Pomocnik Śląska Przemysław Kaźmierczak: Wielu ludzi się z tym nie zgadza, ale mamy dobrych zawodników

Mamy dobrych zawodników i nie boję się tego powiedzieć, mimo że wielu ludzi się z tym nie zgadza. Jest kilku piłkarzy, którzy potrafią zmienić losy meczu - mówi pomocnik Śląska Wrocław, Przemysław Kaźmierczak po najbardziej widowiskowym meczu kolejki z Lechią Gdańsk.
- Chcieliśmy się przełamać, bo mecze wyjazdowe nie szły po naszej myśli - tłumaczy Przemysław Kaźmierczak. W niedzielę wrocławianie odnieśli pierwsze zwycięstwo na wyjeździe w tym sezonie, pokonując w Gdańsku tamtejszą Lechię 3:2.

Mistrzowie Polski na początku drugiej połowy przegrywali już 0:2, po trafieniach Abdou Razacka Traore, ale mimo to potrafili się podnieść. Dwoma golami odpowiedział kapitan Śląska Sebastian Mila, a decydujący cios na niespełna 20 minut przed końcowym gwizdkiem zadał Rok Elsner.

- Spodziewaliśmy się, że w pierwszej połowie Lechia będzia grała z kontry. Tak też się działo i wykorzystała to znakomicie. Na początku drugiej części meczu było tak samo, gdańszczanie wykorzystali nasze spóźnienie i niezbyt dobre wyjście i było już 2:0. Staraliśmy się jednak grać swoje, robić to, co sobie założyliśmy - mówi na łamach portalu slasknet.com Kaźmierczak i dodaje: - Mamy dobrych zawodników i nie boję się tego powiedzieć, mimo że wielu ludzi się z tym nie zgadza. Jest kilku piłkarzy, którzy potrafią zmienić losy meczu, jednak przede wszystkim mamy dobry zespół, szeroką kadrę. Każdy kto wchodzi pomaga, co jest bardzo ważne.

Na mecz do Gdańska piłkarze Śląska udali się pociągiem. Pomocnik WKS-u uznał to za bardzo dobry pomysł. - Jazda pociągiem, którym udaliśmy się do Gdańska, jest bardzo wygodna. Mogliśmy się spokojnie przespać, a nie jechać całą sobotę zaraz po treningu. To był dobry ruch. Po południu mieliśmy jeszcze trening w Gdańsku i dużo wypoczynku przed tym ważnym meczem - zaznaczył.