Kompania kontra bracia Gikiewiczowie: Cała prawda o aferze alkoholowej w Śląsku

Bracia Łukasz i Rafał Gikiewiczowie znaleźli się w Śląsku pod ostrzałem pozostałych kolegów z drużyny. Napastnik i bramkarz wrocławian zimą będą prawdopodobnie chcieli odejść z klubu.
Sprawa braci Gikiewiczów to w naszym futbolu przypadek wyjątkowy, bo dawno nie zdarzyło się, by brudy piłkarskiej szatni były wystawione na widok publiczny - a tak dzieje się w Śląsku. Obaj Gikiewiczowie we wrocławskim zespole raczej nie zostaną, bo współpracy z nimi odmawiają pozostali koledzy z drużyny.

Bezpośrednim powodem tego ostracyzmu jest sytuacja związana z wyrzuceniem ze Śląska - Patrika Mraza. Słowak na trening przyszedł po spożyciu alkoholu, a sprawa wydała się po tym jak Łukasz Gikiewicz głośno powiedział, że "z pijakami grać nie będzie". Mraz trafił na dywanik do prezesa Piotra Waśniewskiego, do picia się przyznał, a klub najpierw go zawiesił, a potem rozwiązał umowę za porozumieniem stron. By wyrazić z nim solidarność, w wygranym meczu z Lechem po strzeleniu bramki Cristian Diaz pokazał do kamery koszulkę z napisem "Mraz, dziękujemy". Sebastian Mila powiedział zaś, że atmosfera w szatni jest bardzo dobra, a "kto się wyłamuje ten jest eliminowany".

Kto poda Gikiewiczowi płaci karę

Takie wyeliminowanie dotyczy właśnie Łukasza Gikiewicza, który został przez kolegów uznany za donosiciela. Inni piłkarze Śląska celowo nie podawali mu piłki na treningu. Każdy kto się z tego wyłamał, miał płacić karę pieniężną. Brata próbował bronić wprawdzie Rafał Gikiewicz, ale to jeszcze zaogniło sytuację. Golkiper Śląska wdał się w sprzeczkę z kapitanem drużyny Sebastianem Milą i dołączył do grona wykluczonych. Teraz podobno wraz z bratem przebiera się osobno, a koledzy w szatni na głos puścili także fragment filmu "Psy", w którym jest mowa o zdradzie. Zawodnicy mieli też rozmawiać o sprawie z prezesem Waśniewskim i jasno poinformować, że współpracy z Gikiewiczami sobie nie wyobrażają.

Łukasz Gikiewicz nie znalazł się nawet w kadrze meczowej na spotkania z Jagiellonią i Lechem. W klubie zapewniają jednak, że nie miało to związku ze sprawą Mraza. Zawodnik na jednych zajęciach miał napyskować członkowi sztabu szkoleniowego i zostać w ten sposób ukarany przez Stanislava Levego

Wiadomość od żony

Tak naprawdę konflikt braci z pozostałymi kolegami ma o wiele głębsze podłoże. Po pierwsze wielu zawodników oraz pracowników Śląska uważa, że to właśnie wspomniani zawodnicy donieśli dziennikarzom, że w przerwie meczu o Superpuchar Polski Cristian Diaz nazwał trenera Oresta Lenczyka ch...., a Marian Kelemen nie podał szkoleniowcowi ręki.

Rafał Gikiewicz twierdzi, że informacje rozpowiadane o kulisach Superpucharu są całkowitą nieprawdą i on o niczym nikogo nie informował.

Po drugie, obaj gracze uchodzili za lubianych przez trenera Lenczyka, a to swoista zażyłość ze szkoleniowcem, nie wszystkim zawodnikom się podobało. W klubie konsternacje wywołało to, że Rafał Gikiewicz o tym iż będzie bronił w meczu z Hannoverem 96 w Lidze Europejskiej najprawdopodobniej dowiedział się już kilka dni przed spotkaniem, od swojej żony. Małżonka piłkarza miała rozmawiać z trenerem Lenczykiem w innej sprawie i szkoleniowiec przekazał jej taką informację. Niestety później Rafał Gikiewicz w meczu z Niemcami zawinił przy utracie przynajmniej ostatnich dwóch goli, a Śląsk przegrał bardzo ważne spotkanie 3:5.

Bramkarz Rafał Gikiewicz zaprzecza, że o tym, że zagra w tym meczu dowiedział się od żony. - Nie byłem ulubieńcem trenera Lenczyka - stanowczo dodaje..

Po trzecie w zespole źle odebrano butę z jaką wrocławski wypowiada się o rywalizacji z Marianem Kelemenem. Po tym jak Słowak doznał kontuzji, drugi bramkarz Śląska powiedział w wywiadzie, że teraz Kelemen powinien czekać na jego błąd i przygotować się na rywalizacji. Przy innej okazji zasugerował, że jego słowacki rywal już dawno miał z klubu odejść. Co ciekawe, gdy Kelemen bardzo dyplomatycznie odpowiedział na te zaczepki w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" to Rafał Gikiewicz zrobił mu ogromną awanturę.

Gikiewicz do Szwajcarii?

Co teraz stanie się z Rafałem i Łukaszem Gikiewiczami. Prawdopodobnie odejdą ze Śląska już zimą. Bramkarz taką możliwość zapowiadał już znacznie wcześniej, podkreślając iż nie jest zadowolony ze swoje pozycji w zespole i chce więcej grać. Gikiewicz rozmawiał już nawet w tej sprawie z prezesem Waśniewskim i dyrektorem sportowym Krzysztofem Paluszkiem.

Z kolei Łukasz Gikiewicz jeszcze u szefów klubu nie był, ale z wiarygodnych źródeł wiemy, że o pomoc w znalezieniu pracodawcy prosił m.in. legendę Śląska - Janusza Sybisa. Wrocławski napastnik najchętniej pojechałby za granicę, na przykład do Szwajcarii lub Izraela, a dla potencjalnego pracodawcy ma już przygotowaną płytę ze swoimi najlepszymi występami.

Czy Śląsk słusznie zrobił zwalniając Patrika Mraza?