Sport.pl

Dymisja Lenczyka nie rozwiązuje problemów mistrza Polski: Dokąd zmierza Śląsk?

Wbrew pozorom odwołanie Oresta Lenczyka nie rozwiązuje kluczowych problemów Śląska. Słaba gra w europejskich pucharach, konflikt zespołu oraz działaczy z byłym trenerem, przysłoniły inne ważniejsze kwestie, dotyczące przyszłości Śląska -
Wielkie sukcesy zdobyte w kraju - mistrzostwo, wicemistrzostwo Polski oraz Superpuchar - zamazują nieco prawdę o Śląsku. Te trofea są realne, wywalczone na boisku, jednak wrocławskiemu klubowi daleko jeszcze do sportowej potęgi, nawet na krajowej arenie. Mistrzostwo Polski czy rywalizacja w europejskich pucharach nie zmieniły znacząco sytuacji organizacyjnej ani finansowej Śląska. W pewnym sensie klub nadal znajduje się w okresie przejściowym, bo przecież nie do końca pewne są źródła finansowania zespołu i zamiary właścicieli.

Rozmazana wizja

Wszystko się bardzo skomplikowało. Przecież w pierwotnych założeniach miasto miało być tylko czasowo właścicielem Śląska i systematycznie, ale konsekwentnie wycofywać z utrzymywania piłkarzy z miejskich pieniędzy. Władzę i główny ciężar finansowania spółki miał przejąć prywatny inwestor - w tym wypadku Zygmunt Solorz. Ze względu na inne inwestycje biznesmena zakładany scenariusz nie jest na razie realizowany. Więc miasto trochę postawione pod ścianą "pompuje" w Śląsk pieniądze, bo na tym etapie rozwoju innego pomysłu na klub nie ma. Nie ma też innych chętnych inwestorów, którzy chcieliby przejąć ten futbolowy biznes.

Niestety, rzeczywistość pokazuje, że w Śląsku brakuje długofalowej koncepcji - jakim klubem w przyszłości ma być mistrz Polski. Hasłowo rzucane slogany o "Wielkim Śląsku", o tym, że drużyna ma ciągle grać o najwyższe cele w lidze i rywalizować w europejskich pucharach, nie wyjaśniają problemu. Cele są ambitne, jednak jak je realizować? Nie wiadomo, czy w przyszłości klub chce postawić na szkolenie młodzieży i opierać się na własnych wychowankach, czy szukać uzdolnionych młodych graczy w całej Polsce i świecie, później ogrywać ich i sprzedawać z zyskiem? A może chce kontynuować strategię sięgania po darmowych, graczy, czasami przeciętnych graczy?

Dyktatura Lenczyka

Nienaturalną, wręcz nienormalną sytuacją było to, co pod tym względem działo się w Śląsku przez ostatnie miesiące. Brak komunikacji i współpracy między trenerem, prezesem i dyrektorem sportowym pod tym względem doprowadził klub do paraliżu. I główną winę za taką sytuację ponosi jednak trener Orest Lenczyk, który prezesa i dyrektora sportowego traktował jako zło konieczne.

Ale jeśli już Lenczyk zmarginalizował ich obydwu, to sam powinien, przedstawić jakąś wizję sportowego rozwoju Śląska, narzucić jakiś kierunek, w którym wrocławski klub powinien podążać. Tego zabrakło. W zamian pojawiały się tylko kuriozalne wypowiedzi trenera w stylu: "ja tego piłkarza nie chciałem do Śląska".

Wymowne były też niektóre sformułowania Lenczyka z feralnego nagrania, kiedy trener przypadkowo został podsłuchany w czasie spotkania z prezydentem Rafałem Dutkiewiczem. Wówczas Lenczyk lekceważąco wypowiadał się m.in. o wynikach drużyny Młodej Ekstraklasy Śląska, podkreślając, że zespół wygrywa tylko wtedy, gdy on przekaże kilku graczy z pierwszej drużyny Śląska.

To fatalne podejście do sprawy. Bo Śląsk rywalizujący w Młodej Ekstraklasie to równie ważny Śląsk, jak pierwsza klubowa drużyna! I nadzór nad rozwojem tej ekipy powinien mieć właśnie pierwszy trener, czyli wówczas Orest Lenczyk. Nadzór, wizję i odpowiedzialność. A była tylko szydercza ironia.

Gdzie jest ten mistrz?

Poważnych problemów nękających mistrzów Polski, niestety, jest znacznie więcej. Sportowe sukcesy drużyny, organizacja ciekawych meczów piłkarskich absolutnie nie przekładają się na większe zainteresowanie widzów meczami Śląska. "Jesteśmy przerażeni słabą frekwencją kibiców na nowym stadionie" - konkretnie i szczerze przyznał kilka dni temu Michał Janicki, wiceprezydent Wrocławia i członek rady nadzorczej Śląska.

Ogromny pustawy stadion przeraża. Miasto jest zaniepokojone sytuacją i chce zlecić specjalistyczne badania wśród mieszkańców, które mają poszukać przyczyny tak słabej frekwencji. Nadszedł już czas, aby powiedzieć sobie szczerze, że Śląsk promocyjnie i marketingowo "przespał" okres tuż po zdobyciu mistrzostwa Polski. Uważam, że w żaden sposób nie udało się wykorzystać, zdyskontować w świadomości publicznej tego ogromnego sukcesu. Tym bardziej że miasto oraz Polsat pod względem promocji mają potężne możliwości.

Wrocław powinien zostać dosłownie zalany gadżetami i pamiątkami Śląska odnoszącymi się do tego triumfu. Podczas Euro 2012 też nie dało się zauważyć i odczuć, że impreza rozgrywana jest w mieście, które właśnie zostało stolicą polskiego futbolu klubowego. W ogólnej pamięci po mistrzostwie Polski pozostało tylko feralne świętowanie w rynku i skandaliczne śpiewy kibiców oraz piłkarzy o "Legii pierdolo....". Trochę mało.

Daleko do Europy

Śląsk nawet na skalę polską nie jest potentatem finansowym, tylko średniakiem. W naszej lidze mistrzem można być bez wielkich nakładów finansowych i gwiazd piłkarskich, co dobitnie w tym roku udowodnił właśnie Śląsk. Ale na Europę to już za mało, o czym ten sam Śląsk boleśnie się przekonał, dostając wielkie lanie od szwedzkiego Helsingborga i Hannoveru 96. I wrócił do punktu wyjścia, czyli do ery sprzed europejskich pucharów.

Czy nowy trener oznacza nowe otwarcie Śląska? Wielu obserwatorów sugeruje, że Stanislav Levy może być szkoleniowcem rozwiązaniem tymczasowym, kimś, kto przede wszystkim ma uzdrowić atmosferę wewnątrz zespołu i normalnie porozumiewać się z szefami klubu. Jeden z przedstawicieli Śląska zauważył nawet, że "Levy nie ma oszałamiających sukcesów jako trener, ale ważniejsze, że jest otwarty i komunikatywny".

Skromne wymagania jak na mistrza Polski, klub z europejskimi aspiracjami. Ale prawda jest też taka, że po okresie euforii Śląsk powoli schodzi na ziemię i realnie ocenia swoje możliwości. A te z różnych powodów są mocno ograniczone.

Więcej o:
Komentarze (45)
Dymisja Lenczyka nie rozwiązuje problemów mistrza Polski: Dokąd zmierza Śląsk?
Zaloguj się
  • piesiec81

    Oceniono 23 razy 23

    "Miasto jest zaniepokojone sytuacją i chce zlecić specjalistyczne badania wśród mieszkańców, które mają poszukać przyczyny tak słabej frekwencji."

    Nie napiszę niczego odkrywczego, co by nie było napisane czy to na portalach, czy też nie było powszechnie wiadome każdemu, od ucznia szkoły podstawowej wzwyż.

    Można - jak chce pan Kubiak, umacniać 2 punkty sprzedaży tak, aby stały się maksymalnie wydolne. I ma rację - jeszcze kilka razy kibice zostaną odprawieni z kwitkiem sprzed kas albo wejdą na stadion w 35 minucie po uprzednim kwitnięciu 2 godziny w kolejce, to się okaże, że 2 punkty sprzedaży to jeszcze zbyt wiele, bo przyjdzie sama trybuna B i stali bywalcy z C, łącznie w porywach 10 tys. ludzi

    Nie lepiej otworzyć kilka punktów partnerskich - powiedzmy w Magnolii, Empik Megastore, Pasażu Grunwaldzkim i może jeszcze na Bielanach (skorzystać z punktów Cyfrowego Polsatu), rozreklamować je i może jeszcze wydrukować ulotki zachęcające do zakupu biletu na mecz, rozdając je klientom galerii? Idę o zakład, że przynajmniej kilka tysięcy kibiców lubiących Śląsk, którzy chętnie by poszli na mecz (ale nie mają czasu w tygodniu udać się do kas, albo wali ich przyjemność stania w kolejce w dniu meczu) zakupiło by bilet przy okazji weekendowych zakupów bądź też po drodze z pracy do domu. Dodatkowe kilka tysięcy osób zapewne przyszłoby z ciekawości (czy też namówione przez dzieciaki), gdyby "napatoczyło się" na punkt sprzedaży biletów.
    Reasumując - stadion z pewnością nie wypełniłby się w 100%, ani nawet w 75%, ale myślę, że na jakieś 18-20 tysięcy kibiców można by liczyć, może więcej gdyby wróciła dobra gra

    O takich luksusach, jak możliwość zakupu biletu rodzinnego czy ulgowego przez internet nawet nie chcę wspominać.
    Aha, sądzę, że nie ma obecnie (bo lata 90-te i początek dwutysięcznych minął) sensu podnosić jako argumentu dla niskiej frekwencji "braku bezpieczeństwa na stadionie" - kto ogląda tylko TV i sądzi, że są tam sami kibole, bandyci i bluzgi, ten ma już wyrobione zdanie i tych ludzi jako target nie warto brać pod uwagę

  • jame5

    Oceniono 20 razy 20

    "Jesteśmy przerażeni słabą frekwencją kibiców na nowym stadionie" Tak? A ile jeszcze razy beda ludzie pisac ,ze problemem jest beznadziejna dystrybucja biletów? Kiedy to zrozumiecie amatorzy?

  • apnk

    Oceniono 20 razy 20

    "Jesteśmy przerażeni słabą frekwencją kibiców na nowym stadionie" - Nic dziwnego skoro bilety można kupić tylko na stadionach na które jest kawał drogi, a o meczach dowiedzieć się na mieście nie sposób. Chcecie większej frewkeencji? Zróbcie kilka punktów z biletami w centrum. Dla mieszkańca biskupina czy psiego pola wyprawa na stadion to naprawdę nie jest chwila. Co innego jakby punkt był np w pasażu grunwaldzkim. W końcu wynajęcie punktu gdzieś na korytarzu nie może być drogi skoro utrzymują się nawet sprzedawcy spinek! I żadnego badania nie trzeba.

  • kszafraniec

    Oceniono 19 razy 17

    1. Dystrybucja biletów
    2. Po prezentacji sponsora (Pumy) brak koszulek w sklepach
    3. Chuliganka.
    Problem kibiców jest złożony. Po meczach pucharowych Lech i Śląsk zamieściły filmiki w internecie;
    Śląsknet: www.youtube.com/watch?v=cQL2MZ8yOmY
    LechTV: www.youtube.com/watch?v=zEQljF5vuVs
    Sami porównajcie jaką otoczkę robi się w okół klubu. Ostatnia kolejka pokazuje jakie są efekty. Na Bułgarskiej gra Lech z Górnikiem i jest ponad 27tys. We Wrocławiu gra Śląsk (mistrz) z wicemistrzem i jest 15000 osób.
    Wiele czynników składa się na zły wynik marketingowy. Orest odpowiadał za wynik sportowy i wywiązał się ze swojego zadania perfekcyjnie. Za wynik marketingowy odpowiadają osoby, które zwolniły Lenczyka. Ja się Orestowi nie dziwię poirytowania, bo wg mnie on jako jedyny znał się na piłce. Zwolnili go ludzie nie mający o piłce pojęcia (Dutkiewicz, Birka, Waśniewski, Patalas) Klub zamiast się profesjonalizować, staje się klubem amatorskim.

  • pysiek38

    Oceniono 21 razy 17

    No to się szybko klub obudził z frekwencją psia jego mać. Trąbiliśmy o tym od pierwszego meczu na Pilczycach - nie dacie rady, róbcie coś. Sprzedawajcie wejściówki w wielu punktach, promujcie Śląsk, wykorzystajcie sukcesy! To się teraz panowie budzą z ręką w nocniku, silnie zdziwieni. A w badaniach to już wiem co wyjdzie - że 600 tyś ludzi chce chodzić na mecze, tylko się boją kiboli.

  • metallian

    Oceniono 16 razy 16

    Panie Janicki nie wiem ile Pan chce wydać na te specjalistyczne badania, ale ja to zrobię za friko w 3 podpunktach. Zaoszczędzone pieniądze proszę przekazać na jakiś dom dziecka. Oto dlaczego niema Pan frekwencji:
    1. Śląsk gra piach, czyt. nieatrakcyjną piłkę, ponieważ poza kilkoma wyjątkami nie ma piłkarzy zdolnych do grania szybkiej i technicznej piłki. Poza tym nie ma trenera, który zna się na futbolu XXI w.
    2. Śląsk nie ma w składzie wychowanków i nie stara się nic w tej kwestii zmienić. Ich brak powoduje, że ani zawodnicy ani kibice nie identyfikują się z zespołem.
    3. Klub nie szanuje kibiców - gdybym chciał pójść na mecz z rodziną lub kolegą z zagranicy musiałbym najpierw namówić ich na drugie 90 min. stania w kolejce. Co więcej gdybym chciał kupić bilet przez Internet ze znajomymi, którzy mają już kartę kibica i tak nie moglibyśmy usiąść obok siebie.

  • karawaniarze

    Oceniono 16 razy 14

    Nieszczęście Śląska polega na tym , że zdobyli MP i niekompetentni działacze uwierzyli , że się znaja na zarządzaniu klubem.
    mistrzostwo to wyłączna zasługa
    Leńczyka , który z g...wna ukręcił olbrzymi sukces.
    Niestety cud zdarza sie tylko raz i Śląsk wróci na swoje miejsce.Zapomnijcie o pełnych trybunach, szkoda tylko , że wtopiono tyle kasy , co bardzo negatywnie odbiło sie na innych dyscyplinach , które zaliczyły padakę. Za te pieniądze 2-3 kluby we Wrocławiu mogły zrobić drużyny na poziomie Pucharów Europy.
    Tak jest zawsze gdy polityka wkracza do sportu.

  • wolo71

    Oceniono 14 razy 14

    raz poszedłem. Chciałem kupić bilet i okazało się ,że muszę czekać godzinę w kolejce. dałem sobie spokój i więcej się nie wybieram. Fajnie ze manager klubu nie wpadł na to ze mogą na mecz przyjść ludzie........ zaskoczenie jak u drogowców co zimę.... ci ludzie powinni zarządzać kiblem co najwyżej. WKS!

  • fuckthepop

    Oceniono 10 razy 10

    Bilet na mecz Barcelony kupiłem siedząc wygodnie w biurze - przez internet. Następnie, również przez internet, kupiłem bilet na samolot do Barcelony. Dzięki temu, obejrzałem wraz z ok. 100 tysiącami kibiców piękne widowisko. Z biletem na mecz drużyny z mojego miasta niestety nie jest tak łatwo. Z tej też przyczyny, na mecz Śląska syna nie zabrałem i oczywiście nie zabiorę, bo przecież nie będę marnował czasu na jakieś jeżdżenie przez pół miasta i być może dodatkowo stanie w kolejce - wolę pokopać z nim piłkę na boisku, albo pójść do kuna (bilet przez internet oczywiście). To jakaś paranoja !!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX