Sport.pl

Śląsk tymczasowo podrasował swój wizerunek i wzmocnił się sportowo

Wypożyczenie Gabończyka Erica Moulounguiego wprost idealnie oddaje obecną sytuację Śląska Wrocław. Z jednej strony mistrzowie Polski chcą poprawić swój wizerunek i siłę sportową, z drugiej zmuszeni są do działań tymczasowych, prowizorycznych.
Pozyskanie Moulounguiego to w wypadku Śląska nawet nie transfer last minute, jak zwykło się nazywać transakcje dokonywane tuż przed zamknięciem okna transferowego. To raczej transfer instant - taki, który musi przynieść efekty natychmiastowo, bo inaczej będzie kompletnie nieudany.

Żeby był jak Voskamp

Gabończyk czasu na aklimatyzację w drużynie nie ma wcale. W Śląsku ten ofensywny piłkarz zostanie tylko do końca sezonu, czyli tak naprawdę jedynie trzy miesiące. Żeby inwestycję w niego uznać za sensowną, musiałby "odpalić" niemal od razu, tak szybko jak zrobił to Johan Voskamp. Zważywszy na to, że holenderski napastnik od 16 miesięcy nie zdobył gola i jest rezerwowym nawet w drużynie Młodej Ekstraklasy, takie porównanie może wydawać się kompletnie chybione. Prawda jest jednak taka, iż Holender wejście do Śląska miał piorunujące, w krótkim czasie strzelił wiele ważnych goli, a piłkarsko usechł dopiero po pół roku.

Tego samego dziś oczekuje się od Erica Moulounguiego - zawodnika o nieporównywalnie lepszym piłkarskim życiorysie od Voskampa, gracza, który ma za sobą naprawdę dobre występy we francuskiej Ligue 1. Znawcy tamtego rynku, jak choćby trener Stefan Białas, twierdzą nawet, że nowy nabytek wrocławian jest właśnie tym piłkarzem, który może przyczynić się do obrony przez Śląsk mistrzostwa Polski.

Za mieszkanie i samochód

Do tej tezy podchodzę ze sporymi wątpliwościami, biorąc pod uwagę, że Gabończyk od niemal roku nie grał regularnie w piłkę. A w treningu - jak sam przyznał - jest dopiero od kilkunastu dni. Jego statystyki we francuskiej Nicei czy Strasburgu robią wrażenie, ale przypomnijmy, że w obu tych ekipach 35 bramek zaliczył w ponad 200 występach. W Śląsku będzie miał szansę na ledwie kilkanaście.

Równie dobrze Mouloungui może więc swoją przygodę we Wrocławiu zakończyć, tak jak zrobili to Ismael Blanco czy Nacho Novo rok temu w ostatniej chwili pozyskani do warszawskiej Legii. Obaj też legitymowali się niezłym dorobkiem i ciekawym życiorysem futbolowym, tyle że w Polsce ani razu do siatki nie trafili.

Za wypożyczenie Moulounguiego trudno jednak przedstawicieli mistrzów Polski krytykować. Wszak piłkarza, który w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zarabia około miliona dolarów rocznie, pozyskali za pół darmo, a konkretnie za mieszkanie i samochód. Po pierwsze, wrocławianie nie ryzykują, po drugie, mogą odnieść naprawdę duże korzyści sportowe.

Przy okazji mistrzowie kraju niewielkim kosztem podrasowali sobie nadszarpnięty ostatnio wizerunek. Dziś niewielu pamięta już o lekko kompromitującym finale sagi transferowej z Tomaszem Jodłowcem, który odszedł do Legii Warszawa. Wszyscy raczej zastanawiają się, czy w Śląsku sprawdzi się reprezentant Gabonu.

Działanie tylko doraźnie

Poza tym akurat przypadek Jodłowca jest bardzo podobny do tego, co dzieje się z Moulounguim. Obrońca też został pozyskany tylko na jedną rundę, też potraktował Śląsk jako przystanek w drodze do lepszego klubu, ale ostatecznie przyniósł wrocławianom więcej zysków niż strat.

Transfery Polaka i Gabończyka w istocie najlepiej obrazują sytuację, w jakiej teraz znajdują się mistrzowie kraju. Wobec złej sytuacji finansowej i niepewnej przyszłości właścicielskiej są zmuszeni do dokonywania ruchów jedynie doraźnych. Jeśli więc po meczu z Widzewem napisałem o drużynie Śląska, że to "mistrzowie improwizacji", odnosząc się do sytuacji kadrowej i nierównej murawy, to tak naprawdę takie określenie lepiej pasuje do działaczy. Oni muszą radzić sobie z większymi problemami niż piłkarze.

Na szczęście w innych klubach momentami jest jeszcze gorzej. Choćby dlatego Śląskowi udało się "wyciągnąć w Polonii Warszawa Adama Kokoszkę, obrońcę, który przecież grał we włoskim Empoli i wystąpił na Euro 2008.

michal.karbowiak@wroclaw.agora.pl

Więcej o:
Komentarze (1)
Śląsk tymczasowo podrasował swój wizerunek i wzmocnił się sportowo
Zaloguj się
  • obserwattorr

    Oceniono 20 razy 18

    Kolejny artykul z serii - trzeba by cos dobrego napisac ale slowa pochwaly pod adresem wlodarzy slaska autorowi przez usta nie przejda. A pochwala sie nalezy - wszyscy wiemy co ten pajac solorz ze swoja lewa nowa birka wyprawiaja w slasku! Mimo tego slask nie zalamuje rak tylko probuje walczyc o jak najwyzsze cele! A walecznosc wlodarzy wlasnie podobnie jak pilkarzy na boisku jest bardzo dobrze odbierana przez kibicow. Oby tak dalej!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX