Pechowiec Mateusz Cetnarski: Rzutów karnych egzekutor prawie idealny

Do tej pory Mateusz Cetnarski w barwach Śląska raczej pewnie wykonywał rzuty karne. W tej odpowiedzialnej roli zastąpił kapitana drużyny Sebastiana Milę. Kto po pudle w Krakowie będzie teraz strzelał "jedenastki" dla Śląska?
W tym sezonie w Śląsku to Sebastian Mila jako pierwszy był wyznaczony do strzelania rzutów karnych. Mila trafił z karnego w pierwszym oficjalnym meczu tego sezonu w eliminacjach do Ligi Mistrzów, kiedy Śląsk wygrał 2:0 na wyjeździe z Budućnostią Podgorica. Wówczas pomocnik wrocławian trafił z "jedenastki" pod koniec pierwszej połowy, kiedy mistrzowie Polski wygrywali 1:0. Później Mila jako pierwszy podszedł do strzelania karnych w Superpucharze pomiędzy Legią a Śląskiem. Na stadionie przy ul. Łazienkowskiej mecz zakończył się remisem 1:1 i zwycięzcę miały wyłonić rzuty karne. Mila pewnie wykorzystał karnego.

Cetnarski pieczętuje Superpuchar

Ale Mateusz Cetnarski tez się wyróżnił w tym pojedynku. To on - przy stanie 3:2 dla wrocławian - wykonywał decydującą "jedenastkę". Pokonał Dusana Kuciaka, trafił do siatki, Śląsk wygrał w karnych 4:2 i wywalczył Superpuchar.

Później okazało się, że to Cetnarski będzie strzelał karne jako pierwszy. Wszystko przez to, że w lidze nie mógł grać zdyskwalifikowany Sebastian Mila. I już w drugiej kolejce T-Mobile Ekstraklasy mógł się wykazać, wrocławianie grali na własnym stadionie z Koroną Kielce. Mecz miał bardzo dramatyczny przebieg. W 24. min bramkarz Korony Zbigniew Małkowski sfaulował w polu karnym będącego w sytuacji sam na sam Waldemara Sobotę. Sędzia podyktował rzut karny, a Małkowskiego ukarał czerwoną kartką. W jego miejsce do bramki wszedł Ukrainiec Szlakotin.

Pojedynki z Szlakotinem

Do wykonywania karnego wyznaczony został Cetnarski. W swojej pierwszej interwencji Szlakotin wyczuł intencję pomocnika Śląska i wybił piłkę, jednak przy dobitce z kilku metrów był bezradny. Śląsk prowadził 1:0.

Kwadrans później zrobiło się jeszcze ciekawiej. Obrońca Korony Tomasz Lisowski wybił piłkę ręką z bramki i sędzia pokazał mu czerwoną kartkę, i oczywiście podyktował rzut karny dla wrocławian. I znów wykonywał go Cetnarski, mimo że przy pierwszym strzale się pomylił. Tym razem zawodnik wrocławian wygrał wojnę nerwów i pewnie trafił do siatki. Było 2:0. I, mimo że później, przez godzinę, Śląsk grał z przewagą dwóch piłkarzy, wynik meczu nie uległ zmianie.

Wojna nerwów z Peskoviciem

Na początku września Śląsk w lidze grał z Ruchem Chorzów. To był mecz mistrza z wicemistrzem Polski. Ale przez cały czas trwania spotkania z boiska wiało nudą. Wreszcie w 88. min sędzia podyktował rzut karny dla Śląska! Było dwie minuty do końca meczu i bezbramkowy remis - do wykonania "jedenastki" znów wyznaczony został Cetnarski, mimo że na boisku pojawił się dopiero siedem minut wcześniej. "Cetnar" przymierzył i pokonał Michala Peskovicia, a Śląsk zainkasował trzy punkty.

Kiedy trzy tygodnie później Śląsk grał w Pucharze Polski z GKS-em Bełchatów, arbiter przyznał Śląskowi karnego na trzy minuty przed końcem gry. Ale tym razem presja była mniejsza, gdyż wrocławianie wygrywali wtedy 2:0. Cetnarski znów nie zawiódł i trafił z "jedenastki", podwyższając na 3:0. Warto zaznaczyć, że karnego strzelał Cetnarski, choć w tym momencie na boisku był Sebastian Mila. Okazało się, że teraz pierwszym do strzelania karnych jest w Śląsku Cetnarski.

Parejko górą

Wszystko szło świetnie. Aż do tej niedzieli, kiedy w 82. min meczu Wisły ze Śląskiem sędzia Hubert Siejewicz odgwizdał karnego dla Śląska. Było 0:0 i znów pomocnik wrocławian miał szansę stać bohaterem. Tym razem Parejko świetnie odbił piłkę po strzale Cetnarskiego. Jakby tego jeszcze było mało, w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Iliev całkowicie pogrążył "Cetnara" i Śląsk, bo strzelił zwycięską bramkę dla "Białej Gwiazdy".

Tuz po meczu Serb Iliev stwierdził, że za to, co zrobił, "Cetnarski powinien przeprosić swoich kolegów ze Śląska".

Piłkarze mistrza Polski też odnosili się do tej feralnej "jedenastki".

- Nie będziemy mieć pretensji do Mateusza Cetnarskiego, on sam sobie zrobi rachunek sumienia. Tak się zdarza w piłce, że czasami się nie strzela. Dzisiaj Cetnar, a za tydzień to może być kto inny, jesteśmy drużyną, zespołowo wygrywamy i całą drużyną przyjmujemy porażkę - analizował pomocnik Śląska Piotr Ćwielong.

Teraz Śląsk zagra z Jagiellonią. Kto podejdzie do karnego, jeśli Śląsk będzie go wykonywał?

Czy Cetnarski dalej powinien strzelać karne?
Więcej o: