Dalibor Stevanović nadal w formie. Teraz krytykuje treningi Oresta Lenczyka

Portal footbar.pl opublikował drugą część rozmowy z pomocnikiem Śląska Daliborem Stevanoviciem. W pierwszej zawodnik krytykował ekspertów i dziennikarzy, w kolejnej narzeka na treningi Oresta Lenczyka.
Pierwszą cześć rozmowy z zawodnikiem mistrzów Polski omawialiśmy tutaj. Stevanović mówił wówczas o krytykujących go dziennikarzach i komentatorach, że "pier...ą" i nie znają się na piłce. - Po Koronie Kielce komentator pierd...ł, że nie umiemy grać w piłkę, i to nie tylko chodziło o mnie. Również o cały Śląsk. Ale to jest bez sensu. Ta osoba, która komentowała, nie widziała, że zrobiłem na przykład 50 dokładnych podań, że były one dobre. Że grałem w defensywie, odebrałem dużo piłek. Ale on tego nie widział, widział tylko jedną stronę medalu - narzekał Stevanović.

W drugiej części rozmowy z portalem portalem footbar.pl zawodnik Śląska Wrocław opowiada o swojej grze w zagranicznych klubach oraz o rywalizacji ze słynnym Ronaldinho. - Kiedy grałem w Hiszpanii, to on był na topie. Dla mnie najlepszym piłkarzem był Zinedine Zidane, ale pamiętam mecz z Barceloną, kiedy Ronaldinho rozgrywał swój najlepszy sezon w ich barwach. Jesteś przy nim, a nagle on jest już pięć metrów od ciebie. To, co on robił z piłką, wydawało mi się niemożliwe - podkreśla gracz Śląska, który opowiada również o swoim pobycie w ukraińskim Wołyniu Łuck i warunkach, jakie tam spotkał. - Tam jest tak, jakbyśmy cofnęli się o 50 czy 100 lat. Gdyby porównać Łuck i Wrocław, to byłyby jak dwa różne światy - czarny i biały - wspomina Słoweniec.

Co ciekawe, Dalibor Stevanović twierdzi, że do Śląska przybył w bardzo dobrej dyspozycji fizycznej, a zepsuły to treningi Oresta Lenczyka.

- Kiedy przyjechałem do Wrocławia, byłem przygotowany bardzo dobrze. Na Ukrainie bardzo dużo się biega, każdy trening trwa ponad dwie godziny. To była masakra. Przyjechałem jednak tutaj i wszystko w stu procentach się odmieniło. Na początku myślałem, że to jakiś żart - stwierdza pomocnik, który dodaje: - Te treningi były dziwne. Po paru miesiącach fizycznie nie czułem się już tak fajnie jak wcześniej. Ale każdy trener ma swoje treningi, swoją koncepcję. Z Orestem mieliśmy dziwne treningi i ja osobiście ich nie lubiłem. Przez całą karierę nie miałem z czymś takim do czynienia.

Dalibor Stevanović narzeka nieco na współpracę z doświadczonym szkoleniowcem, choć przyznaje, że ten osiągnął z zespołem bardzo dobre rezultaty. Słoweniec ujawnia również, że Śląsk zapewnił mu w sumie... 45 minut lekcji polskiego. Rozmowę zawodnik skończył stwierdzeniem: - Nie byłem jeszcze w zespole, który tak trzymałby się razem jak Śląsk. Z drugiej strony taka właśnie jest mentalność Polaków. Tego nie spotkałem nigdzie indziej! Dużo chłopaków ma bardzo dobry charakter i w sezonie mistrzowskim pokazaliśmy go najlepiej. Teraz, w następnych meczach, znów trzeba go pokazać i udowodnić, że dziennikarze i komentatorzy, którzy nas masakrują, nie mają racji.