Sport.pl

Łukasz Madej pewny siebie: GKS pokona Śląsk

Wszyscy skazali nas już na spadek, ale my nie składamy broni i walczymy o swoje dobre imię. Jestem pewien, że w sobotę wreszcie w naszym meczu padną bramki, ale niestety dla kibiców Śląska, zwycięstwo odniesie GKS - mówi były zawodnik wrocławian Łukasz Madej.
Madej z ekipą z Wrocławia zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski, a z klubu odszedł po ostatnim sezonie. Teraz gra w GKS-ie Bełchatów, który jest najbliższym rywalem Śląska i jednocześnie ostatnią drużyną w tabeli. - Mówiąc szczerze, to ostatnia pozycja w lidze nie jest adekwatna do naszego poziomu sportowego. Jesienią nawet nie tyle mogliśmy, co powinniśmy zdobyć przynajmniej osiem punktów więcej. Wiosną wiele osób nas chwali, na pewno udało nam się wytworzyć nową jakość. Brakuje nam tylko jednej rzeczy, mianowicie bramek. Jeśli poprawimy skuteczność, możemy być jeszcze groźniejsi - dowodzi Madej na oficjalnej stronie internetowej Śląska. Skrzydłowy z Bełchatowa zapewnia również, że tym razem w meczu jego drużyny padną gole, choć w tym roku jeszcze się to nie zdarzyło. GKS cztery pojedynki zremisował bowiem bezbramkowo, urywając punkt m.in. Legii i Lechowi. - To na pewno będzie dobre spotkanie. Śląsk to drużyna, która preferuje grę do przodu i na pewno ma swoją jakość. Nasz trener również wymaga od nas, byśmy atakowali. W sobotę padną bramki, ale niestety dla kibiców Śląska, to GKS odniesie zwycięstwo - podkreśla Madej, który zapewnia, że wciąż pozostaje w doskonałych relacjach z byłymi kolegami z boiska Sebastianem Milą czy Przemysławem Kaźmierczakiem. Wciąż ma także do Śląska sentyment.

- Spędziłem we Wrocławiu świetny czas, udało nam się stworzyć fajny zespół i odnieść sukcesy. Można powiedzieć, że z jednej strony zapisałem się w historii klubu, a z drugiej Śląsk zapisał się w moim sercu. Najlepiej wspomina się kluby, w których uczyło się grać w piłkę i z którymi zdobywało się tytuły - mówi pomocnik z Bełchatowa.

Według Łukasza Madeja, choć sytuacja jego drużyny w tabeli jest zła, to wciąż nie pozostaje ona bez szans na utrzymanie w ekstraklasie. - Każdy z nas walczy o swoje dobre imię. Nie wszystko jest jeszcze stracone. Na pewno nie składamy jeszcze broni - kończy pomocnik GKS-u.

Początek meczu w sobotę o godz. 15.45

Więcej o: