Kuriozalna sytuacja w Śląsku. Nie zabrali Stevanovicia z powodu choroby, a ten twierdzi, że był zdrowy

PRZEGLĄD PRASY. Do dziwnej sytuacji doszło w Śląsku przed meczem z Lechią (3:2). Wrocławianie nie zabrali do Gdańska Słoweńca Dalibora Stevanocia z powodu choroby. Problem w tym, że piłkarz twierdzi, że był całkowicie zdrowy - pisze ?Przegląd Sportowy?.
Zamiast Stevanovicia w kadrze znaleźli się młodzi Paweł Garyga, Dariusz Góral czy Kamil Juraszek. Słoweniec został we Wrocławiu. Klub argumentował, że stało się tak z powodu choroby zawodnika. Sam gracz twierdzi jednak iż był całkowicie zdrowy:

- Owszem po czwartkowym treningu bolał mnie brzuch. Ale w piątek czułem się już dobrze, miałem temperaturę poniżej 37 stopni i byłem gotowy do zajęć. W momencie wyjazdu do Gdańska kompletnie nic mi nie było. Zostałem w domu rzekomo jako chory, choć w piątek nie obejrzał mnie żaden lekarz - mówi zaskoczony Słoweniec w "PS".

Równie zdziwiony całą sytuacją jest rzecznik Śląska - Michał Mazur. Mówi on portalowi wroclaw.sport.pl. - Musiało dojść do jakiegoś nieporozumienia. Dado w czwartek zgłosił, że ma gorączkę, a w piątek ten stan mu się utrzymywał. Wobec tego nie chcieliśmy narażać innych chłopaków na to, żeby też zachorowali podczas długiej podróży do Gdańska - stwierdza Mazur.