Wrocław atakuje Zygmunta Solorza: Polsat powinien wypłacić Śląskowi odszkodowanie!

Władze Wrocławia twierdzą, że Zygmunt Solorz powinien zapłacić Śląskowi odszkodowanie za to, że nie wybudował galerii handlowej obok stadionu.
Spór właścicieli Śląska, czyli władz Wrocławia z Zygmuntem Solorzem trwa od wielu miesięcy. Ale z każdym dniem zaostrza się i nic nie wskazuje, aby zakończył się porozumieniem. Wszystko przez pieniądze. Śląsk ma kolosalne problemy finansowe, prezydent miasta Rafał Dutkiewicz wzywa Solorza do płacenia na klub albo jego odsprzedania. Z kolei biznesmen nie chce już dłużej finansować drużyny piłkarzy i zamierza odzyskać to, co w futbol zainwestował.

Dziś podczas rady nadzorczej miasto zagwarantowało przekazanie Śląskowi pieniędzy na funkcjonowanie do końca roku.

- Dawno mówiliśmy, że mamy odłożono pieniądze na ten cel. Przekazałem prezesowi Waśniewskiemu informację, że Śląsk otrzyma od miasta 16 mln złotych. Ta suma pozwoli klubowi spokojnie funkcjonować do końca roku - mówi Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta. - Kolejny już raz ponowiliśmy ofertę odkupienia Śląska. Propozycję ponownie przekazałem panu Birce, który reprezentuje Zygmunta Solorza - dodaje Patalas.

Solorz sprzeda Śląsk, ale...

Na początku marca władze Wrocławia wysłały do Zygmunta Solorza oficjalną ofertę odkupienia Śląska za 8,7 mln zł. Prezydent Rafał Dutkiewicz oraz sekretarz miasta Włodzimierz Patalas podkreślali, że czekają na reakcję biznesmena. Żadnej reakcji nie było.

W ostatni czwartek na wroclaw.sport.pl i w "Gazecie Wyborczej Wrocław" opublikowaliśmy tekst "Solorz szachuje Wrocław", w którym Józef Birka, przewodniczący rady nadzorczej Śląska, najbliższy współpracownik miliardera ujawnił, że już 20 lutego prezydent Dutkiewicz i prezes Solorz zawarli porozumienie w sprawie Śląska.

Miliarder zgodził się odsprzedać klub za 8,7 mln zł, ale pod warunkiem, że najpierw odzyska 20 mln zł, które zainwestował w prace przygotowawcze na działce obok stadionu. Miała tam powstać galeria handlowa. Zakładano, że zysk z jej działalności trafiać będzie do Śląska. Ale galeria nie powstała.

Birka podkreślał, że w czasie spotkania 20 lutego prezydent Dutkiewicz poprosił o dwa tygodnie zwłoki. W tym czasie miał coś wymyślić, aby zagwarantować Solorzowi zwrot pieniędzy. Jednak nic takiego się na razie nie stanie.

Wrocław kontratakuje

Dziś podczas rady nadzorczej Śląska Włodzimierz Patalas wręczył Józefowie Birce pismo, odnoszące się do wzajemnych rozliczeń i roszczeń finansowych, dotyczących współpracy w Śląsku. W piśmie wyraźnie zaznaczono, że sprzedaż Śląska absolutnie nie może być łączona z żądaniami finansowymi za inwestycje na działce obok stadionu. Poza tym miasto podkreśla, że za nic nie będzie Solorzowi płacić. Ratusz uważa, że to Solorz powinien płacić Śląskowi.

Dotarliśmy do tego pisma (publikujemy je poniżej). Zawiera ono kilka niezwykle istotnych informacji, związanych ze sporem Wrocławia z Zygmuntem Solorzem.

Przede wszystkim władze Wrocławia podnoszą argument, że umowę inwestycyjną dotyczącą galerii, jaka miała powstać obok stadionu, podpisał Polsat Nieruchomości ze Śląskiem. Miasto nie jest tu żadną stroną umowy. Czyli ewentualnych zwrotów poniesionych kosztów biznesmen powinien domagać się od Śląska, a nie od miasta.

Polsat zapłaci Śląskowi odszkodowanie?

Władze Wrocławia zaznaczają też, że kontrakt gwarantuje Śląskowi odszkodowanie, jeśli inwestycja nie zostanie zrealizowana. W piśmie dokładnie brzmi to, cytuję: "umowa gwarantuje Śląskowi Wrocław odszkodowanie ze strony Polsatu Nieruchomości w wypadku niezrealizowania inwestycji".

Z umowy ma też wynikać, że Polsat Nieruchomości od nikogo nie będzie mógł dochodzić żadnych roszczeń finansowych, jeśli galeria nie powstanie!

W kolejnych punktach pisma władze Wrocławia nie przeczą, że Polsat Nieruchomości mógł ponieść jakieś koszty przy tej inwestycji. Ale równocześnie zaznaczają, że niektóre z tych prac wcale nie podniosły wartości gruntu, mało tego - obniżyły go.

Poza tym w piśmie miasta podnoszony jest problem, że cytuję: "żaden z poniesionych przez Polsat Nieruchomości wydatków nie został udokumentowany protokołem odbioru, kosztorysem powykonawczym, czy fakturą (nieznany jest zatem stan rzeczywistych płatności)".

Czy teraz Polsat ujawni swoje dokumenty

Taka reakcja Wrocławia na oczekiwania Zygmunta Solorza (biznesmen ma w Śląsku 51 procent akcji, miasto - 49 procent) zapewne zaogni konflikt współwłaścicieli Śląska.

Najprawdopodobniej za chwilę kolejne dokumenty ujawni druga strona, czyli Polsat. W lutym minionego roku poinformowano dziennikarzy, że władze miasta, Polsat oraz Śląsk zawarły kompromis w sprawie działki, gdzie miała powstać galeria. Wówczas rada nadzorcza Śląska - w której większość ma Solorz - zgodziła się, aby teren wrócił do miasta, które będzie mogło go sprzedać. Ale równocześnie podkreślano, iż Solorz dostał od prezydenta Dutkiewicza gwarancję zwrotu pieniędzy, jakie zainwestował w przedsięwzięcie. Takie informacje w lutym 2012 roku przekazano dziennikarzom.

Oto treść pisma, jakie władze Wrocławia podczas dzisiejszej rady nadzorczej przekazały przedstawicielom Zygmunta Solorza (treść oryginalna).

Wrocław do Solorza

"Miasto Wrocław jako współwłaściciel spółki "Śląsk Wrocław S.A." stwierdza, co następuje:

1. Struktury własności spółki "Śląsk Wrocław S.A." i procesu zbywania/nabywania akcji nie należy wiązać z rozliczeniami nakładów poniesionych na działkach: 4/2, 8/5, 54/11 o łącznej powierzchni 6,6223 ha u zbiegu ulicy Królewieckiej i Alei Śląska.

2. Inwestycja, która miała się dokonać na wyżej wymienionych działkach, jest opisana umową pomiędzy Śląskiem Wrocław oraz Polsatem Nieruchomości. Miasto nie jest stroną tej umowy.

3. Powyżej przywołana umowa gwarantuje Śląskowi Wrocław:

a) odszkodowanie ze strony Polsatu Nieruchomości w wypadku niezrealizowania inwestycji

b) uniknięcie jakichkolwiek roszczeń dotyczących nakładów poniesionych przez Polsat Nieruchomości (w sytuacji, kiedy inwestycja nie zostanie zrealizowana)

4. Miasto nie przeczy, że Polsat Nieruchomości poniósł pewne nakłady na omawianym gruncie. Pragniemy jednak stwierdzić, że:

a) nie wszystkie z tych nakładów podnoszą wartość gruntu, niektóre z nich mogą tę wartość obniżać (poprzez zmianę gęstości gruntu i stosunków wodnych)

b) żaden z poniesionych przez Polsat Nieruchomości wydatków nie został udokumentowany protokołem odbioru, kosztorysem powykonawczym, czy fakturą (nieznany jest zatem stan rzeczywistych płatności)

c) nakłady mają charakter wzajemny, bowiem w trakcie gdy Polsat Nieruchomości zajmował się przygotowywaniem inwestycji na opisywanym gruncie wystąpiły znaczne szkody drogowe i budowlane - wynikające z nienależycie prowadzonej inwestycji - usunięcie których (bądź też zabezpieczenie przed nimi) kosztowało miasto kilka milionów złotych

5. Ewentualne wyrównanie nakładów poniesionych przez Polsat Nieruchomości może mieć jedynie charakter rozliczenia i musi uwzględniać poniżej przywołane kwestie:

a) odszkodowanie ze strony Polsatu Nieruchomości na rzecz Śląska Wrocław S.A.

b) wcześniejsze zrzeczenie się przez Polsat Nieruchomości prawa do dochodzenia nakładów

c) ekspertyzę dotyczącą tego, które z nakładów rzeczywiście podniosły wartość gruntu

d) udokumentowania płatności związanych z tymi czynnościami (podpunkt c)

6. Zgodnie z umowami i stanem rzeczywistym rozliczenie to przebiegać powinno pomiędzy Polsatem Nieruchomości a Śląskiem Wrocław S.A.

7. Miasto Wrocław po dokonaniu sprzedaży gruntu będzie gotowe do ewentualnych negocjacji ze Śląskiem Wrocław S.A. Sprzedaż gruntu jest warunkiem koniecznym w opisywanym procesie

8. Miasto nie jest gotowe sprzedać Polsatowi opisywanego gruntu w procedurze bezprzetargowej"