Sport.pl

Śląsk po surowej lekcji futbolu: Trener Nawałka przypomniał się wrocławianom

Adam Nawałka, prowadząc Górnika, osiąga dobre wyniki i jego notowania idą w górę. Wygrywając aż 4:1 z mistrzem Polski, Nawałka przypomniał o sobie szefom Śląska, którzy niedawno rozważali jego zatrudnienie.
Wysoka porażka Śląska w Zabrzu z Górnikiem zabolała mistrza Polski. W tym sezonie wrocławianie zbierali już lanie, ale tak działo się w europejskich pucharach. W ekstraklasie źle nie było. Do niedzieli Śląsk zaliczył w lidze jedną porażkę i przed meczem w Zabrzu miał szansę zrównania się punktami z liderem - Widzewem. Jednak Górnik bezlitośnie sprowadził drużynę trenera Stanislava Levego na ziemię.

Porażka 1:4 z Górnikiem gruntownie nie wpływa jeszcze na ocenę pracy trenera Levego. Prowadzi zespół zbyt krótko. Jednak nie oszukujmy się - wynik wprowadza pewien niepokój i zwątpienie. Czeski szkoleniowiec nie tylko został sprowadzony, aby poprawić atmosferę w drużynie. Cel szefów Śląska jest jasny - klub powinien walczyć o miejsce gwarantujące grę w europejskich pucharach. I to zadanie dla Levego.

Sytuacja w drużynie mistrza Polski jest skomplikowana. Tajemnicą poliszynela był fakt, że szefowie Śląska od dawna chcieli się pożegnać z Orestem Lenczykiem. Jak naprawdę wyglądała atmosfera wewnątrz klubu, można było się przekonać, kiedy Orest Lenczyk udzielił wywiadu "Rzeczpospolitej". Skrytykował w nim działaczy, właścicieli Śląska i narzekał, że ci ingerowali w ustalenie składu. Riposta była natychmiastowa - klub wydał specjalne oświadczenie i zarzucił Lenczykowi kłamstwo. Napisano też, że trener źle przygotował zespół do sezonu.

Wojny na słowa i wzajemne oskarżenia pokazały, iż od pewnego czasu właściciele Śląska mieli już dość współpracy z trenerem Lenczykiem. Dlatego od pewnego czasu w tajemnicy, z myślą o przyszłości, szukano jego następcy. Wszystko komplikował kontrakt szkoleniowca ważny do połowy 2013 roku. Później Lenczyk sprawił sporą sensację, bo sięgnął z drużyną po mistrzostwo Polski i wprawił wszystkich w osłupienie. Tym samym wytrącił wiele atutów z rąk działaczy, bo jak tu zdymisjonować szkoleniowca, który z przeciętnym zespołem wygrał rozgrywki? Jednak wola zdymisjonowania Lenczyka była mocna i klęski w europejskich pucharach rozwiązały problem.

Wewnętrzny konflikt w klubie powodował, że przygotowywano wariant z nowym szkoleniowcem. Analizowano i rozważano różne opcje. Jedna z nich zakładała zatrudnienie obcokrajowca. W grę wchodzili trenerzy z Czech, Niemiec lub Rumunii. Rzeczywistość pokazała, że zdecydowano się na ten wariant. Oczywiście Śląsk myślał o bardziej znanych trenerach niż Levy. Jednak z kilku powodów nie udało się ich zatrudnić. Przede wszystkim wrocławskiego klubu nie było stać na sprowadzenie takich osób. Niektórzy zarabiają po kilkaset tysięcy euro. Z kolei inni mieli pracę i nie zamierzali zrywać kontraktu.

Zatrudnienie Stanislava Levego można więc rozpatrywać nieco w kategoriach tymczasowego eksperymentu. Plan jest prosty - czeski trener podpisał kontrakt do końca sezonu. Jeśli Śląsk będzie grał widowiskową, dobrą piłkę i awansuje do pucharów, to umowa raczej na pewno będzie przedłużona. Jeśli jednak Śląsk mocno zadryfuje w dół tabeli, to kontrakt na kolejny sezon nie zostanie przedłużony

Wówczas Śląsk może wprowadzać w życie kolejny wariant - powrót do szkoleniowca polskiego. We Wrocławiu bardzo wysokie notowania zawsze miał Waldemar Fornalik. Wpływowe osoby w klubie chciałby go zatrudnić. Jednak nominacja na selekcjonera reprezentacji przekreśliła taki plan. Ale na Fornaliku lista polskich szkoleniowców się nie kończyła. Drugim na liście życzeń od dawna był Adam Nawałka, prowadzący Górnika Zabrze. Mimo problemów i małego budżetu Nawałka wykonuje w Zabrzu świetną pracę. Jego drużyna gra widowiskowo, ofensywnie, agresywnie, a co równie ważne - Nawałka umiejętnie wprowadza do składu młodych zawodników. Efekty jego pracy robią wrażenie i są doceniane.

Mecz Górnika ze Śląskiem o niczym jeszcze nie przesądził. Jednak kolejny raz Nawałka pokazał się z dobrej strony i przypomniał właścicielom Śląska. Problem w tym, że podobne wrażenie odnoszą szefowie kilku innych polskich klubów, którzy też analizują trenerski rynek.

Kto jest największym wzmocnieniem Śląska?
Więcej o:
Komentarze (7)
Śląsk po surowej lekcji futbolu: Trener Nawałka przypomniał się wrocławianom
Zaloguj się
  • pssz

    Oceniono 21 razy 21

    Trener odpowiada za wyniki sportowe. I wyniki były. Działacze odpowiadają za szeroko pojęte sprawy organizacyjne, jak np: sprzedaż biletów, znalezienie sponsora ( sponsorów), działania marketingowe. Żadnego z tych zadań panowie działacze nie zrealizowali. Natomiast zajmowali się zwalczaniem trenera, i tu odnieśli sukces. Trener odszedł. Ciekawe co dalej

  • maks-777

    Oceniono 14 razy 6

    Trudno będzie znaleźć trenera, przy którym chłopcy Dupkiewicza tzw włodarze Śląska nie będą wychodzić na idiotów, a to chyba był podstawowy problem w trakcie pracy Lenczyka. Przy obcokrajowcu jednak może być łatwiej.
    Ciekawe ile ci kolesie za swoje eksperymenty pobierają z kasy klubu??

  • lupikowo

    0

    Ten sam Nawałka kiedyś skompromitował w Lubinie - miał walczyć o mistrza, a zespół spadł z ligi (jego wcześniej zwolnili). No ale to było 10 lat temu

  • tbernard

    Oceniono 2 razy -2

    Dla działaczy: www.youtube.com/watch?v=B-t7CqvBM2A

  • stafarda

    Oceniono 16 razy -2

    Śląsk Wrocław po surowej lekcji futbolu. Co dalej? Jak to co. W przyszłym sezonie derby Dolnego Śląska Śląsk Wrocław : Miedź Legnica

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX