Orest Lenczyk: Jak jest wojna, to nawet więzienia otwierają

- Jak jest wojna, to w poszczególnych krajach nawet więzienia otwierają. U nas też pełna mobilizacja. Natomiast od głosów dotyczących mojej przyszłości staram się odciąć - mówi trener Śląska Orest Lenczyk.
Trener Śląska Orest Lenczyk z dziennikarzami spotkał się przed wyjazdem wrocławian do niemieckiego Hanoweru. Tam drużyna mistrza Polski w czwartek zagra rewanżowe spotkanie z Hannoverem 96 w IV rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej. Pierwszy mecz Śląsk przegrał na Stadionie Miejskim 3:5 i by awansować do fazy grupowej musiałaby strzelić przynajmniej trzy bramki nie tracąc żadnej. Przy okazji tego meczu sporo mówi się także o możliwej dymisji trenera Oresta Lenczyka, który miałby zostać pozbawiony stanowiska jeszcze przed ligowym spotkaniem z Ruchem Chorzów.

Trener Śląska Orest Lenczyk:

Po wyniku we Wrocławiu jedziemy do Niemiec bronić honoru. W ciągu 90 minut chcemy pograć i osiągnąć taki wynik abyśmy go później nie musieli się go wstydzić. Uważam, że w pierwszym spotkaniu niektórzy z moich zawodników zagrali dobrze, inni bardzo dobrze, choć zdaję sobie sprawę, że utrata pięciu goli to rzadkość. Biorę też pod uwagę iż na dziesięć minut przed końcem mieliśmy rezultat, który nie przynosił nam ujmy. Teraz jest jednak druga część tego dwumeczu, a w poniedziałek pozwoliłem sobie dać piłkarzom nawet dzień wolnego. Po pierwsze by odpoczęli od piłki, po drugie z pewnością także od trenera.

W Hannoverze czeka nas wojna, a jak pamiętam z historii, jak jest wojna to w poszczególnych krajach nawet więzienia otwierają. Nie powiem, że to oznacza powrót Cristiana Diaza do kadry meczowej. Powiem, że oczekuje rozmowy na jego temat. Generalnie przed tym spotkaniem panuje u nas pełna mobilizacja.

Jeśli chodzi o moją przyszłość, to udaje mi się odcinać od sygnałów, które dochodzą do mnie głównie z mediów. Zdaje sobie sprawę, że dla nich najważniejsza jest sensacja, pierwszy nagłówek. Późniejsze prostowania pomyłek i tak nie mają sensu.

Był w Polsce stary trener, który po wysokiej porażce w Europie mówił: "A po co nam były te puchary". Ja tak nie myślę, wielkim honorem jest tam być i próbować zaistnieć.