Ryszard Tarasiewicz dostał od Śląska 1,5 mln zł. Teraz klub poda trenera do sądu

Śląsk Wrocław wypłacił Ryszardowi Tarasiewiczowi 1,5 mln zł, które byłemu trenerowi drużyny przyznał Piłkarski Sąd Polubowny przy PZPN. Teraz wrocławianie będą sądzić się ze szkoleniowcem przed sądem powszechnym, by część z tych pieniędzy od niego odzyskać
Ryszard Tarasiewicz przed Piłkarskim Sądem Polubownym wygrał z wrocławskim klubem 4 października 2012 r. Według orzeczenia mistrzowie Polski musieli mu zapłacić 1,5 mln zł. Na kwotę zebrały się nie tylko niewypłacone szkoleniowcowi pensje, ale także premie za wszystkie wygrane mecze w sezonie 2010/11 oraz nagroda za wicemistrzostwo Polski. Problem w tym, że zarówno w kwestii premii meczowych, jak i premii za srebrny medal sprawa jest bardzo dyskusyjna. We wspomnianym sezonie trener Tarasiewicz prowadził bowiem Śląsk w zaledwie sześciu spotkaniach, z których wygrał jedno. Potem zastąpił go trener Orest Lenczyk, który wyciągnął drużynę z przedostatniego miejsca w tabeli i doprowadził do wicemistrzostwa.

Kasa dla Tarasiewicza za sukces Lenczyka

Dlaczego więc Ryszard Tarasiewicz może domagać się od klubu pieniędzy osiągnięcia kogoś innego? Dlatego, że Śląsk we wrześniu 2010 roku nie zwolnił go, tylko zawiesił. Formalnie szkoleniowiec pracował więc w ekipie z Oporowskiej do czerwca 2011, kiedy już po wicemistrzostwie, jego kontrakt z klubem rozwiązał Wydział Szkolenia PZPN. Tarasiewicz i reprezentujący go mecenas Marcin Kwiecień postanowili ten fakt wykorzystać. Wygrali.

Śląsk najpierw nie zamierzał płacić pieniędzy przyznanych szkoleniowcowi przez Piłkarski Sąd Polubowny. Sąd Okręgowy we Wrocławiu nadał jednak wyrokowi klauzulę wykonalności i istniało zagrożenia, że klubowe konto zajmie komornik. Poza tym, adwokat Tarasiewicza złożył pismo w Komisji Dyscyplinarnej PZPN, która za niewykonanie wyroku sądu związkowego mogła nałożyć na mistrzów Polski zakaz transferowy lub nawet odebrać im licencje. Ostatecznie więc Śląsk się ugiął i pieniądze trenerowi Tarasiewiczowi zapłacił. - Potwierdzam, że wypłaciliśmy Ryszardowi Tarasiewiczowi pieniądze, których się domagał - mówi portalowi wroclaw.sport.pl prezes Śląska Piotr Waśniewski.

Teraz już wiadomo także dlaczego miasto nagle przekazało ostatnio klubowi 1,5 mln zł z pieniędzy na promocję. Te środki poszły po prostu na spłacenie byłego szkoleniowca.

Teraz Śląsk będzie ścigał Tarasiewicza

Co ciekawe, to jednak nie kończy konfliktu na linii Śląsk - jego były trener i znakomity piłkarz. Wrocławianie tym razem przed sądem powszechnym będą domagać się zwrotu części pieniędzy przyznanych przez Piłkarski Sąd Polubowny, a wypłaconych trenerowi ostatnio. - Dla nas zawsze było oczywiste, że Ryszardowi Tarasiewiczowi pieniądze się należą. Pytanie jest tylko, w jakiej kwocie. To zamierzamy właśnie ustalić przed sądem - mówi prezes Waśniewski.

Wrocławianie w istocie idą więc tropem Jagiellonii Białystok, która znalazła się w podobnej sytuacji. Ona również przegrała z tym samym szkoleniowcem przed PSP, ale wygrała w jednej ze spraw przed sądem powszechnym. Teraz klub z Białegostoku domaga się od trenera 250 tys. zł.

Czy Tarasiewiczowi należy się premia za wicemistrzostwo?