Prezes Śląska o wyborach PZPN: Nie było całowania prezesa w pierścień. Boniek daje szanse na zmiany

Jako jedyny klub w ekstraklasie jeszcze przed wyborami poparliśmy tylko Zbigniewa Bońka i dlatego cieszymy się z jego wyboru. On daje największą szansę na zmianę w funkcjonowaniu PZPN i na to, że związek zamiast rozbudowywać administrację będzie ujednolicał szkolenie młodzieży i zajmie się pozyskiwaniem pieniędzy - mówi prezes Śląska Piotr Waśniewski.
Mistrz Polski jeszcze przed wyborami prezesa PZPN-u rekomendację wystawił tylko Zbigniewowi Bońkowi. Na samym piątkowym zjeździe szef zarządu Śląska Piotr Waśniewski i wiceprezes wrocławian Michał Domański również głosowali na byłego znakomitego piłkarza. Ten w II turze otrzymał 61 na 118 głosów i został wybrany na prezesa PZPN.

Michał Karbowiak: Śląsk Wrocław jest zadowolony z wyboru Zbigniewa Bońka na prezesa PZPN?

Piotr Waśniewski: - Zdecydowanie. Trudno żeby było inaczej skoro jeszcze przed wyborami daliśmy swoją rekomendację tylko jednemu kandydatowi i nazywał się on Zbigniew Boniek. Wybory delegatów potwierdziły, że była to dobra decyzja. Naszym zdaniem Zbigniew Boniek daje największą szansę na potencjalną zmianę w funkcjonowaniu PZPN. Chodzi o to, by związek zamiast rozbudowywać strukturę administracyjną skupił się na ujednoliceniu szkolenia młodzieży, czy pozyskiwał pieniądze. Do tego potrzebny jest menadżer, a pan Boniek takim właśnie jest. W swojej karierze pokazał już, że ma doświadczenie w biznesie sportowym i umiejętność rozmowy ze sponsorami.

Dlaczego aspekt finansowy jest tak ważny? Czyżby kryzys gospodarczy miał dotknąć także PZPN?

- Nie chodzi o kryzys gospodarczy, ale o zmianę sytuacji związku. Proszę pamiętać, że PZPN-owi w ostatnich latach żyło się dobrze i dostatnio choćby z powodu pieniędzy, które spływały do nas jako do organizatora Euro 2012. Można więc powiedzieć, że w dużej mierze żyliśmy ze środków przekazywanych przez UEFA. Dziś już czegoś takiego nie ma. Istnieje za to dalsza konieczność pozyskiwania pieniędzy, tak dla reprezentacji Polski, jak i na poszczególne, konkretne cele. Jako przedstawiciele Śląska chcielibyśmy także aby PZPN stał się bardziej partnerem dla klubów.

Jakie są najważniejsze zadania dla prezesa PZPN?

- Tak jak już mówiłem chodzi o zadania stricte biznesowe, ale także o poprawę wizerunku polskiej piłki. Dla nas bardzo ważne jest szkolenie młodzieży, które w Polsce się odbywa, ale nie jest ujednolicone, wszędzie z młodymi zawodnikami pracuje się według innych wzorców. Dobrze byłoby postawić na jakiś konkretny model. My w Śląsku zdecydowaliśmy się na czerpanie ze wzorców niemieckich i choć mamy wiele sekcji, to wszędzie staramy się realizować te same standardy. Zrobienie czegoś podobnego w wymiarze ogólnopolskim dałoby wszystkim korzyści. Mielibyśmy więcej lepszych piłkarzy, a dzięki temu byliby oni tańsi. Są również kwestie techniczne do załatwienia, jak choćby opłaty za transfery czy kwestia menedżerów sportowych, którzy dzisiaj działają na dość specyficznych zasadach. Ważna jest także współpraca federacji z klubami oraz takimi organizacjami jak Ekstraklasa S.A.

Czy podczas wyborów władz PZPN coś pana zaskoczyło. Układy, nocne negocjacje?

- Nie. Z tego co słyszałem podczas tych wyborów nie było takich sytuacji jak kilka czy kilkanaście lat temu. Na pewno nie musiałem klęczeć i całować kogoś w pierścień (śmiech). Była merytoryczna rozmowa. Jako zwolennicy Zbigniewa Bońka spotkaliśmy się raz, w czwartek. To nie była jakaś tajna narada, raczej służyła ona przeliczeniu głosów, stwierdzeniu czy nikomu aby nic się nie odwidziało i czy nadal tworzymy zwartą grupę. Na tym spotkaniu było około 30-40 osób. To nas utwierdziło w przekonaniu, że jesteśmy silni. Przełożyło się to na wybory na zjeździe. Zbigniew Boniek dostał ogromny kredyt zaufania. Mam nadzieję, że z niego skorzysta