Władysław Żmuda jak Jose Mourinho, a Śląsk jak Barcelona: Recenzja filmu "Złota drużyna"

Dokument "Złota drużyna" o największych sukcesach Śląska, to nie jest dzieło wielkie. Co więcej, pokazuje ono dobitnie jak bardzo ubogo uwieczniona jest historia wrocławskiego klubu. I dlatego ten film jest tak niezwykle potrzebny i warto go obejrzeć.
Byłem chyba jedną z niewielu osób, która jako pierwsza miała okazję w całości zobaczyć film wyprodukowany przez Ośrodek Pamięć i Przyszłość. I wcale nie dlatego, że przed premierą odbył się jakiś specjalny pokaz dla dziennikarzy. Po prostu, przyszedłem na Stadion Miejski na godzinę przed meczem z Legią Warszawa, kiedy ów film był prezentowany na stadionowych telebimach. I obejrzałem go od początku do końca, najpierw z garstką, a potem z coraz większą ilością widzów.

Wiem, że część z nich była produkcją rozczarowana. Ta część fanów spodziewała się bowiem, że w filmie o największych sukcesach Śląska, czyli zdobyciu Pucharu Polski z 1976 roku oraz mistrzostwa kraju z roku 1977 , zobaczy unikatowe nagrania historycznych meczów czy nieznane szerzej, ciekawe zdjęcia z lat 70. Zamiast tego, można było zobaczyć dostępne w bibliotece archiwalne wydania gazet czy posłuchać "gadających głów" w osobach trenera Władysława Żmudy, Tadeusza Pawłowskiego, Janusza Sybisa czy Jana Tomaszewskiego. Szczególnie trzej pierwsi, są oczywiście dla Śląska legendarnymi, ale ich zmieniające się głosy nie dodają przecież filmowi dynamiki, czy nie tworzą z niego dzieła unikatowego

Film "Złota drużyna" jest bowiem świadectwem tego, jak marnie udokumentowana jest historia Śląska Wrocław i jak niewiele z pamiętnych sportowych sukcesów zostało utrwalone dla przyszłych pokoleń. Ale właśnie dlatego "Złota drużyna" była tak bardzo potrzebna! Jej stworzenie jest przełamaniem pewnego impasu, jest przypomnieniem, że o dokumentowanie wydarzeń sportowych trzeba dbać, że jeśli tylko się da, należy o tamte czasy wypytywać ich bohaterów: trenera Żmudę, Tadeusza Pawłowskiego, Janusza Sybisa i wielu innych ich zasłużonych kolegów.

Ten film warto obejrzeć, by wiedzieć, dlaczego zdaniem Jana Tomaszewskiego trener Żmuda to na tamte czasy był taki Jose Mourinho, dlaczego Śląsk, wygrywając puchar Polski, zdaniem jego szkoleniowca grał jak obecna Barcelona. Warto go zobaczyć, by usłyszeć kto najbardziej przyczynił się do porażki z Wisłą 0:5 w sezonie mistrzowskim, przez kogo wrocławianie polegli w rewanżu z Napoli i kto czasami miał problem z drinkami i Milicją Obywatelską.

Bez filmu takiego jak ten, bez książek dotyczących historii i bez dokumentowania teraźniejszości, Śląsk pozostanie klubem bez pamięci. A to byłoby gorsze niż najwyższa porażka na boisku czy najostrzejszy konflikt między miastem a Zygmuntem Solorzem.