Mistrz Polski kontra wicemistrz: Paweł Barylski jako trener tymczasowy poprowadzi Śląsk

Śląsk do niedzielnego meczu z Ruchem Chorzów przystąpi już bez trenera Oresta Lenczyka, który pracował z zespołem dwa lata i zdobył z nim drugie w historii klubu mistrzostwo Polski. Wrocławian awaryjnie poprowadzi dotychczasowy asystent Paweł Barylski.
Awaryjny wariant z Barylskim jako pierwszym szkoleniowcem we Wrocławiu zastosowano już po raz drugi. Poprzednio stało się to w 2010 roku, kiedy drużynę opuścił trener Ryszard Tarasiewicz, a jego miejsce zajął właśnie Lenczyk. Nim przyszedł do klubu, Barylski poprowadził jeszcze Śląsk w meczu z Koroną Kielce i przegrał 0:2.

Teraz tymczasowy szkoleniowiec będzie dowodził jednak już nie zespołem walczącym o utrzymanie, ale ekipą mistrza Polski. Co więcej, jego przeciwnikiem będzie Ruch Chorzów, czyli drużyna, która w zeszłym sezonie w lidze uplasowała się tuż za plecami wrocławian. W jej szeregach nastroje są tylko odrobinę lepsze niż w Śląsku, i to tylko dlatego, że z zespołem pracuje wciąż trener Tomasz Fornalik. On jednak również jest blisko utraty posady, bo w Lidze Europejskiej przegrał z czeską Viktorią Pilzno odpowiednio 0:2 i 0:5, a w ekstraklasie z Lechem Poznań i Widzewem Łódź 0:4 i 0:2. Jeśli więc "Niebiescy" we Wrocławiu nie wygrają, to brat selekcjonera reprezentacji Polski może podzielić los Oresta Lenczyka i zostać zdymisjonowany.

Fornalik argumentów na swoją obronę ma o wiele mniej niż doświadczony szkoleniowiec Śląska. Tego ostatniego we Wrocławiu nie obroniły jednak ani zebrane trofea, ani ostatnia ligowa wygrana z Koroną Kielce. Właściciele klubu uznali bowiem, że ani wywalczone przez Lenczyka srebro, ani następujące po nim złoto nie gwarantują sportowego rozwoju drużyny i tego, że szkoleniowiec będzie ją w stanie odbudować. W Śląsku poza wynikami sportowymi drużyny lęk działaczy wzbudziła także lecąca w dół frekwencja. Przecież na ostatnim meczu z kielczanami na Stadionie Miejskim zasiadło ledwie 10,5 tys. widzów, czyli niewiele więcej, niż przychodziło na mecze drużyny przy ul. Oporowskiej. Wobec piątkowej dymisji ostatnim meczem trenera Oresta Lenczyka w Śląsku był czwartkowy pojedynek w Lidze Europejskiej z Hannoverem 96. To spotkanie wrocławianie przegrali jednak aż 1:5, a dwa gole strzelił im reprezentant Polski Artur Sobiech. Śląsk w Hanowerze prowadził nawet 1:0 po golu Przemysława Kaźmierczaka i miał szanse, by wynik podwyższyć. Zamiast tego obrońca wrocławian Tomasz Jodłowiec sprokurował rzut karny i został wyrzucony z boiska. Hannover najpierw wynik meczu wyrównał, a potem mistrzów Polski dobił. - Gdy oglądałem mecz Hannoveru 96 z Schalke 04, pomyślałem, że mamy tu realne szanse pograć. Początek był obiecujący, ale każdy mecz trwa 90 minut. Zabrakło nam atutów, a w końcówce - podobnie jak we Wrocławiu - rywale nas wypunktowali - mówił trener Lenczyk. To były jedne z ostatnich jego słów jako opiekuna obecnego mistrza Polski.