Sport.pl

Piłkarze, którzy mieli wzmocnić Śląsk, wciąż rozczarowują

Śląsk Wrocław pod wodzą trenera Oresta Lenczyka zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski, czyli zanotował sukcesy bezcenne. Równocześnie klub już dziś płaci ogromną cenę za decyzje kadrowe podjęte przez szkoleniowca
Patrik Mraz, Mateusz Cetnarski, Dalibor Stevanović, Johan Voskamp i Marek Wasiluk. Tych pięciu zawodników sprowadził do drużyny trener Orest Lenczyk. Niestety, teraz ci zawodnicy piłkarsko zespołowi nie dają niemal zupełnie nic.

Owszem, Cetnarski w tym sezonie strzelił trzy gole, ale wszystkie padły z rzutów karnych. Mraz choć grywał w podstawowym składzie, to raczej był powszechnie krytykowany, bo gra słabo. W przegranym pojedynku z Piastem Gliwice wspomniani zawodnicy wraz ze Stevanoviciem po raz kolejny usiedli na ławce rezerwowych, a Voskamp i Wasiluk nie znaleźli się nawet w kadrze meczowej.

Niestety, w Śląsku nie była to wcale sytuacja jednostkowa. Wymieniona piątka wpływ na grę zespołu ma bardzo niewielki. A przecież wrocławianie sporo zapłacili za sprowadzenie niektórych z tych zawodników i równie sporo wydają, płacąc im wysokie kontrakty. Sam tylko Cetnarski kosztował Śląsk około 350 tys. euro, a Voskamp zarabia 50 tys. zł miesięcznie. Przy bardzo słabej kondycji finansowej klubu takie swoiste wyciekanie pieniędzy przy zerowym efekcie sportowym jest dla mistrzów Polski bardzo szkodliwe.

Przypadku wymienionych zawodników nie podaję po to, by populistycznie piętnować ich za wysokie zarobki czy orzekać, iż polityka kadrowa trenera Lenczyka zakończyła się zupełną klęską. Wszyscy ci gracze zdobyli ze Śląskiem wymarzone mistrzostwo Polski, czyli zanotowali sukces absolutnie bezcenny i nieprzeliczalny na żadne pieniądze. Co więcej, ich wyniki miały wymierny efekt finansowy. Przecież Śląsk otrzymał 2 mln zł premii za tytuł od sponsora ligi firmy T-Mobile. Poza tym mecze wrocławian pokazywane były w dużej mierze w najlepszym czasie antenowym w Canal Plus, co przekładało się na wyższe wpływy do klubu. Wreszcie zespół rozegrał dwa mecze przy 40-tysięcznej widowni i na tym też sporo zarobił.

Sytuacja z Mrazem, Cetnarskim, Stevanoviciem czy innymi skłania raczej do refleksji nad tym, jak wiele kosztowało i kosztuje wrocławian utrzymywanie szerokiej kadry, potrzebnej choćby do występów w europejskich pucharach. I jak bardzo mistrzowie Polski tracą, jeśli piłkarze są w słabej dyspozycji.

Omawiane przypadki pokazują też dobitnie, że w Śląsku brakowało i brakuje polityki kadrowej prowadzonej przez klub, a nie tylko przez poszczególnych szkoleniowców. Jeśli bowiem statyczni Cetnarski oraz Stevanović pasowali do pomysłu trenera Lenczyka na dłuższe utrzymywanie się przy piłce, to do taktyki forsowanej przez trenera Stanislava Levego ci piłkarze nie pasują niemal zupełnie. W ten sposób oni niemal z założenia stają się rezerwowymi, którzy bardziej obciążają klubowy budżet, niż wnoszą realną wartość sportową do zespołu. A piłkarzy bardziej pożądanych, czyli dynamicznych, i tak na ławce nie ma.

Takie zjawisko to zresztą w Śląsku wcale nie nowość i wcale nie wiąże się ono tylko z osobą trenera Lenczyka. Przecież gdy klub rozstawał się z poprzednim szkoleniowcem, Ryszardem Tarasiewiczem, to działacze narzekali na podobny problem. Przypominali wtedy, że podpisał on kontrakty z przeciętnymi Tomaszem Szewczukiem czy Krzysztofem Ulatowskim. Oni też stanowili dla klubu raczej obciążenie, choć oczywiście proporcjonalnie mniejsze od kontraktów dla Stevanovicia, Cetnarskiego czy Voskampa.

I choć do końca rundy zostały jeszcze cztery kolejki, a na dziś trudno orzekać, jak skończy się ona dla mistrza Polski, to już wiadomo, że zimą Śląsk czeka trudne zadanie. Albo bowiem działacze będą musieli zakończyć współpracę z niektórymi piłkarzami i zespół przebudować, albo będą musieli wymagać od trenera Levego, by doprowadził poszczególnych graczy do formy przyzwoitej i próbował ich lepiej wykorzystać. Jedno jest pewne, w takiej sytuacji kadrowej mistrz Polski trwać nie może, bo go na to po prostu nie stać.

michal.karbowiak@wroclaw.agora.pl

Więcej o:
Komentarze (12)
Piłkarze, którzy mieli wzmocnić Śląsk, wciąż rozczarowują
Zaloguj się
  • jozek48

    Oceniono 14 razy 12

    dokładnie, teraz nie grają, ale nie wiadomo jakby grali za Lenczyka. Bez Pana Oresta nie byłoby majstra i tych pieniędzy. Drugie pytanie, czy Pan Orest ich wszystkich chciał i chcieć musiał?

  • sympat2

    Oceniono 26 razy 12

    Czy z tego artykułu należy wyciągnąć wniosek że zmiany trenerów się klubom poprostu nie opłacają?U Leńczyka oni by grali.

  • sir_fred

    Oceniono 10 razy 4

    Przypomnę tylko, że Wasiluk był ściągnięty awaryjnie, jako uzupełnienie składu - rezerwa w sytuacji, gdy kontuzjowany był Fojut. Faktycznie nie jest to as, oględnie mówiąc, ale w kilku meczach spisał się przyzwoicie, strzelił nawet jedną czy dwie istotne bramki ubiegłej jesieni.
    Co do Mraza czy Cetnarskiego to tak, są rozczarowaniem, ale przecież to zawodnicy którzy w poprzednich klubach spisywali się nieźle, Cetnarski na pewno należał do wyróżniających się pomocników w naszej lidze. Podobnie zresztą jak Patejuk, który w Śląsku gra znacznie słabiej niż w Podbeskidziu. Na pewno nie są to jakieś nieuzasadnione "wynalazki" transferowe.
    Voskamp zaraz po przyjściu był całkiem skuteczny, ale po kontuzjach i chyba niedopasowanych do niego metodach treningowych Lenczyka, obecnie jest nieprzydatny. Ale to samo można powiedzieć np. o Diazie.

  • eres08

    Oceniono 7 razy 3

    Jeśli Levy woli Grodzickiego zamiast Wasiluka , to co tu komentować. Wasiluk jest moim zdaniem o niebo lepszy.Powolność , mała zwrotność , mała przewidywalność zdarzeń, to bolączki Grodzickiego, obnażone w poprzednim sezonie przez Śląsk w meczu z Ruchem A sprawa z Voskampem czy Diazem. Gra Gikiewicz, dla którego strzelanie bramek , to wielki problem. A jest przecież napastnikiem. Pare minut dla Diaza czy Voskampa , to śmiech na sali . Co mogą zrobić. Robią więc to co Gikiewicz... nie strzelają bramek, tylko że maja czasu niewiele Cetnarski jak gra to niewiele minut i przy Mili nie bardzo wie co ma robić , ato już problem dla Levego, bo potencjał Cetnarski ma , tylko musi grać. Reasumując, to nie wina Leńczyka , a koncepcja , czy też jej brak u Levego powoduje, że ci zawodnicy nie graja . A mogą i po wynikach tych co grają śmiem twierdzić, że nie byliby gorsi, bo powoli mam przeświadczenie, że gorzej być nie może.

  • mazur62

    Oceniono 2 razy 2

    Co za kretyński artykuł. Totalnym ignorantem w piłce jesteś człowieku, obrażasz - dla ciebie Pana Trenera - Człowieku, czy ty kiedyś grałeś w piłkę, poza piaskownicą? Najpierw deprecjonujesz i w tytule i w tekście Lenczyka, a później, chyba nieświadomie go rozgrzeszasz. Myśleć, myśleć! I niczego już więcej nie pisać!!!
    Żeby była jasność - jestem z Gdańska i chodzi mi tylko o rzetelność dziennikarską!

  • typ71

    Oceniono 1 raz 1

    "nie daje niemal nic" :D

  • llaz

    Oceniono 4 razy 0

    Co to? Jakie pretensje do Tarasiewicza za Ulatowskiego? Przeciez budujac kadre w ten sposob, opierajac sklad na pilkarzach z regionu, o nieznanych nazwiskach, trzecioligowych ten zespol byl w stanie osiagnac wspomniane sukscesy. Obylo sie bez rewolucji,poprzednik Lenczyka dawal takim zawodnikom spory kredyt zufania, Zamiast sprowadzac ogranych emerytow, we Wroclawiu prezentowali sie pilkarze z niezapisana karta, glodni tego aby sie wybic, ktorzy moze umiejetnosci nie mieli wielkich indywidualnie ale tworzyli ten zespol w spojny sposob. Ta cierpliwosc zaowocowala w koncu sukcesami, Taras dawal takim pilkarzom grac bez szukania po omacku na rynku transferowym, i ta konsekwencja, spokoj daly Slaskowi spokoj, a pilkarze sie zgrali. Poza tym to nie Tarasiewicz bral Szewczuka, ten zawodnik pojawil sie za trenera Kubika. Moze to byla taka mentalnosc tego trenera, ale zamiast wiecznie plakac ze potrzebuje nowych zawodnikow staral sie trenowac tych co posiada, nie narzekac jak inni, choc wiadomo ze ci pilkarzenie zawsze byli orlami, ale przynajmniej przy takim zalozeniu przez lata nie przewinal sie tu tabun pilkarzy, choc przy Lenczyku powoli tak zaczynalo byc. A co do tego czy np. Stevanovic pasowal Lenczykowi a Levemu juz nie to mozna pòwiedziec, ze zarowno przy Czechu jak i przy Lenczyku ten zawodnik nie zanowtowal dotad ani gola ani asysty.
    Lenczyk sie dodatkowo skompromitowal twierdzac ze to nie on sciagnal Grodzickiego, a nie bylo innych kandydator to te zaakceptowal. A przeciez to on chcial wiecej wladzy przy transferach, odsunal Paluszka, wiec jezeli twierdzi ze nie bylo innych kandydatur to co do diaska robil w przerwie tak waznej przed liga mistrzow? To on mial te kandydatury przedstawic.. Chyba Lenczyk stracil poczytalnosc pilkarska
    A jezeli w klubie byly pretensje o Ulatowskiego to nie wiedzieli co mowia, to ten trener (Tarasiewicz) zbudowal sklad ktory wywalczyl te sukcesy. Jezeli w klubie wiedza lepiej to po co dziennikarz sie pyta w artykule ze w klubie brakuje polityki klubowej?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX