Janusz Kudyba: Przed derbami zawsze większe ciśnienie było we Wrocławiu [WYWIAD]

Jako były zawodnik Śląska i Zagłębia mogę powiedzieć, że większe ciśnienie na wygraną w derbach było we Wrocławiu, ale to normalne, bo w tym mieście zawsze było więcej kibiców - mówi Janusz Kudyba, przed niedzielnym meczem wrocławian z lubinianami.
Rozmowa z Januszem Kudybą, byłym napastnikiem Śląska i Zagłębia:

Dariusz Łuciów: Ostatnie zwycięstwo Śląska nad Lechią 3:2, po efektownej pogoni, daje wrocławianom przewagę psychiczną nad Zagłębiem w obliczu derbów?

Janusz Kudyba: - Zdecydowanie tak. Śląsk wykazał się ogromną determinacją. W 11 minut wykonał świetną robotę, bo choć przegrywał już 0:2, to potrafił się podnieść i strzelić trzy bramki. Widać, że szczęście wróciło do wrocławian, bo dwa gole wpadły po rykoszetach. Jednak nie tylko dlatego trzy punkty zostały we Wrocławiu. Mistrzowie Polski prezentują się coraz lepiej, a w Gdańsku momentami pokazali efektowną grę. Po wypowiedziach piłkarzy widać, że drużyna jest mocna psychicznie i wróciła wiara w zwycięstwa. Na pewno Śląsk będzie chciał się utrzymać w czołówce ekstraklasy.

Co się stało z drużyną Zagłębia, która wiosną w lidze była bezkonkurencyjna, a teraz stała się dostarczycielem punktów i zajmuje miejsce w strefie spadkowej?

- Wiosną w Zagłębiu zadziałały umiejętności trenera Pavla Hapala. Wprowadził on do zespołu charyzmatycznego Adama Banasia, który potrafił zainspirować zespół. W tym sezonie problemem lubinian jest brak chemii w szatni. Piłkarze nie są monolitem, co widać na boisku. Tam nikt nie poszedłby w ogień za kolegą. Co prawda w ostatnim przegranym meczu z Lechem, Zagłębie pokazało fragmenty dobrej gry, ale jeśli piłkarze nie uzmysłowią sobie w końcu, że bez kolektywu nie ma wyników, to o punkty będzie niezwykle ciężko.

Gdzie Zagłębie ma szukać pozytywów przed derbami, skoro z ostatnich sześciu spotkań ze Śląskiem przegrało pięć, a jedno zremisowało?

- Statystyka dla Zagłębia jest okrutna, jednak mecz meczowi jest nierówny. Dotychczasowe rozstrzygnięcia nie mają teraz żadnego znaczenia. Tak samo nie będzie miało większego znaczenia to, że lubinianie nie wygrali w lidze od sześciu kolejek. Derbowe pojedynki mają jednak swoją specyfikę, a na końcu i tak wszystko zweryfikuje boisko.

Jak powinno zatem zagrać Zagłębie, jeśli chce wywieźć punkty z Wrocławia?

- Zagłębie powinno szukać swoich okazji w grze z kontry. Śląsk bowiem coraz lepiej czuje się w ataku pozycyjnym, a jego boczni obrońcy grają bardzo ofensywnie, co jest okazją dla rywali do wyprowadzania szybkich kontrataków skrzydłami.

Atak pozycyjny będzie główną bronią Śląska w derbowym starciu?

- Podejrzewam, że wrocławianie wyjdą na Zagłębie wysokim pressingiem, żeby zmusić rywali do błędów. Od początku sezonu defensywa jest najsłabszą formacją "Miedziowych". Z powodu kontuzji trener Hapal musiał rotować w obronie, co delikatnie mówiąc nie wychodziło z najlepszym skutkiem i drużyna traciła głupie bramki.

Biorąc pod uwagę obecną formę obu zespołów możemy spodziewać się tak wysokiego wyniku, jak przed rokiem? Wówczas Pavel Hapal w swoim debiucie w Zagłębiu przegrał aż 1:5.

- Wysokiego wyniku, jak jesienią ubiegłego roku nie będzie. Wiele będzie zależało od dyspozycji dnia i tego, jak drużyny rozpoczną spotkanie. Na pewno dużym handicapem dla Śląska będzie to, że będzie gospodarzem i może liczyć na gorący doping swoich kibiców.

Grał pan w derbach zarówno jako zawodnik Śląsk, jak i Zagłębia. Jak wspomina pan ich atmosferę?

- We Wrocławiu od zawsze było większe ciśnienie na wygraną w derbach - mówię to z perspektywy zawodnika zarówno Śląska, jak i Zagłębia, ale to normalne, bo we Wrocławiu jest więcej kibiców.

Kto wygra derby Dolnego Śląska?