Sport.pl

Raz do roku, to i kij od miotły strzeli bramkę: Dlaczego napastnicy Śląska są tak słabi i nieskuteczni!

W żargonie piłkarskim mówi się ?raz do roku, to i kij od miotły strzeli bramkę?. To powiedzenie świetnie obrazuje niemoc napastników Śląska, którzy w sezonie zdobyli cztery gole. W czterech.
Śląsk skutecznością zawodników grających w napadzie nie porażał nawet w czasach ostatnich wielkich sukcesów, czyli mistrzostwa i wicemistrzostwa Polski. Tak źle jak teraz nie było jednak jeszcze nigdy.

Cristian Diaz, Łukasz Gikiewicz, Johan Voskamp i Jakub Więzik, czyli czterej wrocławscy napastnicy, strzelili w lidze zaledwie cztery bramki. W prostym przeliczeniu po jednej na zawodnika w 18 ligowych meczach. To wynik dramatyczny, wręcz niegodny ofensywnych graczy mistrza Polski.

Gorzej od wrocławian prezentują się bowiem jedynie zawodnicy grający w ataku Pogoni Szczecin i GKS-u Bełchatów. Tyle że szczecinianie nie rywalizują w tym sezonie o nic, a bełchatowianie są niemal pewniakami do spadku z ekstraklasy. Zarówno Pogoń, jak i GKS znajdują się w trójce zespołów, które dotąd strzeliły w lidze najmniej goli.

Śląska atak serca

Tymczasem Śląsk jest w sytuacji kompletnie innej od wymienionych zespołów. Po pierwsze, wrocławianie z punktem straty do podium wciąż liczą się w walce o europejskie puchary. Po drugie, w przeciwieństwie do wielu innych rywali, podopieczni trenera Stanislava Levego gole strzelają często. Mistrzowie Polski zdobyli ich w tym sezonie już 28, czyli mniej jedynie od Polonii i Legii Warszawa.

W tamtych drużynach albo dobrzy snajperzy grali jesienią (Wladimir Dwaliszwili w Polonii), albo grają ciągle (Danijel Ljuboja w Legii). W sumie tych dwóch zawodników zdobyło w ekstraklasie już 17 goli, czyli ponad cztery razy więcej niż Diaz, Gikiewicz, Voskamp i Więzik. We Wrocławiu napastników w zdobywaniu bramek wyręczają głównie pomocnicy: Piotr Ćwielong, Waldemar Sobota i Sebastian Mila mają na swoim koncie po cztery gole każdy.

Straszy w Młodej Ekstraklasie

O wstydliwy rezultat wrocławskiego ataku najmniej należy winić oczywiście 22-letniego Jakuba Więzika, który do Śląska wrócił dopiero zimą, a na boisko w ekstraklasie jeszcze nie wybiegł. W kadrze zespołu już jednak jest, a trener Levy na konferencji przed rundą wiosenną mówił, że w jego hierarchii znajduje się nawet wyżej od Voskampa.

Przypadek tego ostatniego to zresztą historia specyficzna. Oto piłkarz uznawany przez niektórych za snajpera wyjątkowego nawet w skali obfitej w strzeleckie talenty Holandii (to nie błąd, tak twierdzili tamtejsi dziennikarze) w Śląsku swą główną umiejętność kompletnie zatracił. Bez gola pozostaje od przeszło 16 miesięcy, czyli dla napastnika całą wieczność.

Gdy po obozie na Cyprze napisaliśmy w "Gazecie", że jesienią prawdopodobnie nie oderwie się od ławki rezerwowych, kilka osób w klubie mniej lub bardziej stanowczo protestowało. Na razie życie pokazuje, że mieliśmy rację, a Voskampa mogą się lękać jedynie bramkarze w Młodej Ekstraklasie. Ostatnio pokonał w tych rozgrywkach bramkarza Ruchu Chorzów dwukrotnie.

Utalentowany, ale leniwy

Kto wie, czy nie jeszcze bardziej dołująca jest jednak historia innego wrocławskiego snajpera Cristiana Diaza. Argentyńczyk ma piłkarski talent, jednak kompletnie go nie wykorzystuje. Diaz w tym sezonie zdobył tylko dwa gole, w tym jednego z rzutu karnego. Na bramkę z gry czekał w ekstraklasie również przeszło rok, aż w końcu głową pokonał bramkarza Lecha Poznań. Co gorsze, zawodnik dziurawiący kiedyś regularnie siatki bramek w Boliwii, wiosną nie tylko nie strzela, ale na boisku nawet specjalnie się nie stara. Dziennikarze piszą, że jest boiskowym bumelantem i leniem, choć zimą mówiło się iż wreszcie schudł, a w sparingach strzelecką regularność odzyskał. "El Mago", jak mówiono o nim przed transferem do Wrocławia, wciąż jednak rozczarowuje, chyba najbardziej spośród wszystkich napastników Śląska.

Gorzej tylko bramkarze

Czy rozczarowaniem może być bowiem to, że dwie bramki ma na swoim koncie ma również Łukasz Gikiewicz? Biorąc pod uwagę skalę jego umiejętności, raczej nie. Gikiewicz był przez trenera Ryszarda Tarasiewicza porównywany kiedyś z Arturem Sobiechem. Ale gracza Hannoveru 96 przewyższa jedynie wzrostem. O kwestiach typowo piłkarskich nie ma nawet co mówić. Paradoksalnie jednak 26-latek na tle swoich kolegów z wrocławskiego ataku dotąd nie wyglądał źle. Bo jemu się przynajmniej trochę chce.

Oczywiście, jeśli Śląsk nie awansuje do europejskich pucharów, to trudno będzie za ten rezultat winić tylko napastników drużyny. Tak za wyniki, jak i za grę ofensywną odpowiada bowiem cały zespół i jego poszczególne formacje. Problem w tym, że w ekipie mistrzów Polski mniej goli od napastników strzelają tylko przedstawiciele jednej formacji - bramkarze.

Kto powinien być podstawowym napstnikiem Śląska?
Więcej o:
Komentarze (1)
Raz do roku, to i kij od miotły strzeli bramkę: Dlaczego napastnicy Śląska są tak słabi i nieskuteczni!
Zaloguj się
  • remix82

    Oceniono 20 razy 16

    Błenos Diaz ksywa LEŃ przyjechał do nas na WAKACJE -PIWKO I LEŻACZEK NA POLE KARNE .
    NO I ZESZŁO WESZŁO JAK SIĘ UDA.....
    Gikiewicz przynajmniej walczy - jest o wiele lepszy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX