Ligowe losy pucharowych rywali piłkarzy Śląska: Skazani tylko na przeciętność

Gdy pisano, że pucharowi rywale Śląska, czyli czarnogórska Buducnost, szwedzki Helsingborg i niemiecki Hannover 96, to przeciętniacy, we wrocławskim klubie przyjmowano to z pewną dozą oburzenia. Tymczasem losy tych zespołów w rozgrywkach ligowych na razie taką tezę potwierdzają.
W eliminacjach do Ligi Mistrzów, a potem Ligi Europy, Śląsk wygrał tylko jeden mecz i poniósł pięć porażek. Takie wyniki we Wrocławiu przyjęto z rozczarowaniem, podkreślając, że mistrzowie Polski dali się obijać europejskim przeciętniakom. To określenie w klubie z Oporowskiej budziło pewnego rodzaju sprzeciw, a zawodnicy oraz działacze podkreślali, iż przeciwnicy wcale nie byli tacy słabi.

Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak wspomniane zespoły radzą sobie we własnych rozgrywkach ligowych, pamiętając, że Śląsk rundę jesienną T-Mobile Ekstraklasy zakończył na piątym miejscu z nikłą stratą do miejsca drugiego.

Wrocławianie w II rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów wyeliminowali mistrza Czarnogóry - Buducnost Podgorica, którą pokonali na wyjeździe 2:0 oraz przegrali z nią na Stadionie Miejskim 0:1. Teraz Buducnost zajmuje w swojej słabej lidze drugie miejsce, za plecami FK Sutjeska. Niedawny rywal Śląska w 17 meczach zgromadził 34 punkty, notując 10 zwycięstw, cztery remisy i trzy porażki. Kilku zawodników, którzy jeszcze w lipcu grali przeciwko wrocławianom, odeszło zaś do innych klubów, w tym także choćby łódzkiego Widzewa.

Z kolei mistrz Szwecji Helsingborg, który upokorzył podopiecznych trenera Oresta Lenczyka w kolejnej rundzie eliminacji LM, wygrywając odpowiednio 3:0 i 3:1, sezon w swojej lidze zakończył na rozczarowującym, szóstym miejscu. Co ciekawe, przeciwnicy wrocławian tak niską lokatę zajęli, choć strzelili prawie najwięcej bramek w lidze (55) i niemal najmniej stracili (33). Helsingborgowi w uzyskaniu lepszej lokaty przeszkodziła jednak duża liczba remisów, których drużyna zanotowała aż 11.

Najciekawsze są jednak ligowe losy Hannoveru 96, który wyeliminował wrocławian z Ligi Europy, strzelając im w dwumeczu aż 10 goli. Podopieczni trenera Mirko Slomki, choć sezon zaczęli obiecująco, to na razie w Bundeslidze zajmują odległe 11. miejsce. Co ciekawe, ekipa z Hanoweru ma jednak przy tym ledwie trzy punkty straty do piątego w tabeli Freiburga, który już kwalifikuje się do Ligi Europejskiej. Drużyna 96 ma jednocześnie tylko cztery oczka przewagi nad 15. zespołem w lidze. Pogromcy Śląska słabą lokatę w rundzie jesiennej zawdzięczają głównie serii ostatnich sześciu spotkań, w których ponieśli cztery porażki i zanotowali dwa zwycięstwa.