Sport.pl

Janusz Kudyba: Sam Mila nie będzie wygrywał Śląskowi wszystkich meczów

Pod wodzą trenera Stanislava Levego w Śląsku widzę nie tyle postęp, co regres. W ostatnich trzech meczach rundy zespół musi zapunktować, bo inaczej będzie mu bardzo ciężko - mówi były napastnik Śląska Wrocław, Janusz Kudyba.
Śląsk przegrał trzy z czterech ostatnich meczów. Drużyna gra nierówno i ma problemy w każdej formacji.

Michał Karbowiak: Był pan zdziwiony, że Śląsk w przegranym meczu z Wisłą zagrał bez nominalnego napastnika?

Janusz Kudyba: Tak. Skoro drużyna od lat gra z jednym napastnikiem, a miała przed sobą spotkanie, które mogło jej wiele w tabeli dużo dać, to był dziwny ruch. I moim zdaniem jednak się nie sprawdził. Oczywiście wrocławianie powinni wygrać, bo Sebastian Mila miał dwie znakomite sytuacje, a Mateusz Cetnarski nie strzelił rzutu karnego. Zespół przeprowadził jednak także dużo akcji oskrzydlających, ale w polu karnym nie miał ich kto wykończyć. Biorąc pod uwagę, że Johan Voskamp strzelił w meczu Młodej Ekstraklasy trzy, a ostatnio Cristian Diaz cztery bramki, to może należało na któregoś z nich postawić.

Tyle że Diaz czy Voskamp bramki z akcji w lidze nie strzelili od ponad roku

- Problem Śląska z napastnikami jest złożony. Z jednej strony skoro bez formy są zarówno Voskamp, Diaz, jak i Łukasz Gikiewicz, to może oznaczać, że jakiś element w treningu jest po prostu zaniedbywany. Może więc w ekipie mistrza Polski należałoby pomyśleć o zatrudnieniu specjalnego trenera napastników, który pracował by z nimi indywidualnie - tak jak pracuje się z bramkarzami. Z drugiej strony, nie jest normalne, że zawodnicy o klasie Holendra czy Argentyńczyka nie strzelają gola od roku. Nie chodzi o to, by zaglądać im w paszport czy do portfela, ale to są piłkarze zagraniczni o wysokich zarobkach, którzy powinni być dwa razy lepsi od Polaków. W obecnym Śląsku na pewno tak się nie dzieje. Jak patrzę na młodych: Arkadiusza Milika z Górnika Zabrze czy Łukasza Teodorczyka z Polonii Warszawa, to widzę, że oni chcą grać, nie kalkulują. U Diaza i Voskampa obserwuję rutynę, zadowolenie z sytuacji i spływających co miesiąc apanaży.

Śląsk powinien spróbować w zimie ich sprzedać.

- W Śląsku generalnie przydałaby się świeża krew, kilku piłkarzy, którzy wnieśliby do zespołu coś nowego. Naturalne jest bowiem, że po latach pewien układ się wypala - tak jest zarówno z zawodnikami, jak i trenerami. Problem transferów to jest jednak problem na trochę później. Na razie to Śląsk musi spróbować wydostać się z dołka sportowego, w jakim moim zdaniem się znalazł. Wrocławianie są jeszcze na względnie wysokim miejscu, ale grają słabo. W przypadku tej drużyny wcale nie ma wielkiej sinusoidy, tak się dzieje od dłuższego czasu. W Gdańsku zespół miał jeszcze sporo szczęścia, bo bramki dla niego padły po rykoszetach i strzale ramieniem. Z Piastem czy Zagłębiem wyglądało to jednak fatalnie. Teraz w spotkaniach z Jagiellonią, Lechem czy Legią wrocławianie naprawdę muszą zapunktować. Inaczej zarówno zimą, jak i wiosną może im być naprawdę ciężko.

Czy Śląsk pod wodzą trenera Stanislava Levego zrobił znaczące postępy w grze?

- Moim zdaniem nie, widać raczej regres. Wielu narzekało na trenera Oresta Lenczyka, jego ćwiczenia na materacach, fikołki i ciężary. Ale faktem jest, że z nim zespół osiągnął takie sukcesy jak nigdy wcześniej. Poza tym mówiło się, że trener Lenczyk to całe zło szatni, jego już w niej nie ma, a wyniki wcale się nie poprawiły. I wcale nie chodzi o to, by atakować klub za jego zwolnienie czy zatrudnienie trenera Levego. Chodzi o to, by zauważyć, iż obrona Śląska nadal gra bardzo słabo, a ofensywa nie zrobiła wielkiego kroku do przodu. Nadal jej siła nie jest jakaś piorunująca. W tym sensie znacznie lepiej prezentował się Śląsk, który poprawnie bronił, a dwie z czterech wyprowadzonych kontr potrafił zmienić na bramki.

Jak odebrał pan słowa Sebastiana Mili, który po meczu z Wisłą Kraków powiedział samokrytycznie, że jest "piłkarskim debilem".

- To była autoironia, ale też wyraz pewnej bezsilności. Piłkarze widzą, co się dzieje, i mogą być tym załamani. Z Sebastianem jest w Śląsku taki problem, że drużyna od jakiegoś czasu jest od niego uzależniona. A to, z całym szacunkiem, nie jest Messi, Ronaldo czy Ibrahimović, sam kilku meczów nie wygra. Akcenty w ofensywie Śląska powinny rozkładać się na większą liczbę piłkarzy.

Śląsk w tym sezonie...
Więcej o:
Komentarze (1)
Janusz Kudyba: Sam Mila nie będzie wygrywał Śląskowi wszystkich meczów
Zaloguj się
  • przemo1033

    Oceniono 1 raz 1

    Szkoda mi Sląska choć wiem że kopacze mało nie zarabiają. W Śląsku mści się brak polityki długofalowej, brak młodzieży w pierwszym składzie, napastnika, a przecież Mila sam meczu nie wygra i też nie jest taki dobry jak zauważa zresztą Pan Janusz Kudyba. Jednym słowem klub na profesjonalny nie wygląda, a może to początek problemów skoro Solarz ma na wszystko wy...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX