Śląska ostatki w Europie. Czy dla trenera Lenczyka ostatki w Śląsku?

Dla Śląska wyjazdowy mecz z Hannoverem 96 będzie najprawdopodobniej ostatnim w tej edycji europejskich pucharów. Pytanie tylko, czy wrocławianie zrobią w nim krok do sportowej normalności, czy raczej zaproszą do ekspresowego wyrzucenia trenera Oresta Lenczyka. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl od 20.45


W Śląsku jeszcze przed rewanżowym pojedynkiem z Hannoverem 96 w IV rundzie eliminacji Ligi Europejskiej nastąpił pewien przełom. Trener Orest Lenczyk do Niemiec zabrał bowiem Cristiana Diaza - napastnika, który naubliżał mu w meczu o Superpuchar Polski, i który w kolejnych trzech spotkaniach nie zasiadł nawet na ławce rezerwowych.

Teraz Diaz pojechał na mecz z ekipą 96, a tym samym szkoleniowiec w praktyce zastosował amnestię, o której mówił we wtorek. Wówczas trener Lenczyk stwierdził, że "jak jest wojna, to w poszczególnych krajach nawet więzienia otwierają". Doświadczony opiekun Śląska przed meczem z Hannoverem z jednej strony swoje klubowe więzienie otworzył, a z drugiej wykonał kolejny gest pojednawczy w kierunku zawodników. Z niektórymi z nich Lenczyk od dłuższego czasu jest skłócony, a przez swoje zachowanie i ostatnie słabe wyniki znacznie osłabił swoją pozycję w klubie.

Ta jest teraz na tyle wątła, że przyszłość trenera w Śląsku liczy się raczej w godzinach i dniach, niż w tygodniach czy miesiącach. Było to widać choćby po ostatnim, krótkim spotkaniu szkoleniowca z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem. Po nim Dutkiewicz z jednej strony nie przesądził dymisji Lenczyka, ale z drugiej nie udzielił mu też publicznie wotum zaufania. Na rozstrzygnięcia dotyczące szkoleniowca kazał czekać do przyszłego tygodnia.

Trener Lenczyk, widząc co się dzieje, ewidentnie próbuje się ratować, licząc, że postawienie na Diaza z jednej strony polepszy jego stosunki z piłkarzami, a z drugiej wzmocni Śląsk piłkarsko. Oczywiście nawet z Argentyńczykiem mistrzowie Polski nie odrobią już raczej strat z pierwszego spotkania i po porażce u siebie 3:5 nie uda im się Niemców wyeliminować. Tym samym wrocławianie nie awansują też do fazy grupowej rozgrywek i nie wypełnią przedsezonowych założeń.

Warto pamiętać, że o ile w ekipie Śląska liczono się z możliwością odpadnięcia z Ligi Mistrzów, o tyle chciano, by drużyna grała w innym europejskim pucharze do końca roku. To jak widać się nie udało, co oznacza brak dodatkowych, dużych pieniędzy od UEFA oraz zaprzepaszczenie dobrej szansy na poprawienie frekwencji na Stadionie Miejskim. Teraz gra idzie tylko o to, by Śląsk dobrze się zaprezentował, zrobił krok ku normalności. Jak mówił trener Lenczyk: - Jedziemy do Niemiec powalczyć o honor. Chcemy pograć i przywieźć taki wynik, którego nie musielibyśmy się wstydzić.

Wczoraj w Hanowerze piłkarzy z Wrocławia przywitała ładna pogoda i ogromna reklama... spotkania Niemcy - Wyspy Owcze. Ten pojedynek w ramach eliminacji do mistrzostw świata w 2014 roku ma się odbyć na AWD Arenie dopiero 7 września. Mimo to w mieście przygotowania do niego widać bardziej niż do wcześniejszego spotkania gospodarzy ze Śląskiem. Mimo to pojedynek mistrza Polski z siódmą ekipą Bundesligi ma obejrzeć około 30 tys. widzów. Tydzień temu na Stadionie Miejskim było ich dwa razy mniej.

Mecz Śląska z Hannoverem rozpocznie się dziś o godz. 20.45. Transmisja w Polsacie Sport.