Kancelaria prawna już wyceniła wartość Śląska: Wrocław musi zapłacić Solorzowi wiele milionów

Wartość piłkarskiego Śląska Wrocław oszacowano na około 50-60 mln zł i miasto, chcąc wykupić klub od Zygmunta Solorza, musi zapłacić połowę tej sumy. Niespodzianką jest to, że przy wycenie wszystkich zawodników korzystano z niemieckiego portalu internetowego transfermarkt.de
Władze Wrocławia od dawna przygotowywały się do odkupienia udziałów w piłkarskim Śląsku od Zygmunta Solorza. Już w minionym roku w renomowanej poznańskiej kancelarii prawnej Masiota i Wspólnicy miasto zamówiło wycenę księgową akcji Śląska. Ustalenie wartości klubu było ruchem koniecznym do rozliczenia się z Solorzem, który w Śląsku ma 51 proc. akcji. Miasto posiada 49 proc.

Ceny według transfermarkt.de

- Wycena i cały audyt Śląska były gotowe pod koniec grudnia, tuż przed końcem roku zostały przesłane do Wrocławia - opowiada mecenas Jacek Masiota, współwłaściciel kancelarii prawnej Masiota i Wspólnicy. - W przypadku sportowej spółki akcyjnej takiej jak Śląsk oczywiście wycenialiśmy znak towarowy, prawo do nazwy, prawo do stadionu, umowy sponsorskie, wpływy, koszty wydatków i wiele innych elementów. W sportowych spółkach akcyjnych aktywami, a więc wartością, są też piłkarze, więc dokonaliśmy wyceny każdego z nich. Tym zajmował się Artur Meissner, licencjonowany menedżer FIFA. Ocenia się wiek, pozycję, na której grają, potencjał piłkarski. Cena za graczy bywa względna, więc w tym wypadku menedżer robił to, korzystając między innymi z renomowanego niemieckiego portalu transfermarkt, który podaje przybliżoną cenę zawodnika. Choć w tym przypadku cenę za poszczególnych graczy urealniał i nieco zaniżał - podkreśla Jacek Masiota.

Adwokat nie może i nie chce rozmawiać o konkretnych sumach dotyczących wyceny Śląska. - Obowiązuje mnie tajemnica zawodowa. Mogę tylko potwierdzić, że sporządziliśmy wycenę Śląska i przesłaliśmy dokumenty do zarządu Śląska - zaznacza.

Piłkarze za 16 mln euro

Transfermarkt wartość wszystkich piłkarzy Śląska szacuje teraz na 16 mln euro, czyli około 65 mln zł. Najwyżej Tomasza Jodłowca - 1,6 mln euro. Problem jednak w tym, że w wielu przypadkach ceny zawodników są szokująco wysokie. Rezerwowy napastnik Łukasz Gikiewicz czy wiecznie rezerwowy pomocnik Dalibor Stevanović zdaniem transfermarktu warci są po 500 tys. euro każdy. A Sebastian Mila - 1,5 mln euro. Tylko że za pięć miesięcy Mili kończy się kontrakt ze Śląskiem i zgodnie z prawem Bosmana można będzie zatrudnić tego gracza za darmo. Już dziś kapitan drużyny może podpisać kontrakt przedwstępny z każdym klubem na świecie, a od 1 lipca przejść tam na zasadzie wolnego transferu. Dlatego realna cena za wszystkich zawodników mistrza Polski jest jednak znacznie niższa niż 16 mln euro.

O audycie i wycenie Śląska nikt oficjalnie nie chce rozmawiać.

Wielka tajemnica

- Nie jestem upoważniony do udzielania informacji w tej sprawie. O wycenie Śląska mogą mówić tylko właściciele - ucina Piotr Waśniewski, prezes zarządu Śląska.

Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta: - To tajemnica, absolutnie nic nie mogę powiedzieć. Poza tym pewne rzeczy są jeszcze negocjowane i ujawnianie takich informacji może zaszkodzić sprawie.

Z naszych informacji wynika, że władze Wrocławia pod koniec minionego roku zadecydowały o tym, że odkupią Śląsk od Zygmunta Solorza. Dlatego pod koniec 2012 r. wycena spółki, która jest właścicielem Śląska, była gotowa. Wbrew oficjalnym informacjom przekazywanym teraz przez miasto w minionym tygodniu prezydent Rafał Dutkiewicz spotkał się z Zygmuntem Solorzem nie po to, aby rozmawiać, kto będzie zdecydowanie większościowym akcjonariuszem Śląska. Właściciele już negocjowali, na jakich warunkach Wrocław odkupi zespół od biznesmena.

Zgodnie z prawem miasto może kupić udziały w spółce tylko po cenie księgowej. Jeśli Solorz wyceniłby swoje akcje na wyższą sumę niż wartość księgowa, wówczas mogłoby dojść do sytuacji patowej - Wrocław nie mógłby spełnić jego żądań. Drożej Solorz może odsprzedać akcje tylko kontrahentowi prywatnemu.

Połowa dla Solorza

- Śląsk został wyceniony na 50-60 mln zł - twierdzi osoba z miasta, zastrzegająca anonimowość. - Solorz zawsze podkreślał, że we wrocławski klub zainwestował około 27-29 mln zł i tyle będzie chciał odzyskać. Więc jeśli biznesmen ma 51 proc. akcji Śląska, to miasto zapłaci mu połowę wartości, raczej nie mniej niż 25 mln - dodaje.

Solorzowi zależy na jak najszybszym odsprzedaniu Śląska i sfinalizowaniu transakcji. Miliarder nie jest zainteresowany inwestowaniem w polską piłkę. Widać, że miasto też jest zdeterminowane, aby przejąć drużynę i szukać innych inwestorów, którzy będą wykładać pieniądze na utrzymanie zespołu. Już w marcu należy przedstawić gwarancje finansowe na kolejny sezon, aby klub otrzymał licencję na grę w ekstraklasie. To determinuje działania obu stron i powoduje, że do sprzedaży mistrza Polski dojdzie w ciągu najbliższych kilku tygodni.