Skromny kibic do szefów Śląska: Dlaczego utrudniacie dostęp do biletów? [LIST CZYTELNIKA]

Jeżeli zarządzającym Śląskiem zależy na stadionie pełnym kibiców, bardzo proszę, ja skromny kibic, wczytać się w powyższe słowa i wziąć do roboty, bo zaległości macie potężne - pisze jeden z sympatyków wrocławskiego klubu.
Kibic piłkarskiego Śląska Adam Szeliga przesłał do wroclaw.sport.pl list dotyczący funkcjonowania Śląska. Oto jego treść

List otwarty do Zarządu i decydentów Śląska Wrocław

W zeszłym tygodniu przesłałem Państwu krótką notkę na temat budowania frekwencji , a co za tym idzie, budowaniu silnej i sprawnie działającej firmie Śląsk Wrocław. Wysłałem ją do działu marketingu i biura Śląska Wrocław. Nie oczekiwałem odpowiedzi, ale pomyślałem sobie, że może wyjaśnię precyzyjniej, o co w niej chodziło

Jestem typowym piknikiem - ojcem trójki dzieci, pracującym od rana do wieczora. Pójście na mecz jest dla mnie miłym zwieńczeniem tygodnia pracy. Miłym niezależnie od wyniku. Bo przegrywa i wygrywa MÓJ ŚLĄSK.

Wiele marketingowców chciałoby mieć taki produkt do sprzedaży. W miejscu sprzedaży produktu nie trzeba go reklamować ani upowszechniać. Doskonale znany i zazwyczaj powszechnie lubiany. Oczywiście nie w 100 procentach, ale marzeniem sprzedawcy jest produkt trafiający do 60% mieszkańców, będących potencjalnymi klientami.

Według badań Press-service.com.pl Śląsk Wrocław jest klubem, o którym najczęściej się pisze w gazetach i internecie. I nie ma znaczenia, z jakiego powodu. Brak konkurencyjnego produktu - Widzew, ŁKS w Łodzi; Legia, Polonia w Warszawie czy Wisła, Cracovia w Krakowie itp.

W poprzednim sezonie zdobyty tytuł mistrza Polski, który jest swoistym certyfikatem jakości. Szczerze mówiąc, oprócz chleba, nie rozbijając go na jasny, ciemny itd., nie znam podobnie powszechnego produktu we Wrocławiu. Czego należałoby oczekiwać od ludzi, którzy zajmują się sprzedażą powyższego produktu? Tylko zapewnienia ciągłości dostaw i sprawnego systemu sprzedaży. Naprawdę nic więcej. Co więc robią ludzie odpowiedzialni w Śląsku za marketing?

1. Ograniczają dostęp do biletów jak tylko się da.

a. Sprzedaż biletów jedynie w dwóch miejscach we Wrocławiu

b. Wprowadzają irracjonalne godziny otwarcia kas, dla utrudnienia w kolejnych tygodniach, otwarte w różnych godzinach!!!

c. Poprzez sterowanie godzinami otwarcia kas klienci nie są w stanie utrafić na właściwą godzinę.

d. Próba porównania do systemu sprzedaży biletów choćby z Lechem Poznań (naszym geograficznie ligowym sąsiadem) wypada strasznie blado.

Sieć dystrybucji biletów Lecha to 1 przy stadionie do tego 9 w punktach partnerskich w Poznaniu i to nie czynnych od 14 do 18 , lecz niektóre od 8 do 21. Oraz sieć 24 punktów partnerskich w miejscowościach województwa wielkopolskiego, większość z możliwością wyrobienia karty kibica!!!

e. Kibice spoza Wrocławia są zmuszani do przyjazdu do Wrocławia, a czasem są to spore odległości. Problemy z kupnem biletu mają wrocławianie, ale proszę pamiętać o kibicach z Trzebnicy, Oleśnicy czy Bystrzycy Kłodzkiej.

2. Spójną kibicowską grupę segregują na uczniów, studentów, dzieci.

a. Dzieci nie są klientami - nie one podejmują decyzję zakupową, oddzielając je od rodziców, robi się tylko krzywdę sprzedaży dla doraźnego wyniku.

b. Student lub uczeń, chcąc kupić bilet na mecz, musi zerwać się z zajęć - tak czynne są kasy.

3. Praktycznie uniemożliwiają wyrobienie karty kibica, umożliwiającej zakup biletu przez internet.

Jeżeli zarządzającym Naszym klubem zależy na stadionie pełnym kibiców, bardzo proszę, ja skromny kibic, wczytać się w powyższe słowa i wziąć do roboty, bo zaległości macie potężne. Tym razem bardzo proszę o odpowiedź, która nie będzie tylko odpowiedzią dla mnie. Myślę, że zainteresowanych rzeczową oceną jest więcej.

Mimo Waszej ciężkiej pracy nad obrzydzeniem mi tego, dalej KIBIC ŚLĄSKA .

Adam Szeliga

Śląsk w tym sezonie...