O co chodzi Solorzowi? Najważniejsze pytania i odpowiedzi o przyszłość Śląska Wrocław

Współwłaściciele piłkarskiego Śląska, czyli miasto Wrocław i grupa Polsat, toczą w ostatnich dniach swoistą medialną grę, której stawką jest ich wizerunek i pozycja we wzajemnych negocjacjach. Pytanie tylko, czy wrocławski klub będzie w tej grze zwycięzcą?
Współwłaściciele mistrzów Polski w ostatnich dniach 2012 roku zafundowali kibicom drużyny prawdziwą huśtawkę nastrojów. W kontekście Śląska wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a emocje porównywalne są z tymi na rollercoasterze. Jednego dnia kibice słyszą bowiem, że miasto zamierza zakończyć współpracę z Zygmuntem Solorzem i wykupić jego udziały w klubie, drugiego, że to Solorz chce się ze Śląska wycofać, trzeciego, że mógłby go zastąpić inny miliarder Roman Karkosik, a czwartego, że Solorz ma jednak pomysł, jak na mistrzach Polski zarobić. I w związku z tym prawdopodobnie nie zamierza ich opuszczać.

O co tu chodzi i jak potoczy się przyszłość drużyny? Spróbuję odpowiedzieć na najważniejsze pytania dotyczące Śląska, mając świadomość, że odpowiedzi te będą w pewnym sensie niedoskonałe. W istocie to bowiem bardziej prawdopodobne scenariusze rozwoju sytuacji.

1. Czy Zygmunt Solorz będzie dawał pieniądze na Śląsk?

Odpowiedź: W krótkiej perspektywie na pewno nie.

Twórca Polsatu nie jest zainteresowany dokładaniem do Śląska, co dobitnie potwierdził w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". Dla Solorza jedynym sensem wejścia we wrocławski klub była perspektywa budowy galerii handlowej obok stadionu, która miała zapewnić mu utrzymanie. Skoro galerii nie ma, to on najchętniej z interesu by się wycofał, odzyskując jednak 20 mln, które włożył w uzbrojenie terenu pod inwestycje oraz otrzymując 30 mln zł za swoje udziały.

Teoretycznie, z powodów wizerunkowych, w dłuższej perspektywie miliarder mógłby wprawdzie wyłożyć pieniądze na Śląsk, ale stanie się to dopiero, gdy spłaci kredyt na kupno Polkomtela. Czyli prawdopodobnie nie wcześniej niż za półtora roku. Do tego czasu jedyne, na co może liczyć klub z Wrocławia, to w najlepszym razie podpisanie umowy sponsorskiej z jedną ze spółek zależnych od Solorza. Taką w momencie podpisywania umowy był jeden z obecnych sponsorów Śląska - firma Rafako.

2. Czy Zygmunt Solorz wycofa się ze Śląska i przestanie być jego właścicielem?

Odpowiedź: To mało prawdopodobne.

Solorz musiałby w takim wypadku odzyskać przynajmniej wspomniane wcześniej 30 mln zł. Bez tego w zasadzie nie ma interesu w tym, by pozbywać się udziałów w klubie. W obecnej sytuacji Śląsk i tak funkcjonuje bowiem bez jego pieniędzy, a posiadając pełnię władzy miliarder ma też mocny argument w rozmowach z miastem. Mówiąc otwarcie, Solorz może próbować wymóc na władzach Wrocławia, by te zaproponowały mu przedsięwzięcie na kształt galerii handlowej. W kręgach Polsatu bardzo mocno forsowana była przecież koncepcja, by to właśnie Śląsk zamiast spółki Wrocław 2012 był operatorem Stadionu Miejskiego. Upadła ona z dwóch powodów: po pierwsze, nie zgodził się na to prezydent Rafał Dutkiewicz, po drugie, w samym Polsacie uznano, że naciski są nieopłacalne, bo obiekt wciąż pozostaje niewykończony. Zarządzanie nim przez klub mogłoby doprowadzić Śląsk do upadku.

3. Czy Roman Karkosik zastąpi Zygmunta Solorza i zostanie współwłaścicielem Śląska?

Odpowiedź: To mało prawdopodobne.

Akurat tę kwestię rozstrzygnąć najtrudniej, bo tak naprawdę rozmowy w tej sprawie nawet jeszcze nie ruszyły. Na razie wiemy, że miliarder się na nie wybiera oraz że jego zdaniem Śląsk to "fajny klub". Kierując się logiką, należy jednak zapytać: Po co Karkosikowi Śląsk, który nie zarabia? Przecież ów biznesmen nie jest fanatykiem piłki nożnej, a trudno wyobrazić sobie, by chciał kupić mistrza Polski z powodów altruistycznych. Do tego dochodzi kwota, za jaką Zygmunt Solorz miałby mu udziały w klubie z Wrocławia sprzedać. Wersja, w której Karkosik odkupuje udziały miasta i zostaje mniejszościowym udziałowcem Śląska, wydaje się kompletnie nieprawdopodobna, choć z punktu widzenia gminy najkorzystniejsza. Należy raczej przyjąć, że rozmowy z Karkosikiem są dla władz Wrocławia sposobem na przekonanie obecnego wspólnika do większego zainwestowania w klub.

4. Czy miasto wykupi udziały Zygmunta Solorza w Śląsku

Odpowiedź: Nie.

Wrocław w obecnej sytuacji nie ma na to pieniędzy. Wydanie w sumie 50 mln zł na rozliczenia z Solorzem w sprawie klubu i terenu pod galerię to dla gminy zdecydowanie za duży wydatek. W czasach kryzysu prezydent Rafał Dutkiewicz politycznie mógłby na tym tylko stracić, a wobec planowanego startu w wyborach za dwa lata raczej się na to nie zdecyduje.

5. Dlaczego Zygmunt Solorz jednego dnia twierdzi, że chce się ze Śląska wycofać, a drugiego, że wie, jak na nim zarabiać?

Odpowiedź: To gra wizerunkowa miliardera.

Inaczej po prostu nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Zakładam więc, że prawdziwe jest raczej pierwsze stwierdzenie, że Solorz Śląskiem zainteresowany nie jest. Zapewnienie, iż ma mnóstwo pomysłów, jak na nim zarobić, wydaje się mało prawdopodobne. Chodzi więc raczej o to, by obronić medialnie swoją reputację oraz umocnić własną pozycję przed spotkaniem z prezydentem Dutkiewiczem. Prawda jest bowiem taka, że gdyby Solorz miał pomysł na Śląsk, to mógłby wdrażać go niemal od roku. Od tego czasu wiadomo bowiem, że galeria przy stadionie nie powstanie. O żadnym cudownym rozwiązaniu do tej pory nie było jednak mowy, choć przecież prezydent Wrocławia i twórca Polsatu już się ze sobą spotykali. Potem już w zasadzie ze sobą o klubie nie rozmawiali, choć miliarder przekonuje teraz, że rozmawiać trzeba.

No chyba że Zygmunt Solorz postanowił Śląskiem zająć się na serio, a wcześniej nie miał na to czasu.

6. Jaka będzie przyszłość Śląska?

Odpowiedź: Klub zacznie wprowadzać politykę zaciskania pasa, a będzie żył dzięki pieniądzom z miasta.

Słowem: zostanie zachowany status quo. Miasto przekaże klubowi tyle pieniędzy, ile zapisało w umowie, a ten będzie musiał za tę kwotę przeżyć. Później wrocławianom pozostanie liczyć na to, że obie strony jakoś się porozumieją albo że zostanie sprzedana ziemia, na której miała stanąć galeria. Jeśli Wrocławiowi uda się sprzedać ją za planowane 80 mln zł, to pieniądze z tego będą miały zarówno miasto, jak i Śląsk oraz Solorz. Wtedy sytuacja na jakiś czas stanie się nieco łatwiejsza.