jodłowiec (34), 1:3 - Stindl (40), 2:3 - Patejuk (54), 3:3 - Kaźmierczak (61), 3:4 - Andreassen (82), 3:5 - Schmeidebach (85)

Śląsk: R. Gikiewicz - Pawelec, Kowalczyk, Jodłowiec, Mraz - Sobota, Elsner (46. Patejuk), Kaźmierczak, Stevanović, Mila Ł. Gikiewicz (46. Voskamp).

Hannover: Zieler - Cherundolo, Haggui, Felipe, Pander - Stindl, Pinto, Andreassen, Huszti (66. Schmeidebach)- Ya Konan (75. Sobiech), Schlaudraff (85. Nikci).