Solorz chce, żeby miasto taniej sprzedało teren obok stadionu. Żeby go spłacić

PRZEGLĄD PRASY. Zygmunt Solorz oczekuje, że miasto zmniejszy cenę wywoławczą za teren pod niedoszłą galerię obok stadionu i będzie chciało za nią uzyskać nie 80, a ok. 50 mln zł. To pozwoliłoby Wrocławiowi sprzedać teren, a potem wykupić udziały miliardera w klubie oraz rozliczyć się z nim za prace wykonane pod niezrealizowaną w końcu inwestycje - pisze ?Przegląd Sportowy?
Według gazety Solorz w ostatnich dniach wreszcie spotkał się z Józefem Birką - czyli swoim najbliższym współpracownikiem i jednocześnie przewodniczącym rady nadzorczej Śląska. Miliarder nie dał się namówić na finansowanie wrocławskiej drużyny i oznajmił, że koniecznie należy doprowadzić do wycofania się z ekipy mistrza Polski. To wycofywanie się może jednak trwać wiele miesięcy, a dokładniej tyle ile potrzeba na odzyskanie przez biznesmena 40 mln zł, jakie do tej pory włożył w klub. Póki pieniędzy nie będzie, Solorz zamierza być biernym, choć większościowym udziałowcem Śląska (ma w nim 51 procent udziałów), a utrzymanie drużyny spadnie na barki miasta - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Co więcej, Solorz domaga się, by Wrocław zmniejszył cenę wywoławczą za grunt pod galerię handlową obok stadionu. Na tej ziemi miała kiedyś powstać inwestycja finansująca Śląsk, ale po tym jak miliarder nie uzyskał na nią kredytu, działka wróciła do gminy. Teraz miasto chce ją sprzedać za 80 mnl zł, ale zdaniem Solorza taka cena tylko odstrasza nabywców. Miliarder oczekuje, że cena zostanie zmniejszona do 50 mln zł, a po sprzedaży działki Wrocław odkupi od niego udziały i rozliczy się za przeprowadzone wcześniej na tym terenie prace budowlane.