Miliarder Roman Karkosik zamiast Zygmunta Solorza w piłkarskim Śląsku Wrocław?

W dzień kiedy Zygmunt Solorz oznajmił, że nie będzie dawał pieniędzy na piłkarski Śląsk, pojawiła się informacja, że zainwestowaniem w klub zainteresowany jest inny z najbogatszych Polaków - Roman Karkosik.
O takim zainteresowaniu napisała "Gazeta Wrocławska". Biznesmen stwierdził w nim, że na początku stycznia będzie o Śląsku rozmawiał z prezydentem Wrocławia - Rafałem Dutkiewiczem. Powiedział też dziennikarzom, że "Śląsk to fajny klub".

Władze Wrocławia nie odnoszą się do tej informacji. Rzecznik prasowy prezydenta Rafał Dutkiewicza nie odpowiedział na pytania dotyczące ewentualnych rozmów z Karkosikiem i jego wejścia inwestycyjnego w Śląsk.

Roman Karkosik ma 61 lat, a w rankingu tygodnika "Wprost" dotyczącego najbogatszych Polaków, zajmuje czwarte miejsce. Jego majątek oszacowano na ponad 3 miliardy złotych. Karkosik od sześciu lat wspiera żużel i jest właścicielem klubu Unibax Toruń.

Inormacja o jego ewentualnym wejściu w Śląsk jest zaskakująca, gdyż Karkosik jest bardzo bogatym człowiekiem, jednak nie interesuje się sportem. Wprawdzie finansuje żużlowy Unibax, ale jak twierdzą lokalni dziennikarze, głównie dlatego że bracia Karkosika są fanami żużla. Poza tym sam biznesmen mieszka pod Toruniem.

Karkosik - podobnie jak Solorz - jest biznesmenem, który nie lubi dokładać do interesów. W Toruniu namawiano go, aby sponsorował miejscowa drużynę hokeja na lodzie, jednak nie zdecydował się na ten krok. Uznał, że to nieopłacalny interes, na którym na pewno nie zarobi. A dokładać nie zamierza.

W tym kontekście zaskakuje chęć wykładania pieniędzy przez Karkosika na piłkarski Śląsk. W Toruniu miliarder przekazuje do Unibaksu około półtora miliona złotych rocznie. W futbolu to niewiele. Kilka tygodni temu Śląsk musiał zapłacić półtora miliona złotych swojemu byłemu trenerowi Ryszardowi Tarasiewiczowi, którego zwolnił przed upływem kontraktu.

Wejście inwestycyjne w Śląsk nie jest wcale takie łatwe. Jeśli Karkosik chciałby zostać większościowym udziałowcem spółki piłkarskiej musiałby wykupić udziały od Zygmunta Solorza. Nieoficjalnie wiemy, że na 51 procent akcji Solorz chce około 30 mln. Złotych poza tym Solorz od miasta oczekuje 20-25 milionów złotych za prace jakie poczynił przy przygotowaniu terenu pod galerię handlową, która nie powstała. W sumie Solorz liczy, że za sprzedaż Śląska i prace przygotowawcze na działce handlowej obok Stadionu Miejskiego uzyska ponad 50 mln złotych.

Co ciekawe informacja o tym, że Karkosik jest zainteresowany wejściem w Śląsk pojawiła się dokładnie w dniu, kiedy dotychczasowy właściciel klubu - Zygmunt Solorz ogłosił, że pieniędzy na niego dawał nie będzie. Solorz w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" oznajmił, że nie jest zainteresowany sponsorowaniem drużyny i wspieraniem klubu, na którym nie da się zarobić.

Obecnie sytuacja finansowa Śląska jest bardzo trudna. Klub żyje głównie z pieniędzy przekazywanych przez radę miejską Wrocławia. Ale ma spore długi. Klub nie zapłacił zawodnikom nagrody za mistrzostwo Polski i premii za wygrane mecze w tym roku. W sumie to około 3 mln złotych. Władze Śląska chcą się pozbyć najlepiej zarabiających zawodników, którzy niewiele wnoszą do zespołu. Wszystko, aby oszczędzać. Na liście piłkarzy, którzy mogą odejść jest Holender Johan Voskamp (zarabia 50 tys. złotych miesięcznie), Dalibor Stevanović, Marek Wasiluk, Łukasz Gikiewicz.

Śląska nie będzie też raczej stać na przedłużenie kontraktu z kapitanem zespołu Sebastianem Milą. Piłkarzowi umowa kończy się 30 czerwca 2013 roku. Za sam podpis na nowej umowie Mila chce 600 tys. złotych. Śląsk takich pieniędzy nie ma i nie zapłaci.

Więcej o: