Pusta kasa Śląska: Wrocław pyta Solorza, czy odda dług i dofinansuje drużynę

W Śląsku znów powraca problem brakujących pieniędzy, których wystarczy tylko do końca października. Władze Wrocławia chcą, aby właściciel klubu Zygmunt Solorz dofinansował drużynę i oddał sześć milionów długu
- Pan Solorz powinien w najbliższych dniach się określić i przedstawić konkrety dotyczące dalszego finansowania Śląska - mówi Włodzimierz Patalas, sekretarz Wrocławia i członek rady nadzorczej piłkarskiego Śląska.

W poniedziałek obradowała rada nadzorcza piłkarskiego Śląska. Głównym problemem rozmów była sytuacja finansowa klubu. Pieniędzy - zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami - wystarczy do końca października. Później pojawią się problemy. Dlatego członkowie rady nadzorczej poprosili Józefa Birkę, który w radzie reprezentuje Solorza, aby przekazał pytania i wątpliwości swojemu szefowi.

Patalas: - Do klubu wkrótce wpłyną jakieś pieniądze, jednak to nie wystarczy na utrzymanie zespołu. Dlatego czekamy na konkrety ze strony pana Solorza. Powinien się określić, ile pieniędzy jeszcze tym roku wpłaci do klubowej kasy.

Jak podkreśla sekretarz Patalas, osobnym problemem jest kwestia długu Zygmunta Solorza. Wiosną tego roku konto Śląska zablokował komornik i klub na krótko utracił płynność finansową. Wówczas władze Wrocławia pożyczyły Śląskowi 12 mln zł. Sześć milionów wpłaciły za siebie, a sześć za Zygmunta Solorza. Jesienią biznesmen miał oddać pieniądze Śląskowi, a ten powinien zwrócić je miastu. Na razie dług nie został spłacony.

Cała transakcja zakładała, że jeśli Solorz spłaci sześć milionów, wtedy wcześniejsza pożyczka zostanie potraktowana jako podwyższenie kapitału akcyjnego spółki. Kapitał będzie tak podniesiony, aby nie naruszyć struktury właścicielskiej spółki - nadal głównym akcjonariuszem zostanie Zygmunt Solorz, a mniejszościowym miasto.

Równocześnie przedstawiciel władz Wrocławia zaznaczył, by zwrotu sześciu milionów pożyczki absolutnie nie łączyć ze sprzedażą terenu obok Stadionu Miejskiego. W planach był pomysł, że na działce obok stadionu Zygmunt Solorz wybuduje galerię handlową, która miała finansować działalność Śląska. Właściciel Polsatu rozpoczął inwestycję, ale ostatecznie galeria nie powstała. Nieoficjalnie informowano dziennikarzy, że Polsat odda miastu dług z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży działki. Jednak pierwszy przetarg na teren obok stadionu zakończył się fiaskiem. Miasto wyceniło go na 80 mln zł i we wrześniu ogłosiło przetarg. Problem w tym, że nikt nie stanął do przetargu.

Ale z wypowiedzi Włodzimierza Patalasa wynika, że absolutnie nie należy łączyć sprzedaży terenu obok stadionu ze zwrotem pożyczki przez Zygmunta Solorza.

- Pan Birka zapewniał nas, że dług zostanie zwrócony bez względu na wynik przetargu - podkreśla Patalas.

Nie wiadomo, czy Zygmunt Solorz zainwestuje teraz jakieś pieniądze w funkcjonowanie Śląska. Od kilku miesięcy reprezentujący miliardera Józef Birka podkreślał, że właściciel Polsatu na dwa lata zawiesza finansowanie wrocławskiego zespołu. Tłumaczył to dużymi wydatkami Solorza na inne przedsięwzięcia, głównie zakup Polkomtela. Biznesmen kupił spółkę za około 16 mld zł i miesięcznie spłaca prawie 190 mln zł kredytu.

Wcześniejsze próby nakłonienia Solorza do finansowania Śląska jeszcze w tym roku zakończyły się niepowodzeniem. W lipcu w tej sprawie do Solorza pojechał prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, ale wrócił z niczym.

Wczoraj nie udało nam się skontaktować z Józefem Birką, który nie odbierał telefonu. Wiemy tylko, że Zygmunt Solorz do czwartku przebywa poza granicami Polski i do tego momentu nie zapadły żadne konkretne decyzje.