Śląsk gra z Lechem Poznań: Czy wrocławianie pokażą charakter mistrzów?

Mistrzowski Śląsk potrafił zagrać dobrze zwłaszcza wtedy, kiedy wokół drużyny atmosfera była napięta, a kłopoty się nawarstwiały. Czyli gdy było tak jak przed dzisiejszym meczem z Lechem Poznań.
To spotkanie pokaże więc, ile w obecnej drużynie z Wrocławia pozostało jeszcze mistrzowskiego charakteru i hartu ducha. Te cechy poza umiejętnościami piłkarskimi będą Śląskowi wyjątkowo potrzebne, bo problemy zespołu są największe od miesięcy.

To, co się dzieje w ekipie trenera Stanislava Levego, można porównać z sytuacją, do której doszło w zeszłym sezonie, choćby przed pojedynkami z Cracovią czy Zagłębiem Lubin. Przed pierwszym doszło do słynnej afery podsłuchowej z udziałem Oresta Lenczyka, a piłkarzy na treningu odwiedzili wściekli kibice. Przed drugim wyniki zespołu były fatalne, a dodatkowo pojawiły się zarzuty o nadużywanie alkoholu podczas powrotu zespołu z Gdańska. Mimo tych negatywnych zdarzeń Śląsk oba spotkania wygrał. Co w efekcie miało ogromne znaczenie w walce o mistrzostwo Polski.

Teraz wrocławianie do meczu w Lechem przystępują zdewastowani psychicznie, bo za nimi dwa absolutnie koszmarne występy przeciwko Wiśle Kraków i Jagiellonii Białystok. W Krakowie wrocławianie nie wykorzystali wielu świetnych sytuacji, zmarnowali rzut karny, a gola na wagę porażki stracili w 93. minucie. Z Jagiellonią wrocławianie zremisowali 3:3, ale prowadzili po 70 minutach 3:0 i mieli przewagę jednego zawodnika

Na tym nie koniec problemów Śląska. Być może najważniejsze jest pęknięcie w szatni, które dokonało się po wyrzuceniu z zespołu Słowaka Patrika Mraza. Nieoficjalnie wiadomo, że Mraz pod wpływem alkoholu miał się pojawić na treningu. To, że jest "pod wpływem", wydało się po okrzyku jednego z zawodników. Podczas gierki, niezadowolony z postawy kolegi, miał krzyknąć: "Z pijakami nie gram".

Tym samym ów zawodnik wsypał Mraza. Obrońca natychmiast został zaproszony do gabinetu prezesa, gdzie do wszystkiego się przyznał. Wczoraj pojawił się jego menedżer i rozwiązano umowę z zawodnikiem.

Jednocześnie klub w pewnym sensie bronił Słowaka, podkreślając, że prasa brukowa zrobiła mu krzywdę, sugerując, iż jest on alkoholikiem. To nieprawda. Z kolei piłkarz, który doniósł na Słowaka, został w szatni objęty ostracyzmem i prawdopodobnie odejdzie z klubu.

Śląsk w Poznaniu ciężkie zadanie czeka jednak głównie pod względem sportowym, bo w końcu Lech jest wiceliderem tabeli, a w 13 kolejkach zebrał o sześć punktów więcej. Dodatkowo poznaniacy stracili w ekstraklasie tylko 11 goli, a wrocławianie aż 20. Odkąd jednak kontuzjowany jest filar defensywy "Kolejorza" Manuel Arboleda, to w spotkaniach z Legią i Podbeskidziem zespół stracił aż pięć goli.

- Poznaniacy to bardzo trudny przeciwnik, bo mają silną ofensywę i dobrych zawodników, W meczu z nimi, tak jak i w spotkaniu z Legią Warszawa musimy zaprezentować maksimum naszych umiejętności. W końcu w poprzednich meczach z Wisłą czy Jagiellonią zupełnie niepotrzebnie straciliśmy punkty i teraz trzeba się z tego podnieść - podkreśla trener Śląska Stanislav Levy. W meczu z Lechem nie będzie on mógł skorzystać z zawieszonego za kartki Amira Spahicia oraz Sylwestra Patejuka.

Lech - Śląsk, godz. 20.45.

Czy Śląsk wygra z Lechem?